nr 01 (266)   styczeń 2014

Uroczysta premiera książki "Żmigród nasze miasto. Zarys dziejów od 1945 r."

Szczególną oprawę miała premiera książki opisującej najnowsze dzieje Żmigrodu, począwszy od 1945 roku, autorstwa żmigrodzianina, Pawła Beceli. W sobotnie popołudnie 21 grudnia, w sali widowiskowej Zespołu Placówek Kultury w Żmigrodzie, zjawiło się około stu osób, zainteresowanych procesem twórczym i kulisami pracy nad - jak podkreślano tego dnia kilkukrotnie - najbardziej wyczekiwaną publikacją ostatnich lat na żmigrodzkim rynku. Prowadząca ten wieczór autorski Małgorzata Kosińska przypomniała zebranym, że o ile w przypadku pierwszej książki, o historii Żmigrodu od zamierzchłych początków do roku 1945, autor pracował na wielu, często trudno dostępnych niemieckich tekstach źródłowych, tak przy okazji tej publikacji sięgnął również do „dostępnych i niedostępnych” źródeł, ale wiele faktów mógł poznać dzięki pomocy ponad osiemdziesięciu osób, które dzieliły się swoimi wspomnieniami, archiwalnymi fotografiami, dokumentami, ale też mogły pewne wydarzenia bezpośrednio opisać. I to jest dodatkowy atut wydawnictwa: pokazuje wiele wydarzeń z perspektywy osób, które w nich uczestniczyły, a nawet więcej, często je współtworzyły. Nawiązał do tego w swoim wystąpieniu także burmistrz Robert Lewandowski:
- Książka ma szczególny wymiar, bo opisuje to, co wielu z państwa widziało na własne oczy, co wielu z państwa przeżyło. Jednocześnie naszym najmłodszym mieszkańcom pozwoli zobaczyć, jak Żmigród, który znają obecnie, zmieniał się przez kolejne dziesięciolecia. Ta publikacja pozwala wrócić do początków naszej tożsamości budowanej od początku na tej ziemi po roku 1945, ale i pokazuje wydarzenia najnowsze. Nie będzie nadużyciem, jeśli powiem, że Pawłowi Beceli udało się stworzyć kompendium wiedzy historycznej Żmigrodu.
Sam autor zaczął od podziękowań złożonych na ręce burmistrza - gmina Żmigród podobnie jak w przypadku pierwszej książki sfinansowała jej wydanie - korektora, graficzki, wszystkich współpracowników. W swoim przemówieniu wiele miejsca poświęcił kształtowaniu się polskości na naszym terenie w okresie powojennym, przywołując kilka ważnych dla kształtowania się żmigrodzkiej tożsamości dat. Dla swojej opowieści użył ciekawego zabiegu, bowiem o losach powojennego Żmigrodu mówił w odniesieniu do patrzącej na koleje losu figury Matki Boskiej na żmigrodzkim rynku. Jest to symbol bardzo wymowny, bo sama kolumna nosiła przed wojną pomnik upamiętniający niemieckie zwycięstwa. Po wojnie, jak podkreślił Paweł Becela, mieszkańcy nie obalili całego postumentu, ale na jego szczycie umieścili właśnie wspomnianą figurę, która z osadnikami przybyła ze Wschodu. Dziękując wszystkim za pomoc i odsłaniając niektóre tajniki swojej pracy, autor odniósł się także do plotek, jakie trafiały do niego podczas tworzenia książki. Podkreślił, że nie dorobił się fortuny na wspomnianym wydawnictwie, co sugerują niektórzy „życzliwi”. W tym miejscu przypomnę, że - tak jak pisaliśmy choćby w materiałach anonsujących wydanie - autor i osoby pracujące przy książce otrzymały ustalone wynagrodzenia jednorazowo. Obie książki nie będąc wydawnictwem nastawionym na zysk, mają umożliwić pokrycie kosztów ich wydania, przy zachowaniu jak najniższej ceny, która pozwoli na jej nabycie naszym mieszkańcom. Publikacje tak obszerne i wydane na takim poziomie edytorskim, kosztują w granicach 60-70 złotych, tymczasem żmigrodzka publikacja to wydatek 49 złotych. Ale wracając do „życzliwych”: jeśli ktoś odnosi sukces, może liczyć na falę uznania i pojedyncze złośliwe głosy tych, którzy sukcesu najzwyczajniej zazdroszczą...
Po wystąpieniu autora, o swojej pracy opowiedziała Agnieszka Buryło, której zawdzięczamy korektę, Marta Maćkowiak, graficzka i jednocześnie osoba, która dokonała składu książki, oraz Małgorzata i Jarosław Pawlakowie, właściciele firmy Graphito z Obornik Śląskich, drukarze i wydawcy publikacji. Wszyscy podkreślali ogrom materiału i wyzwania techniczne związane z oprawą graficzną, składem i drukiem. Żeby to zobrazować: ponad 4 tony papieru, 720 stron, 2 tysiące egzemplarzy, każdy gruby na ponad 6 centymetrów, specjalne szycie i grzbiet, które sprawią, że książka się w czasie czytania „nie złamie”, setki godzin spędzonych na czytaniu słowo po słowie całego tekstu i nanoszenie poprawek, gdzie np. jeden przecinek dodany po korekcie do tekstu, to konieczność ułożenia od nowa wszystkich tekstów na kolejnych kilkuset stronach, wymagająca benedyktyńskiej cierpliwości praca nad obróbką archiwalnych, często podniszczonych zdjęć. To tylko kilka ciekawostek technicznych, przywołanych podczas spotkania. Oczywiście nie mogło zabraknąć kwiatów, życzeń i obowiązkowego podpisywania egzemplarzy książki przez autora. Można ją było nabyć podczas premiery, ale już od piątku 20 grudnia także w punktach sprzedaży na terenie całej gminy: stąd wielu czytelników przybyło zaopatrzonych nawet w kilka jej egzemplarzy. Bo najnowsza historia Żmigrodu okazała się popularnym prezentem, który trafił pod wiele, nie tylko żmigrodzkich choinek.

