o piśmie    redakcja    numer    archiwum    kalendarium    galeria    wyszukiwarka    ogłoszenia    kontakt    reklama   
 2004  2005  2006  2007  2008  2009  2010  2011  2012  2013  2014  2015  2016  2017  2018 

01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 
 
spis treści   nr 01 / 218   styczeń 2010
Gratulujemy!
I Bal Charytatywny
Żmigrodzkie Smoki Sukcesu 2009 rozdane
Trzeba robić swoje
Inwestycje w Żmigródku
Inauguracja projektu "Szlakiem integracji rudo- baryckiej"
Karetka dla Żmigrodu
Zadania inwestycyjne
Nie bądź głupi - bądź trzeźwy!
Pierwsza fala za nami – warsztaty dziennikarskie
RAK – Profilaktyka na tak!
Lodowisko w Żmigrodzie - zimowe slizgi na "białym dywanie"
"Orlik 2012" - otwarty!
Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy czyli 18-nastka w Żmigrodzie
Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy - mecz i licytacja
Dzień babci, dzień dziadka
Betlejemskie światełko pokoju
Działalność Szkolnego Koła Wolontariackiego przy Powiatowym Zespole Szkół im. Jana Pawła II w Żmigrodzie
Historyczne podróże w Korzeńsku
I Przegląd Stołów Bożonarodzeniowych
Koncertowo w Nowy Rok
Wyszperane w kronice naszego miasta… cz. 14 (czyli 13)
Gminny Konkurs Recytatorski
Wiosenny ogrodnik roku
Gala Dolnosląskiego Wolontariatu
Uratujmy Artura !!!
Ogólnopolski Halowy Turniej Piłki Nożnej Juniorów
Terminarz rozgrywek ligi piłki nożnej halowej zakładów pracy i organizacji V edycja
Piłka nonna, liga okręgowa seniorów.
"...Chłopaki nie płaczą..." czyli srebrny medal Gimnazjum im. Macieja Rataja
III Powiatowy Turniej Wiedzy Olimpijskiej
Konkurs powiatowy to dla nas "Pikuś" (Pan Pikuś)!
Seniorzy staneli na wysokości zadania
Podsumowanie akcji "2010"
Żmigrodzkie anomalia
Zła passa "Ognia" Żmigród przerwana - złote zwycięstwo na wyjezdzie
Ogień przegrywa na własne życzenie
Terminarz IV Dolnośląskiej Ligi Siatkówki
Amatorska Liga Siatkówki w Żmigrodzie jest na finiszu
Tylko wierszem mogę cię poczęstować, czyli sukces gimnazjalistów w Kobierzynach
Radośniej w żmigrodzkiej podstawówce
Kronika policyjna
Informacje żmigrodzkie od dziś otrzymasz SMS-em!
 

Wyszperane w kronice naszego miasta… cz. 14 (czyli 13)

Artykuł ten powinien ukazać się właściwie przed tym, który wydrukowano w poprzednim numerze. Jednak w redakcji popełniono błąd i pomylono ich kolejność, przez co został zaburzony nieco ich powiązany układ i spójność. Do niniejszej czternastej (czyli właściwie trzynastej) już części mojego cyklu artykułów wybrałem kilka wydarzeń z listopada i grudnia. Dodałem również kilka faktów z muzycznych dziejów miasta. Na koniec postanowiłem poruszyć sprawę najstarszych grobów na żmigrodzkim cmentarzu. Życzę przyjemnej lektury!
Paweł Becela

4. listopada 1742 r., po ukończeniu budowy odprawiono uroczystą mszę świętą w nowym kościele ewangelickim (stał w okolicy wieży ciśnień). Pierwsze kazanie wygłosił Christian Gottlieb Rohrmann. Całkowite koszty budowy poniosła gmina ewangelicka.

21. listopada 1815 r. przybył do żmigrodzkiego zamku feldmarszałek Blücher. Podczas dwóch dni pobytu gość oddawał się polowaniom.

9. listopada 1860 r. ukonstytuował się w Żmigrodzie związek rolniczy, w którym wybrano na przewodniczącego księcia Hatzfeldta, a na sekretarza - burmistrza Schöneicha.

