Ukryta romantyczność Żmigrodu
Dr Włodzimierz Ranoszek, adiunkt pracujący w Wydziale Turystyki Wyższej Szkoły Zarządzania "Edukacja" we Wrocławiu, jest autorem przewodników po dolinie Baryczy. Współpracuje ze Stowarzyszeniem Gmin Turystycznych Wzgórz Trzebnickich i Doliny Baryczy. Sam także jest przewodnikiem. 12 sierpnia wraz z dyrektorem biura Stowarzyszenia, Jerzym Lewandowskim, prezentowali walory przyrodnicze naszej gminy grupie zagranicznych dziennikarzy turystycznych.
Jak ocenili potencjał turystyczny Żmigrodu i okolic zagraniczni dziennikarze? Czy zwrócili uwagę na jakieś szczegóły, których być może mieszkańcy Ziemi Żmigrodzkiej nie zauważają na co dzień?
Pobyt dziennikarzy był w gminie dość krótki i opierał się na dość pobieżnych wrażeniach, co jednak też ma pewną wartość, gdyż wrażenia każdego turysty zwykle opierają się bardziej na emocjach i powierzchowności na rzeczywistym zgłębianiu
i poznawaniu danego terenu. Co ciekawe, ze wszystkich zabytków żmigrodzkich na dziennikarzach wrażenie zrobiły ruiny pałacu Hatzfeldów - ich szczególna malowniczość i pewna ich ukryta "romantyczność". Słysząc o planach renowacji zespołu zamkowego wręcz martwili się by ruiny przez odbudowę nie straciły swojego uroku. Tu już widać różnicę podejścia - gdyż nam się często wydaje, że turyście może podobać się tylko to co nowe, ładne i odbudowane, a ruiny chętnie byśmy zakryli bądź wyburzyli. Problem jest jednak przede wszystkim w tym, jak dany obiekt wyeksponować, jak go "przyprawić" opowieścią i historią, by stał się dla turysty ciekawy i warty zobaczenia.
Jakie natomiast wrażenie wywarły na nich wartości przyrodnicze?
Wyjazd dziennikarzy obywał się pod hasłem turystyki aktywnej - poznawania szlaków rowerowych. Po odbyciu krótkiej wycieczki rowerowej wszyscy byli zgodni co do tego, że przyroda gminy Żmigród wraz z rezerwatem "Stawy Milickie" to wręcz idealna sceneria do uprawiania takich form turystyki. Zachwycił ich jednak szczególnie rezerwat "Olszyny Niezgodzkie" - naprawdę wyjątkowe miejsce
z bagiennym lasem olchowym, z pierwotnym krajobrazem doliny Baryczy. Takich widoków nie zobaczy się nawet w Puszczy Białowieskiej, ale to tam jadą turyści
z całej Europy, gdyż to Białowieża jest szeroko znana i jest tam park narodowy. Tymczasem do Olszyn nie ma nawet zwykłego drogowskazu z głównej drogi.
Jak dziennikarze ocenili jakość samych szlaków rowerowych?
Dziennikarze przejechali wybrany przez siebie fragment prowadzącego przez naszą gminę czerwonego szlaku Trzebnickiej Pętli Rowerowej. Byli pod wrażeniem dobrego oznakowania i generalnie ocenili nasze trasy znacznie wyżej niż szlaki
w Wielkopolsce, które objeżdżali w poprzednich dniach. Z ust dziennikarki czeskiej padło wręcz określenie, że trasy są nawet lepiej oznakowane niż u niej w Czechach, co jest komplementem szczególnym, gdyż to raczej my wciąż musimy się uczyć od naszych południowych sąsiadów tworzenia infrastruktury turystycznej i a ich szlaki są uznawane za jedne z najlepszych w Europie.
Jest Pan autorem przewodników po dolinie Baryczy. Wyznaczał Pan również szlaki rowerowe na terenie powiatu trzebnickiego we współpracy ze Stowarzyszeniem Gmin Turystycznych Wzgórz Trzebnickich i Doliny Baryczy. Jest Pan w trakcie opracowywania atlasu o Wzgórzach Trzebnickich i Dolinie Baryczy. Cała Polska musi nauczyć się, jak zarabiać pieniądze na turystach. Dla Żmigrodu to prawdziwe wyzwanie?
Wytyczanie szlaków rowerowych i wydawanie publikacji turystycznych jest na pewno dobrym kierunkiem, gdyż zapoczątkowuje to tworzenie podstawowej infrastruktury turystycznej której brak jest główną przeszkodą w rozwoju turystyki na naszym terenie. Oprócz wspomnianej już Trzebnickiej Pętli Rowerowej przez naszą gminę przechodzi tworzony aktualnie międzynarodowy szlak rowerowy R9 łączący Adriatyk i Bałtyk a rowerowy czarny szlak łączy go dodatkowo z Książęcą Wsią i stawem Sieczkowskim. Projektowany jest także Szlak Doliny Baryczy, który ma połączyć bezpośrednio Żmigród z Rudą Żmigrodzką, Olszynami Niezgodzkimi i Niezgodą. Ważne jest także w przyszłości, żeby szlaki te były stale utrzymywane. Nasza gmina posiada prócz szczególnych walorów przyrodniczych dużą ilość utwardzonych dróg prowadzących wśród stawów i lasów - czyli to co rowerzyści lubią najbardziej. Problem w tym, że wielu turystów po prostu o tym nie wie i bez szlaków rowerowych nigdy by na te drogi nie trafiło. Trudno jednoznacznie określić wartości ekonomiczne płynące z takich turystów. Trzeba jednak pamiętać, że nie można tu liczyć jedynie pieniędzy które dany turysta wyda podczas wycieczki - bo te nie muszą być od razu wielkie. Ważne jest przede wszystkim, że osoby z zewnątrz zaczynają przyjeżdżać
i interesować się naszym terenem. Ktoś z nich może zechcieć kupić tu działkę rekreacyjną i gmina więcej zarobi na ich sprzedaży. Wreszcie wśród turystów może być również biznesmen, któremu spodoba się teren i zechce tu zainwestować kapitał.
Prywatnie jest Pan także zapalonym kajakarzem? Czy Barycz dobrze sprawdza się podczas spływów?
Jest to temat na zupełnie inną rozmowę, choć problemy są podobne: potencjalne warunki ale brak infrastruktury i reklamy. Problemem jest także brak wody w lipcu
i sierpniu na pewnych odcinkach Baryczy ze względu na przechwytywanie jej przez stawy. Wody jest jednak wystarczająco na wiosnę i od września, kiedy woda jest spuszczana ze stawów. Barycz nigdy nie będzie konkurencyjna do Czarnej Hańczy czy Drawy, jednak może być idealna na krótki weekendowy wypad z Wrocławia. Może być, ale nie jest - bo na miejscu nie ma możliwości pożyczenia kajaka, a koszt transportu z Wrocławia zwykle sprawia, że jest to już mało atrakcyjne pod względem finansowym. Niemniej jednak Stowarzyszenie Gmin Turystycznych Wzgórz Trzebnickich i Doliny Baryczy zorganizował spływ w połowie września z Sułowa do Żmigrodu i myślę, że podobnych spływów będzie więcej w przyszłości.
Rozmawiała jota