W tym miejscu pozwolę sobie na osobistą refleksję odnośnie pracy nad książką i osób ją tworzących. Ani Paweł Becela, ani Agnieszka Buryło, Marta Maćkowiak i państwo Pawlakowie, przez skromność nie podkreślili jednej rzeczy: do pracy nad monografią podeszli nie tylko jako profesjonaliści zaangażowani w swoje zadania. W pracę nad książką zaangażowali się także emocjonalnie, co miałem okazję obserwować, współpracując ze wspomnianymi osobami na poszczególnych etapach jej tworzenia Paweł Becela żyje stworzonym przez siebie dziełem, Agnieszka Buryło wiele razy przeczytała cały tom, wyłapując błędy edytorskie, praktycznie znając treść książki w najdrobniejszych szczegółach. Dużo pracy włożyła też w to, aby dokonując zmian edytorskich, nie ingerować w zamysł autorski i formę tekstu. Marcie Maćkowiak zawdzięczamy autorską, dziesiątki razy zmienianą i udoskonalaną oprawę graficzną. Małgorzata i Jarosław Pawlakowie, wraz z Martą Maćkowiak nadali nowego życia archiwalnym, często zniszczonym zdjęciom, które są ozdobą i ważnym uzupełnieniem książki. Zawdzięczamy im także dopracowaną formę końcową tomu i wyjątkowo staranne wydanie. A najlepsze były liczne dyskusje, pomysły, wzajemne przekonywanie się do własnych racji, konsultowanie swoich pomysłów, szukanie najlepszych rozwiązań. Wspomniane osoby, współautorzy i wszyscy zaangażowani w powstanie monografii współczesnego Żmigrodu, włożyli w nią wiele serca. To da się zauważyć podczas lektury, za to raz jeszcze serdecznie dziękujemy. Powstała najważniejsza książka - mówię to z pełną odpowiedzialnością - w dziejach polskiego Żmigrodu. I ten historyczny fakt zaczął w pełni docierać do autora i współpracowników chyba tak naprawdę w dniu premiery...

Andrzej Krzywda

spis treści

menu

 
 
 
Wiadomości Żmigrodzkie
rss wykonanie
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług, personalizacji reklam i analizy ruchu. Informacje o sposbie korzystania z witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Korzystając z tej strony, wyrażasz na to zgodę.