8. grudnia 1871 r. robotnik Warmt wpadł do dołu na obornik i zmarł przez uduszenie, gdyż był tak pijany, że nie był w stanie się podnieść.

17. grudnia 1883 r. ponownie wybuchł pożar. Tym razem w jednym z domów przy ul. Zamkowej zapalił się składowany tam len. Dzięki natychmiast podjętej akcji gaśniczej ugaszono ogień.

Spis ludności przeprowadzony 1. grudnia 1885 r. wykazał, że w mieście żyło 3410 osób w 900 gospodarstwach i 320 domach mieszkalnych. W tym 1831 kobiet i 1579 mężczyzn.

Fakty z muzycznych dziejów miasta
Pod koniec lat 80. XIX wieku, sędziwy śpiewak kościelny Hartmann przeszedł już na emeryturę. Jego następcą został młody nauczyciel i syn też śpiewaka kościelnego z Sandewalde (Lechitów) koło Herrnstadt (Wąsosz) - Fritz Riedel. Wraz z nim rozpoczął się jedyny w swoim rodzaju okres życia muzycznego w dziejach miasta. Riedel był znakomitym organistą, dyrygentem chóru, okazał się więc znakomitym propagatorem muzyki. Tygodniami przed przedstawieniem tak opracowywał swoje artykuły w lokalnej prasie, aby stwarzać napięcie w oczekiwaniu na to co będzie. Podczas jego działalności w Żmigrodzie odbyło się około 50 przedstawień. Wśród wielbicieli śpiewu z miasta i ze wsi mówiono wtedy, że pod kierownictwem Riedla można mieć dużo satysfakcji i jeszcze zdobywać pochwały.

Przy wyborze śpiewaków nie pytano ani o pozycję społeczną, ani o wyznanie. Największego pomocnika miał Riedel w swoim koledze z kościoła katolickiego, Juliusie Jaenicke, który grał na organach przy wielu dyrygowanych przez Riedla koncertach kościelnych i opracowywał także wielkie dzieła chóralne. Należy tu wymienić niektóre z nich: "Schőpfung"(Stworzenie) i "Jahreszeiten" (Pory roku) Haydna, "Paulus" i "Elias" Mendelssohna, oprócz do tego dużą liczbę małych dzieł, a przy koncertach kościelnych zawsze były utwory Bacha.

Wszystkie przedstawienia cieszyły się stale dużą frekwencją. Księżna Natalie von Hatzfeldt była również często widziana wśród widzów. Niezmordowana działalność kantora w Żmigrodzie przyniosła mu wielkie uznanie: na początku 20. stulecia został on powołany na królewskiego dyrektora muzycznego. Niestety, konsekwencją tego było to, że już poza Śląskiem (tu jego osiągnięcia były już dawno znane) zwrócono na niego uwagę. W 1905 roku Riedel został powołany na organistę i nauczyciela muzyki do Forst. Zanim jednak opuścił Żmigród podarował swojej wiernej publiczności przepiękne przedstawienie "Glocke" ("Dzwon") Brucka. Do tej pory chór i widzowie mieścili się w sali "Hotelu Pod Orłem" (obecny budynek na rogu ul. PKWN i ul. Kolejowej). Tym razem to wielka książęca hala naprzeciwko tamy zamkowej została wybrana na salę koncertową. W wieczór koncertu była wypełniona po brzegi. Wielbiciele muzyki przybyli z Wąsosza, Obornik Śląskich i naturalnie z całej okolicy - należało przecież do dobrego tonu uczestniczyć w występie towarzystwa muzycznego. Najwięcej „zewnętrznych” zwolenników muzyki było z Rawicza.

