nr 02 (231)   luty 2011

Z czytelnictwem nadal źle - raport z badań Biblioteki Narodowej

Aż 56% Polaków nie zagląda do żadnych książek, nawet kucharskich czy słowników. 46% nie czyta choćby krótszych tekstów, artykułów lub opowiadań. Książek nie czytają nawet najlepiej wykształceni.
Polak kumaty, ale nie czytaty
Wyniki badań czytelnictwa za rok 2010, przeprowadzonych przez Bibliotekę Narodową i TNS OBOP, nie podnoszą na duchu - mówi dyrektor BN dr Tomasz Makowski - szczególnie niepokoi fakt, że aż 20% osób z wyższym wykształceniem - czyli tych, którzy nas uczą, leczą, budują nam domy i mosty - w ogóle nie czyta, a więc nie podnosi i nie aktualizuje swoich kwalifikacji zawodowych.
Tegoroczne badanie pokazuje, że czytelnictwo w naszym kraju stoi nadal na bardzo niskim poziomie. Jakikolwiek kontakt z dowolną książką (także poradnikiem, albumem, książką umieszczoną w Internecie) w roku 2010 deklaruje zaledwie 44% badanych. W porównywalnych badaniach przeprowadzanych w Czechach i Francji liczby te wynoszą odpowiednio 83 i 69%. Kolejne zadane pytanie wykazało, że aż 46% badanych Polaków w ciągu ostatniego miesiąca nie przeczytało nie tylko książki, ale nawet dłuższego niż 3 strony artykułu czy opowiadania, choćby w Internecie.
Przeprowadzone badania dostarczają szczegółowych danych na temat społecznego zasięgu książki w różnych grupach, zależnie od wykształcenia, statusu materialnego czy miejsca zamieszkania. Po raz pierwszy zadano również pytanie o lekturę tekstu dłuższego niż 3 strony maszynopisu w przeciągu ostatniego miesiąca (np. artykułu, opowiadania, także w Internecie). To właśnie takie uszczegółowione badanie pozwoliło na odkrycie grupy 20% absolwentów wyższych uczelni oraz 27% uczniów i studentów nieczytających praktycznie nic. Tak dokładne informacje pozwalają zaplanować program działań mających na celu poprawę sytuacji. Pewne jest, że działania takie, również te już podejmowane, zarówno przez instytucje państwowe jak i organizacje pozarządowe, muszą być konsekwentne i systematyczne.
Kto i co może pomóc?
Szkoła - podstawowe miejsce pracy z tekstem
Biblioteki publiczne i szkolne
Mass media i nowe media
Digitalizacja i upowszechnianie zasobów

A oto komentarz do badań dr. Romana Chynkowskiego:
Badania socjologiczne dowodzą, że instytucją
o pierwszorzędnym znaczeniu dla kształtowania postaw lekturowych jest szkoła.
To w szkole wpajane są zarówno najbardziej elementarne kompetencje czytelnicze,jak i pozostające nieraz na całe życie hierarchie dzieł literackich czy autorów. Gdyby
szkoła całkowicie zrezygnowała z egzekwowania czytania, poprzestając jedynie na
alfabetyzmie funkcjonalnym, nawyk czytania byłby jednym z wielu elementów
elitarnego stylu życia, takim jak na przykład picie starego wina, a przez to ze względnie
uniwersalnego doświadczenia kulturowego stałby się czynnikiem dystynktywnym.
Szkoła przekazując wiedzę o tekstach, które należy znać, ustanawia kod służący
budowaniu i podtrzymywaniu podwójnej więzi - w przestrzeni społecznej i w czasie.
Bez więzi ze współczesnymi bylibyśmy zbiorem niepowiązanych atomów, bez trwania
w czasie - ludźmi wyobcowanymi z własnej kultury. Czytaniu nie sprzyja system
nauczania i egzekwowania wiedzy, w którym większy nacisk niż na umiejętności
rozmienia świata kładzie się na zdobywanie wymiernych i łatwo sprawdzalnych
jednostek informacji. Tymczasem informacja nie jest tożsama z wiedzą, a umiejętność
zdobywania informacji - z umiejętnością i chęcią rozumienia świata. Tak jak szkoła -
od podstawowej aż po uniwersytet - nie tylko przekazuje wiedzę i umiejętności, ale
także - by tak rzec - uczy uczenia się, biblioteki, zwłaszcza te powszechnie dostępne,
a więc biblioteki publiczne, są najważniejszymi instytucjami umożliwiającymi kontakt
z książką. Szkoły i biblioteki są ze sobą powiązane - kształtowanie nawyku czytania
w związku ze studiami, pracą czy zagospodarowywaniem czasu wolnego na niewiele by
się zdało, gdyby biblioteki nie posiadały księgozbiorów racjonalnie dobranych pod kątem
rzeczywistych potrzeb czytelników, podobnie doskonale wyposażone biblioteki,
w których pracuje kompetentna, pełna zawodowej pasji i życzliwa użytkownikom
kadra, pozostaną zawieszone w próżni, jeśli na co dzień ludzie nie będą odczuwali
potrzeby korzystania z nich.

Tym, co włącza do społeczeństwa wiedzy, w większym stopniu niż
dostęp do nowych technologii informacyjnych czy wykształcenie wyższe, są praktyki
lekturowe. Z tego punktu widzenia troska państwa o kulturę czytelniczą powinna zatem
być widziana w kategoriach strategii rozumnego inwestowania w kulturę czytelniczą.
Bez tego nie ma mowy ani o konkurencji w zglobalizowanym świecie ani o innowacyjnej
gospodarce, przy czym przez społeczeństwo wiedzy należy rozumieć nie tylko ludzi
umiejących znajdować informacje i posługiwać się stosownymi narzędziami służącymi
osiągać zamierzone cele, ale także tych, którzy są zdolni myśleć o świecie społecznym
w kategoriach dalekowzrocznie postrzeganych celów.

Nic dodać, nic ująć, wystarczy przytoczyć powyższe dane czy wypowiedzi. Bez czytania i świat uboższy, i człowiek głupszy.

Op.eco
Źródło- www.bn.org.pl

menu

 
 
 
Wiadomości Żmigrodzkie
rss wykonanie
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług, personalizacji reklam i analizy ruchu. Informacje o sposbie korzystania z witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Korzystając z tej strony, wyrażasz na to zgodę.