nr 01 (160)   styczeń 2005

Wywiad z Krzysztofem Zalewskim, wokalistą zespołu Zalef

 
Podczas XIII Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Żmigrodzkim Ośrodku Kultury wystąpił zespół Zalef. Wokalista zespołu - Krzysztof Zalewski ma 21 lat i pochodzi z Lublina. Swoje pierwsze estradowe kroki stawiał, grając na gitarze w grupie Loch Ness. Jednakże ogólnopolską sławę przyniosło mu zwycięstwo w II edycji programu Idol, którego wygranie umożliwiło mu nagranie swojej pierwszej płyty "Pistolet". Obecnie Zalef zbiera materiał na swoją kolejną płytę.

Wiadomości Żmigrodzkie: Kiedy masz zamiar wydać swoja nową płytę? Czy podjąłeś już jakieś kroki w tym kierunku?

Krzysztof Zalewski: Obecnie jesteśmy w trakcie zbierania materiału. Znajdziecie tam zupełnie nowy, inny materiał. Na pewno będzie to oscylowało w metalowo-gitarowym graniu. W tym miesiącu zamierzam spotkać się z ludźmi z wytwórni i uzgodnić jakieś terminy. Przy czym uda nam się prawdopodobnie wypuścić jakiegoś singla na wiosnę, a płytę dopiero w okolicach października. Chcemy teraz trochę nad nią dłużej posiedzieć, aby stworzyć coś, z czego generalnie będziemy zadowoleni.

W.Ż.: Wiemy, że większość tekstów na swoją płytę pisałeś sam. Skąd czerpiesz inspiracje?

K.Z.: Trudno jest mi wypowiadać się na ten temat, ponieważ tych tekstów było około czterech. Ale teraz mam ambicje zostać autorem wszystkich tekstów na płycie. Jednak wiadomo, że aby jakoś się pod nimi podpisać, to te teksty muszą być poparte jakimiś własnymi doświadczeniami. Generalnie to, co mnie spotyka, staram się jakoś opisać, a później ubrać w odpowiednie słowa. Taki jest jakby plan powstania tekstów.

W.Ż.: A czy masz jakiś idoli, na których się wzorujesz?

K.Z: Staram się słuchać jak najwięcej różnej muzyki. To, że ktoś jest twoim idolem, zazwyczaj oznacza, że zamykasz się. No ale trzeba na niego trochę krytycznie patrzeć i czerpać z dorobku muzycznego to, co ci najbardziej odpowiada.

W.Ż.: Kiedy stwierdziłeś, że muzyka to jest to, co chcesz robić w życiu?

K.Z.: Ja nie uczęszczałem do szkoły muzycznej, tylko do podstawówki, a później do normalnego liceum. Ale gdzieś tak w siódmej klasie stwierdziłem, że chcę założyć zespół, spodobało mi się to i postanowiłem, że muzyka to jest to, co chcę robić.

W.Ż.: Czy dużo czasu zajmują Ci trasy koncertowe? Czy masz jeszcze czas na rodzinę i przyjaciół?

K.Z.: Obecnie mieszkam we Wrocławiu i zbieram materiał na płytę. A co do koncertów, to gramy je stale, ale nie jest to jakaś makabryczna liczba, tylko ok.300 koncertów w roku.

W.Ż: Czy nadal kontynuujesz naukę?

K.Z: Tak, studiuję zaocznie dziennikarstwo w Lublinie. Ale tak prawdę mówiąc, robię to tylko dlatego, żeby nie iść do wojska, a przy okazji nie zmarnować roku oraz trochę poszerzyć swoją wiedzę. Jednakże chciałbym przenieść się od września do Wrocławia i tam ciągnąć swoją edukację.

W.Ż: Masz czasem dość popularności? Czy ona w jakiś sposób Ci doskwiera?

K.Z.: Nie jest to na szczęście popularność makabryczna, typu Michał Wiśniewski, który nie może wyjść normalnie z domu. Natomiast jest to coś co w wielu sytuacjach pomaga i naprawdę dużo rzeczy można załatwić np. "bez kolejki". Ale czasem bywa to kłopotliwe, kiedy pani z mięsnego, krojąc wątróbkę, zastygnie na twój widok i krzyknie: "widziałam cię w telewizji!". Ludzie, którzy od dziesięciu lat „lampią” się w telewizor, a poza szklanym ekranem ich nic nie obchodzi, właśnie tak reagują na widok kogoś popularnego.

W.Ż.: Czy zdarzyła Ci się jakaś widoczna "gafa" w czasie któregoś z koncertów?

K.Z.: Często zdarzają się jakieś zabawne sytuacje, ale żeby tak spalić cały koncert-na przykład wychodząc całkowicie pijanym na scenę i przewracając się, to jeszcze mi się nie zdarzyło. I mam nadzieję, że się nie zdarzy.

W.Ż: Co sądzisz o naszym mieście - Żmigrodzie?

K.Z.: Trudno jest mi coś powiedzieć, bo zaraz jak przyjechaliśmy, to przyszliśmy tutaj, do ŻOK-u, więc nie miałem szansy podziwiać Żmigrodu.

W.Ż: No to masz co robić dziś wieczorem! A co sądzisz o takich akcjach, jaką jest Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy?

K.Z.: Jest to oczywiście szczytna idea, ale to wiadomo, że w czasie takiego typu akcji są też również "ciemne karty". Tak jest wszędzie, że jak ludzie coś robią, nawet z dobrego serca, to przy tak wielu zaangażowanych ludziach, nie wierzę, żeby nie było żadnych przekrętów. Ale to nie jest jakby wina Jurka Owsiaka, bo mimo wszystko jakkolwiek by się działo, zranione Radio Maryja nie protestowało, to i tak jest bardzo dobra akcja. Niezależnie od tego, na ile to jest "czyste", to i tak zebrane pieniądze idą na te cele, na które mają iść. Są to spore pieniądze, które w realny sposób mogą jakoś pomóc.

W.Ż.: Dziękujemy Ci za wywiad i życzymy dalszych sukcesów na scenie.

Wywiad przeprowadziły: Paulina Janukowicz, Paulina Kałuża, Jola Kaiser, Justyna Jakusztowicz, Natalia Kołodyńska z Gimnazjum im. Macieja Rataja

menu

 
 
 
Wiadomości Żmigrodzkie
rss wykonanie
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług, personalizacji reklam i analizy ruchu. Informacje o sposbie korzystania z witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Korzystając z tej strony, wyrażasz na to zgodę.