nr 02 (209)   luty 2009

 

Zaobserwowano

Już nic się nie chce obserwować, bo na dworze aura najgorsza z możliwych- roztopy, padający śnieg na przemian z deszczem, brak słońca. Jednym słowem- depresyjnie. Wszyscy z utęsknieniem oczekujemy wiosny, a przecież przed nami cały kapryśny marzec. I tylko wędkarze nad Sasiecznicą stoicko podchodzą do sprawy- jak łowili tak łowią.

Zwrócono nam uwagę, że kryzys dotarł i do nas. I pewnie tak być musi, bo w końcu należymy do tego samego mikrokosmosu, co cały nasz świat. A skutki kryzysu widać gołym okiem- tu i ówdzie likwidowane sklepy, mniejsze obroty w usługach i jakby mniejszy entuzjazm w ludziach. Pożyjemy, zobaczymy.

Kryzys kryzysem, a pomagać lubimy. To z obserwacji na żmigrodzkim balu charytatywnym. Cel był godny- doposażyć młodzież z domu dziecka na nowej samodzielnej drodze życia. Hojność żmigrodzian i gości nie do pogardzenia. I nie trzeba być krezusem, by okazać swoje szczere intencje. I ty czytelniku, możesz się przyłączyć. A kolejny bal już za ... rok.

eco

menu

 
 
 
Wiadomości Żmigrodzkie
rss wykonanie
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług, personalizacji reklam i analizy ruchu. Informacje o sposbie korzystania z witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Korzystając z tej strony, wyrażasz na to zgodę.