nr 01 (313)   styczeń 2018

Mówiąc poprawnie

Długo zastanawiałam się nad tematyką pierwszego, już noworocznego artykułu. Aura świąt, sylwestra i składania sobie życzeń skłoniła mnie do poruszenia kwestii, które ściśle wiążą się z tym szczególnym czasem.

Czasami można usłyszeć, że w zasadzie w języku polskim wystarczyłoby sześć przypadków, od mianownika do narzędnika. Niektórzy uważają, że bez wołacza nasz język funkcjonowałby równie dobrze. Dzisiaj na własnej skórze przekonałam się, że takie stwierdzenie nie jest do końca trafne. Czytałam kartkę świąteczną, która wyglądała następująco:

„Zdrowych i wesołych Świąt
życzą Ci Anna
Marta, Bartłomiej i Maciej”.

Kiedy przeczytałam to na głos, najbliżsi zaczęli się zastanawiać kto i komu składa życzenia. Nie widzieli wyróżnika graficznego, jaki został użyty. Nadawca, zamiast napisać: „życzą Ci, Anno”, użył imienia w formie mianownika.

Ciekawym zjawiskiem jest robienie przez nas wszystkiego, byleby tylko nie użyć wołacza. Niektórzy twierdzą, że jest on aż nadto grzeczny. Nietypową sytuację z życia wziętą opowiedział nam, studentom filologii, profesor Jan Miodek. Kilka lat temu jedna z jego studentek, która pracowała jako młoda nauczycielka, została upomniana przez oburzonych rodziców jej wychowanków. Opiekunowie byli zdegustowani tym, że mówi do ich dzieci „Doroto, Janie, Matyldo”, a nie „Dorota, Jan, Matylda”! Osobiście nie rozumiem takiego absurdu. Być może niektórzy uważali, że jest to zbyt „dorosły” zwrot do dzieci. Sytuacja ta pokazuje do jakich skrajnych zachowań zmierzamy. Stąd moja prośba: jeśli składamy komuś życzenia, zwracajmy się do tej osoby per „Aleksandro, Barbaro, Andrzeju, Macieju”. Nie bójmy się używać ostatniego przypadka, przecież po coś on jest. Podobnie postępujmy w sytuacjach codziennych. Świadczyć to będzie tylko o naszym szacunku do rozmówcy i znajomości podstawowych zasad języka.

Kolejną sprawą jest nazywanie imprez. Nowy Rok, Wielkanoc czy Zaduszki piszemy dużą literą, ponieważ są to nazwy świąt. Małą literą powinniśmy pisać nazwy zabaw i zwyczajów. Imieniny Andrzeja to andrzejki. Imieniny Sylwestra i zarazem ostatni dzień roku to sylwester. Ale zaraz, przecież na wszystkich plakatach widzimy „Sylwester 2017/2018”, „Andrzejki 2017”, więc co to za zasady, których nikt nie przestrzega? Jak mówi profesor Bańko: „Wydaje się jednak, że i pisownia Sylwester jest uzasadniona - wtedy mianowicie, gdy chodzi nie o zabawę, lecz o noc, w którą takie zabawy się odbywają”.

Ostatnia sprawa na dziś: co tak naprawdę oznacza wyrażenie „Do siego roku!”? Forma, którą podałam, jest zapisana poprawnie, nie możemy pisać „Dosiego roku”. „Siego” to dopełniacz staropolskiego zaimka wskazującego si, który dawniej oznaczał „ten, ów”. Do siego roku znaczy dosłownie do tego (nadchodzącego) roku. Można przez to rozumieć, że życzymy komuś dostatniego, radosnego i owocnego w zdrowie kolejnego roku życia.

I ja również życzę Państwu wszystkiego co najlepsze w 2018. Jak najmniejszych problemów z polszczyzną i wspólnych „spotkań” na łamach Wiadomości Żmigrodzkich. Do siego roku!

Aleksandra Klimkowska

menu

 
 
 
Wiadomości Żmigrodzkie
rss wykonanie
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług, personalizacji reklam i analizy ruchu. Informacje o sposbie korzystania z witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Korzystając z tej strony, wyrażasz na to zgodę.