Chór, obsadzony przez tenorów, basów, sopranów, miał tylko 9 głosów altowych. Solistami byli: Charlotte Beling (alt), nauczyciel Volke (bas), śpiewak koncertowy Hans Hielscher (baryton) - wszyscy z Wrocławia i sopran - śpiewaczka koloraturowa Agnes Schanz z Radziądza, nazywana "miejscowym słowikiem". Wśród panów w chórze śpiewali: nauczyciel Sauer z Borzęcina jako szef chóru, urzędnik kolejowy Lamprecht, nauczyciel Marquardt jako basy i nauczyciel Wurm, pracownik poczty Seeliger, Wende, Doenst, Bulla itd. jako tenorzy. Jako krytyk przybył recenzent muzyczny "Schlesische Zeitung", profesor Flűgel z Wrocławia. Przedstawienie szło jak po sznureczku, szczególnie pani Schanz była podziwiana - nie okazywała ona żadnej tremy. Oklaski na końcu były czymś w rodzaju huraganu. Pani Schanz otrzymała ogromny bukiet kwiatów. Panu Riedelowi nałożono wieniec z liści laurowych. W "Schlesische Zeitung" recenzent napisał, że czegoś takiego w takim małym mieście nigdy by się nie spodziewał, pochwalił dyrygenta, chór i solistów. "Tak, tak - mały Trachenberg ma coś w sobie". Koncert ten wywarł tak duże wrażenie na ludziach z Rawicza, że dotąd nie spoczęli, dopóki pan Riedel nie powtórzył w Rawiczu przedstawienia "Glocke" w oryginalnej obsadzie. Kiedy dyrektor muzyczny Riedel w 1905 r. opuszczał Żmigród, szukano jego godnego następcy. „Ten, i nie kto inny”, zawołał w końcu Riedel na swój impulsywny sposób, kiedy jeden z nich skończył się prezentować. Był to nauczyciel Otto Krause z Lubina. Został on jednogłośnie wybrany a Żmigród naprawdę zdobył wielkiego człowieka. Pan Krause kontynuował pełną zasług działalność swojego poprzednika w równie wielkim stylu, a w ciągu 15 lat swojego urzędowania w Żmigrodzie w grze na organach i na fortepianie przewyższył swojego poprzednika. Jemu zawdzięczamy to, że kościół ewangelicki (dziś św. Stanisława Kostki) otrzymał nowe organy. Na nich to mógł on udowodnić podczas wielu koncertów kościelnych swoje mistrzostwo w grze. Za czasów pana Krause wybudowano wielką salę koncertową w "Reichsgarten", tak, że nawet 500 słuchaczy mogło się przysłuchiwać licznym przedstawieniom. Należy tu wspomnieć choćby o: oratorium "Die Kreuzfahrer" i "Massias" Händla, "Zigeunerleben" i "Paulus" Mendelssohna, "Die alte Műhle" Vierlinga, "Preciosa" Webera. Wszystkie te wspomniane dzieła miały akompaniament orkiestry. Poza tym były jeszcze inne przedstawienia z akompaniamentem fortepianu jak np. "Zigeunerlieder" ("Pieśni cygańskie") Brahmsa, czy też wieczory z pieśniami z uznanymi solistami i koncerty fortepianowe. Pana Krause proszono także o muzyczne przedstawienia na zamku. Szczególnie muzyczny rarytas zorganizował on, gdy we wrześniu 1910 r. udało mu się pozyskać na jeden wieczór kwartet solowy berlińskiego nauczycielskiego związku śpiewaczego. Ci czterej panowie byli tak zasypani brawami i tak serdecznie przyjęci, że po dwóch latach przybyli do Żmigrodu ponownie.

Także działalność muzyczna pana Krause tak stała się znana na Śląsku, że doprowadziła w 1919 do tego, że został on powołany do Legnicy na organistę i dyrektora muzycznego. Tam został on jeszcze wielokrotnie uhonorowany: był w radzie szkoły Augusta - Wiktoria Schule (po 1945 roku budynek użytkowany przez Armię Czerwoną jako Dom Oficera, obecnie Legnicka Kuria Biskupia), dyrygentem Legnickiej Akademii Śpiewaczej, mistrzem chóru Dolnośląskiego Związku Śpiewaków. Wszystko to pokazywało, co stracił Żmigród wraz z panem Krause. Jeszcze raz udało się znaleźć miastu zdolnego następcę. Został nim powracający z I wojny światowej jako oficer nauczyciel Klupsch. Ze względu na zmieniające się czasy nie mógł on udowodnić swoich umiejętności tak mocno jak jego poprzednicy, ale jego pracowitość pomogła mu po kilku latach uzyskać posadę organisty i nauczyciela muzyki w Gűstrow w Mecklemburgii. Tym samym skończył się blask związku muzycznego w Żmigrodzie. Dyrektor chóru Aust z kościoła katolickiego obok swojej muzycznej działalności w towarzystwach katolickich także zajmował się organizowaniem udanych przedstawień muzycznych. Na koniec należałoby też wspomnieć rodzimych solistów. Byli to: wspomniana już śpiewająca sopranem pani Schanz, żona dyrektora cukrowni Beckmann, żona lekarza dr Nischkowsky oraz śpiewający tenorem panowie Seeliger, Wende i Kliem.

