Z Kroniki Parafii Trójcy Świętej.... cz. 2
W tym miesiącu krótki opis pochodzenia Polaków, którzy przybyli w okolice Żmigrodu z różnych stron Rzeczpospolitej. Ten kronikarski zapisek został wykonany po tradycyjnej kolędzie. Zachowano oryginalną stylistykę i ówczesne nazewnictwo miejscowości. Następnie przedstawię etapy powstawania biblioteczki parafialnej oraz tekst, w którym ksiądz Jan Jonaczyk opisuje wydarzenia z czerwca 1946 r. Są one jednak mocno związane ze skutkami dnia 23 stycznia 1945 r., czyli zakończenia niemieckiej administracji na ziemi żmigrodzkiej, których 70. rocznica nastąpi niebawem. Na koniec - dwa zapiski autorstwa ks. Konrada Sarwy z 1963 r. Życzę przyjemnej lektury!
styczeń 1946 r. - Nowy rok rozpoczął się w pracy duszpasterskiej jak zwykle odwiedzinami rodzin i poświęceniem ich mieszkań. Była to pierwsza kolęda w parafii od czasu osiedlenia się Polaków na Ziemiach Zachodnich. Dała ona okazję do zapoznania się ze wszystkimi parafianami.
Ks. Jan Jonaczyk:
"Pół roku wcześniej, kiedy ks. Jonaczyk z ks. Starkiem obchodził domy w Borzęcinie dla zrobienia status animarum i poznania nowoprzybyłych parafian, domy były zazwyczaj puste, gdzieniegdzie tylko wyszukało się jakiś dom zamieszkały - jakby w puszczy. Tak samo było w innych wioskach. Im wioska leżała dalej od stacji kolejowej, tym później była zasiedlana. W Borzęcinie przeważnie zamieszkały osoby z województwa kieleckiego, Klejsiowice [Kliszkowice] przez mieszkańców z Prużan (Polesie), tak samo Marzęciny; Szacinowo [Grądzik] przez ludzi z Piotrkowskiego, Bykowo [Bychowo] - prawie całkowicie przez ludzi ze Stojaniec, Żmigródek - mieszany ludźmi z Polesia, z Wołynia, z tarnopolskiego i Poznańskiego".
2 luty 1946 r. - Zbiórka przed kościołem na zakup książek do planowanej biblioteki parafialnej. Tak ks. Jan Jonaczyk mówił na ambonie:
"Wielki dziś po wojnie odczuwamy głód książki. Z braku dobrych książek ludzie czytają piśmidła, jakie tylko do rąk wpadną, niszczące wiarę, deprawujące duszę. (...) Aby te złe książki wytrącić z rąk Polaków-Katolików w najbliższym czasie powstanie wypożyczalnia książek, chociażby początkowo skromna. (...) Jeśli nie chcemy, aby w naszej Polsce przyjęły się poglądy bezbożnicze, nie szczędźmy ofiar na ten dobry cel. Jeśli jest pieniądz na papierosy, wódkę, to tym bardziej powinien znaleźć się i na książkę polską i katolicką, z której sami korzystać będziemy".
I tak 17 lutego dzięki ofiarności parafian otwarto bibliotekę parafialną na plebanii.
16 czerwca 1946 r. - Wyjazd ze Żmigrodu księdza Wilhelma Starka - ostatniego niemieckiego proboszcza katolickiej parafii w Żmigrodzie. A stało się to w następujących okolicznościach - ks. Jan Jonaczyk:
"Od czasu kiedy milicja zrobiÅ‚a rewizje w mieszkaniu górnym ksiÄ™dza proboszcza pod pretekstem ukrywania Niemca, a w rzeczywistoÅ›ci dla grabieży, ksiÄ…dz byÅ‚ bardzo przygnÄ™biony i zniechÄ™cony do Polaków i szukaÅ‚ sposobnoÅ›ci do wyjazdu do Niemiec, choć o tym nie wiedziaÅ‚em. DziwiÅ‚o mnie to, że prawie każdego dnia ktoÅ› z rodziny ksiÄ™dza proboszcza wyjeżdżaÅ‚ i nie wracaÅ‚ wiÄ™cej. Najpierw wyjechaÅ‚a siostra boromeuszka, która stale tu mieszkaÅ‚a, potem brat ksiÄ™dza, wreszcie siostra jego Gertruda - nauczycielka. NocÄ… byÅ‚ od pewnego czasu ruch na plebanii, coÅ› wynoszono, jakieÅ› kosze, a mieszkaÅ‚em w pokoju obok kancelarii przy schodach. KsiÄ…dz Stark powiedziaÅ‚ mi, że jeÅ›li usÅ‚yszÄ™ w nocy jakieÅ› chodzenie, żebym siÄ™ nie fatygowaÅ‚, nie wychodziÅ‚, bo to on bÄ™dzie wychodziÅ‚ i coÅ› robiÅ‚. SÅ‚yszaÅ‚em jednak, jak nocÄ… kilka razy zajeżdżaÅ‚a fura przed plebaniÄ™ i coÅ› na niÄ… Å‚adowano, nie przeczuwajÄ…c zupeÅ‚nie, że to wstÄ™p do wyjazdu. Wreszcie, zdaje mi siÄ™ w sobotÄ™ (...) ks. Stark tak mówi do mnie: „Wyjeżdżam do WrocÅ‚awia jutro rano, tj. w niedzielÄ™. JeÅ›li nie wrócÄ™ do czwartku, to proszÄ™ zająć górne mieszkanie”. I wrÄ™czyÅ‚ mi klucze. Nic wiÄ™cej nie powiedziaÅ‚. I kolejkÄ… wÄ…skotorowÄ… wyjechaÅ‚ do WrocÅ‚awia. Do ostatniej chwili nie domyÅ›liÅ‚em siÄ™, że planowaÅ‚ wyjazd. Od Niemców mieszkajÄ…cych w domu parafialnym dowiedziaÅ‚em siÄ™, że ks. Stark w poniedziaÅ‚ek wyjechaÅ‚ transportem niemieckiego Caritasu jako kapelan transportu (...). Prócz książek i trochÄ™ starej bielizny, nic nie zostaÅ‚o, tylko jedna pierzyna. zresztÄ… miaÅ‚ prawo jako wÅ‚aÅ›ciciel wszystko zabrać".
13 stycznia 1963 r. - U sufitu nawy głównej zajaśniała lamp rtęciowa. Droga. Koszt jej wynosi ponad 2300 zł. Takich lamp będzie trzy - ponad nawą główną. W bocznych nawach umieścimy 16 kinkietów jarzeniowych.
25 stycznia 1963 r. - Dziś zakończyliśmy wizytację duszpasterską w parafii. Nie chodziliśmy co dzień. W mieście wyłącznie po południu (godz. 15 - 19:00). Nie chcieliśmy przemęczać siebie i ludzi. Odnieśliśmy bardzo miłe wrażenia. Parafianie przyjmowali nas życzliwie i uroczyście. W kilku zaledwie rodzinach (bezdzietnych) nie było dla nas miejsca. Mieszkania były po prostu zamknięte. Nigdzie nie spotkały nas przykrości.
Foto par03:
ks. Wilhelm Stark
Foto par04:
ks. Jan Jonaczyk
Foto par05: ks. Konrad Sarwa
Zdjęcia wykonano w 1946 r.
Wydarzenia z Kroniki Parafialnej wybrał
Paweł Becela