nr 01 (184)   styczeń 2007

Diamentowe gody państwa Cisłów [60 lat razem]

 
 
 
26 grudnia 2006 roku państwo Anna i Czesław Cisłowie obchodzili diamentowe gody. II wojna światowa zabrała im lata młodości, ciężkie czasy poprzedniego ustroju nie pozwoliły na beztroskie życie. Jednak ich miłość przetrwała wszelkie przeciwności losu.

Jesienią 1945 roku z okolic Rydzyny przyjechała rodzina Anny. Wywłaszczeni przez Niemców na początku wojny, przez cały okres jej trwania musieli ciężko pracować w PGR-ach i dopiero po jej zakończeniu los zdecydował, że ich dalsze losy zostaną związane ze Żmigrodem. Gdyby nie to, że udało im się uciec, zostaliby wywiezieni do Niemiec i ich życie wyglądałoby zupełnie inaczej. Czesław pochodzi z Chodorowa, leżącego w okolicach Lwowa. Kiedy wybuchła wojna musiał opuścić rodzinne strony. Zanim trafił do Żmgrodu, przez trzy lata przebywał w obozie koncentracyjnym Buchenwald, bo nie zgłosił się do przymusowych robót. Młodzi jakoś wytrzymywali trudy pracy, na starszych i mniej wytrzymałych czekało juz tylko krematorium. Po opuszczeniu obozu wrócił do kraju i przyjechał do Częstochowy. Chciał odnaleźć rodzinę, z którą stracił kontakt, kiedy został uwięziony. W Częstochowie nie zabawił zbyt długo, potem odwiedził jeszcze Kielce, Skarżysko i Sandomierz. W Rozwadowie dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności spotkał mężczyznę, który skojarzył jego nazwisko i dał nadzieję na odnalezienie rodziców. Spotkał się z nimi w Leżajsku, a po dwóch miesiącach przeniósł do Żmigrodu.

Była wiosna 1946 roku, kiedy Czesław poznał swoja przyszłą małżonkę. Anna spytana o okoliczności spotkania mówi krótko: Poznaliśmy się na nabożeństwach majowych. Pobrali się w grudniu tego samego roku. Ślubu udzielał im pierwszy proboszcz żmigrodzkiej parafii ksiądz Jonaczyk, który pochodził z rodzinnych stron Anny. Dwa lata później urodziło się im pierwsze z trójki dzieci. Przez całe życie robili wszystko, żeby móc zapewnić rodzinie godne życie. Anna najpierw była kelnerką w Żmigrodziance, potem znalazła dla pracę w przedszkolu, z którym związała się aż do momentu przejścia na rentę. Czesław na początku pomagał w prowadzeniu sklepu, ale gdy interes przestał być opłacalny zatrudnił się w biurze na kolei gdzie przepracował równo trzydzieści lat.

Mają troje dzieci; dwóch synów i córkę, siedmioro wnucząt i jeszcze tylko przez chwilę dwoje prawnucząt, ponieważ trzecie jest już w drodze. Żyją powoli z dnia na dzień i mimo, że zdrowie już nie to co kiedyś, są szczęśliwi bo mają siebie. Różnymi drogami przyszło im iść przez życie, były chwile złe i dobre, ale przez te sześćdziesiąt lat ani razu żadne z nich nie zwątpiło w swój wybór. Recepta państwa Cisłów na szczęśliwe życie we dwoje jest bardzo prosta: Trzeba umieć sobie wzajemnie przebaczać, bo prawdziwa miłość pokona każdą przeszkodę.

Łukasz Krzywda

spis treści

menu

 
 
 
Wiadomości Żmigrodzkie
rss wykonanie
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług, personalizacji reklam i analizy ruchu. Informacje o sposbie korzystania z witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Korzystając z tej strony, wyrażasz na to zgodę.