nr 09 (321)   wrzesień 2018

Felieton(ik)

Czy leniuchowanie to odpoczywanie?

Od razu odpowiem: leniuchowanie to odpoczywanie. I być może nawet lepsze niż intensywny wypoczynek. Oto co mają na ten temat do powiedzenia znawcy.

Otóż nasz mózg odpoczywa podczas nicnierobienia. Podobnie jednak zachowuje się, gdy jesteśmy panami swojego czasu, czyli robimy coś z przyjemnością i nie traktujemy jako przymusu. I tu według mnie tkwi problem, bowiem wiecznie planujemy, działamy i coś musimy.

Termin flow stworzył pewien węgierski naukowiec, który nazwał tak stan między satysfakcją a euforią. Doznajemy go podczas oddania się całkowicie jakiejś czynności. Szukajmy wiec wyzwań na naszą skalę, nie szarżujmy, po prostu „płyńmy” w swoim stylu i tempie.

Wcale nie odległe i egzotyczne miejsca są najlepsze do leniuchowania. Przestrzenią tą jest nasz własny dom. W nim można wszystko. To miejsce na anarchię, najdziksze przyjemności. Ważne tylko, by podczas odpoczynku nie stawiać sobie za wysoko poprzeczki.

Koncentracja i kontrola to także element sztuki odpoczywania. Gdy sprawujemy kontrolę nad warunkami życia, odczuwamy mniej stresu. A koncentracji sprzyja ograniczenie możliwości wyboru. Mniej oznacza więcej. To trudne w dobie nadmiaru towarów, bo zawsze musimy z czegoś wybrać. Nie dajmy się wiec zwariować, najlepiej wiedzieć po prostu, czego się chce.

Medytacja. Pozwala być tu i teraz. Przynosi spokój i uczucie spełnienia. Nie wymaga kursów czy specjalnych pozycji. Praktykowana codziennie, początkowo po kilka minut, przyniesie naturalną umiejętność wyłączania się ze zgiełku codzienności.

Kąpiel leśna (shinrin-yoku), czyli spacer po lesie ma właściwości lecznicze. W lesie bowiem nie zasypują nas bodźce. To rodzaj aromaterapii, obniża ciśnienie krwi i poziom hormonów stresu. Przechodzi nam zmęczenie, niepokój, gniew.

Spacer to antidotum na wszystko, czyli spacerujmy. Przechadzka to prekursorka pielgrzymowania. A ono prowadzi do poznania istoty naszego człowieczeństwa.

I ostatnia rada- wpisujmy „nic” do kalendarza obowiązków. I nie dajmy sobie odebrać tej chwili, planujmy nicnierobienie, a z czasem wejdzie nam w nawyk. Przeznaczmy je na wewnętrzne skupienie, ono nas regeneruje.

Ja bym dodała to tych w końcu nieobcych nam zasad sobotnie lub niedzielne pidżamowanie. Nic lepszego niż snucie się po domu do południa w stroju nocnym, polegiwanie z pilotem lub książką w ręku. Ale to zostawmy na jesienne weekendy.

eco

menu

 
 
 
Wiadomości Żmigrodzkie
rss wykonanie
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług, personalizacji reklam i analizy ruchu. Informacje o sposbie korzystania z witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Korzystając z tej strony, wyrażasz na to zgodę.