o piśmie    redakcja    numer    archiwum    kalendarium    galeria    wyszukiwarka    ogłoszenia    kontakt    reklama   
 2004  2005  2006  2007  2008  2009  2010  2011  2012  2013  2014  2015  2016  2017 

01 02 03 04 05 06 07 09 10 11 12 
 
spis treści   nr 01 / 184   styczeń 2007
15 Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy za nami
WOŚP - Lista Darczyńców
Wywiad z szefem żmigrodzkiego sztabu WOŚP
Dzień Babci i Dzień Dziadka
Kto tu rządzi?
Informacje
Informacja o konkursach
Diamentowe gody państwa Cisłów
W skrócie
Otwarta szkoła w Barkowie
Czekamy na decyzję
Program ferii zimowych
Jak to z wichurą było...
Zebranie wyborcze
Informacje z PKP
Dzień Babci i Dziadka na ludowo
Koło Przyjaciół Gimnazjum im. Macieja Rataja w Żmigrodzie Wrocławskiego Stowarzyszenia Czynu Pomocy Szkole
Nowa inicjatywa w Gimnazjum im. Macieja Rataja
Kącik poetycki
Bez śniegu, ale świątecznie
Studniówka tuż....tuż...
Ministudniówka 2007
Zapraszamy na turniej
Eurodesk w GCI
Czas na kary
Efektywny pomysł na edukację ekologiczną
Nielegalne wysypisko w Powidzku
Czekamy na decyzję mieszkańców Żmigrodu
Wybory do Izb Rolniczych
Co tam słychać w Bargteheide?
Rozkład godzin pracy aptek miasta Żmigród w 2007 roku.
Liga Piłki Nożnej Halowej Zakładów Pracy i Organizacji
Sport w szkołach
Liga Piłki Nożnej LZS i Klubów ULKS
Współpraca Ratajówki z SDS "Pałacyk"
Sport dzieci i młodzieży
Zmagania siatkarzy trwają
Piłka nożna. Wielka Orkiestra w żmigrodzkiej hali sportowej
Piłka nożna. 60. rocznica założenia w Żmigrodzie klubu sportowego
Piłka nożna. Plebiscyt z okazji 60-lecia Miejskiego Klubu Sportowego "Piast" Żmigród
Ogłoszenie przetargu
Policyjne aktualności
Kronika policyjna
Z życia parafii
Informacje
Życzenia
Skutki wichury
Kwiaty dla Babci i Dziadka
Święto Babci i Dziadka
Życzenia
 

Diamentowe gody państwa Cisłów

60 lat razem

 
 
 
26 grudnia 2006 roku państwo Anna i Czesław Cisłowie obchodzili diamentowe gody. II wojna światowa zabrała im lata młodości, ciężkie czasy poprzedniego ustroju nie pozwoliły na beztroskie życie. Jednak ich miłość przetrwała wszelkie przeciwności losu.

Jesienią 1945 roku z okolic Rydzyny przyjechała rodzina Anny. Wywłaszczeni przez Niemców na początku wojny, przez cały okres jej trwania musieli ciężko pracować w PGR-ach i dopiero po jej zakończeniu los zdecydował, że ich dalsze losy zostaną związane ze Żmigrodem. Gdyby nie to, że udało im się uciec, zostaliby wywiezieni do Niemiec i ich życie wyglądałoby zupełnie inaczej. Czesław pochodzi z Chodorowa, leżącego w okolicach Lwowa. Kiedy wybuchła wojna musiał opuścić rodzinne strony. Zanim trafił do Żmgrodu, przez trzy lata przebywał w obozie koncentracyjnym Buchenwald, bo nie zgłosił się do przymusowych robót. Młodzi jakoś wytrzymywali trudy pracy, na starszych i mniej wytrzymałych czekało juz tylko krematorium. Po opuszczeniu obozu wrócił do kraju i przyjechał do Częstochowy. Chciał odnaleźć rodzinę, z którą stracił kontakt, kiedy został uwięziony. W Częstochowie nie zabawił zbyt długo, potem odwiedził jeszcze Kielce, Skarżysko i Sandomierz. W Rozwadowie dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności spotkał mężczyznę, który skojarzył jego nazwisko i dał nadzieję na odnalezienie rodziców. Spotkał się z nimi w Leżajsku, a po dwóch miesiącach przeniósł do Żmigrodu.

Była wiosna 1946 roku, kiedy Czesław poznał swoja przyszłą małżonkę. Anna spytana o okoliczności spotkania mówi krótko: Poznaliśmy się na nabożeństwach majowych. Pobrali się w grudniu tego samego roku. Ślubu udzielał im pierwszy proboszcz żmigrodzkiej parafii ksiądz Jonaczyk, który pochodził z rodzinnych stron Anny. Dwa lata później urodziło się im pierwsze z trójki dzieci. Przez całe życie robili wszystko, żeby móc zapewnić rodzinie godne życie. Anna najpierw była kelnerką w Żmigrodziance, potem znalazła dla pracę w przedszkolu, z którym związała się aż do momentu przejścia na rentę. Czesław na początku pomagał w prowadzeniu sklepu, ale gdy interes przestał być opłacalny zatrudnił się w biurze na kolei gdzie przepracował równo trzydzieści lat.

Mają troje dzieci; dwóch synów i córkę, siedmioro wnucząt i jeszcze tylko przez chwilę dwoje prawnucząt, ponieważ trzecie jest już w drodze. Żyją powoli z dnia na dzień i mimo, że zdrowie już nie to co kiedyś, są szczęśliwi bo mają siebie. Różnymi drogami przyszło im iść przez życie, były chwile złe i dobre, ale przez te sześćdziesiąt lat ani razu żadne z nich nie zwątpiło w swój wybór. Recepta państwa Cisłów na szczęśliwe życie we dwoje jest bardzo prosta: Trzeba umieć sobie wzajemnie przebaczać, bo prawdziwa miłość pokona każdą przeszkodę.

Łukasz Krzywda

    prześlij      drukuj      komentuj   
 
 
  Copyright by Wiadomości Żmigrodzkie