Wszyscy trzej wymienieni ówcześni kantorzy ze Żmigrodu często powracali do miejsca swojej pierwszej sławy, nigdy nie zaniechali złożenia wizyty wielce szanowanemu wtedy burmistrzowi Stammbergerowi. Z kolei mieszkający później w pobliżu Monachium pan Riedel pod koniec swojego siedemdziesiątego roku życia wędrował pieszo tam i z powrotem do Radziądza, aby złożyć wizytę swojej uznanej śpiewaczce pani Schanz.


Najstarsze groby na żmigrodzkim cmentarzu parafialnym
Tegoroczne święto „Wszystkich Świętych” skłoniło mnie, aby poruszyć problem najstarszych grobów (czyli tych sprzed 1945 roku) na żmigrodzkim cmentarzu. Zachowało się ich kilka. Nie będę wymieniał wszystkich osób w nich pochowanych, tylko wspomnę lub krótko przedstawię niektóre z nich. Myślę, że należałoby zacząć tu od zmarłego 1.01.1943 roku Hermanna Reichelta, który był w latach 1909-1934 proboszczem w Żmigrodzie, a oprócz tego był duchownym radnym powiatowej rady szkolnej. Innymi ciekawymi postaciami były też m.in. Joseph von Rosenberg (1786-1859) - o nim pisałem już w jednym z artykułów, czy też wywodząca się z rodziny von Hatzfeldt - Elisabeth księżna zu Carolath-Beuthen - jako, że była bardzo intrygującą osobą opiszę ją w następnym artykule. Ciekawe jest także to, że zachowały się cztery „stojące” groby - wszystkie należały do jednej rodziny - Kursava. Tu chciałbym wspomnieć chociaż o doktorze Ludwigu Kursava (1807-1868), który był Królewskim Lekarzem Powiatowym i Radcą Sanitarnym. Jak zapisano w kronice „pracował przez 30 lat jako lekarz obdarzony powszechnym zaufaniem i zasłużonym uznaniem”. Poza tym przez 18 lat był członkiem rady miejskiej, w tym przez kilka - jej przewodniczącym. Z kolei jego syn - Victor Kursava (1836-1870) był kapitanem w 85. Holsztyńskim Regimencie Piechoty. Podczas wojny francusko-pruskiej (1870-1871) został ranny 18.08.1870 w bitwie pod Verneville i zmarł w listopadzie tegoż roku w szpitalu w Berlinie.

Wspominając osoby pochowane w tych na szczęście zachowanych jeszcze zabytkowych grobach, chciałem przy okazji zwrócić uwagę na zły stan tych obiektów - każdy wymaga mniejszych lub większych prac konserwatorskich. Tu zwracam się do władz miasta i mieszkańców: może należałoby zorganizować zbiórkę funduszy tak jak na Powązkach w Warszawie? Zapewne groby te nie są tak cenne artystycznie jak tam, ale świadczą o historii i są stałym elementem naszego miasta. Wydaje mi się, że nie jest istotne, czy osoby w nich pochowane były znane i zasłużone. Byli to po prostu ludzie którzy kiedyś tu żyli, mieszkali, pracowali. Każdy miał swój wkład, mniejszy lub większy, w dzieje miasta i był jego częścią. Dlatego uważam, że należałoby coś zrobić, aby ich ślady pozostały jak najdłużej.

Na podstawie:
1. „Chronik von der Stadt Trachenberg”, O.L. Goedsche, tłum. Paweł Becela
2. Trachenberg. 700 Jahre deutsche Stadt 1253-1953, Springe/Deister, tłum. Jolanta Becela

Paweł Becela

    prześlij      drukuj      komentuj   
 
 
  Copyright by Wiadomości Żmigrodzkie