archiwum - 10 - grudzień

 
 

List do Świętego Mikołaja

Żmigród 24.11.2010r.

Kochany Święty Mikołaju !

Mam na imię Martyna i jestem uczennicą II klasy gimnazjum przy Powiatowym Zespole Szkół w Żmigrodzie. Chociaż mam już czternaście lat, to jednak nie przestałam wierzyć w Ciebie. Wiem Mikołaju, że spełniasz prośby tylko grzecznych dzieci. Ja zapewniam Cię, że przez cały czas staram się służyć radą i pomocą innym ludziom najlepiej jak tylko potrafię .Zdaję sobie sprawę, że masz teraz sporo pracy, więc krótko opowiem Ci o mojej pracy, planach na przyszłość z nią związanych, a także marzeniach. Wolontariuszem akcyjnym jestem od rozpoczęcia nauki w gimnazjum. Pamiętam, jak bardzo bałam się pierwszej wizyty w hospicjum, ponieważ dwa lata temu pożegnałam tam ukochaną osobę. Wujek był dla mnie właściwie przyjacielem, czasami jedynym punktem oparcia. Przez długi czas nie mogłam pogodzić się z jego śmiercią, choć szczerze mówiąc ukrywałam to i byłam bezradna. Odczuwałam lęk z powodu wyjazdu do tego miejsca bo byłam świadoma, że przeszłość powróci. Zresztą nie byłam pewna, o czym rozmawiać z osobami tam przebywającymi i czy w ogóle oni przyjmą chęć naszej pomocy.
OkazaÅ‚o siÄ™, że mój stres byÅ‚ zbÄ™dny. Pacjenci przywitali nas serdecznym i szczerym uÅ›miechem. WzbudziÅ‚o to we mnie motywacjÄ™ i dumnym krokiem weszÅ‚am w mury żółtego i tÄ™tniÄ…cego przyjaźniÄ… oraz nadziejÄ… budynku. WidzÄ…c radość wszystkich chorych wiedziaÅ‚am, że wujek cieszyÅ‚by siÄ™ tak samo. SÅ‚owa patrona mojej szkoÅ‚y Jana PawÅ‚a II utwierdziÅ‚y mnie w przekonaniu, iż. życie o tyle ma sens, o ile potrafiÄ™ dać innym czÄ…stkÄ™ siebie w postaci dobrego sÅ‚owa, rady, uÅ›miechu. Chorych, przebywajÄ…cych w OÅ›rodku Medycyny Paliatywnej i Hospicyjnej w BÄ™dkowie odwiedzam co najmniej raz w miesiÄ…cu. Staram siÄ™ podziÄ™kować pacjentom i zÅ‚ożyć im najserdeczniejsze życzenia z okazji „Andrzejek”, „MikoÅ‚ajek”, „ÅšwiÄ…t Bożego Narodzenia”, „Dnia Chorego” oraz „Walentynek”, „Dnia Kobiet” czy „Wielkanocy”. Wraz z pozostaÅ‚ymi czÅ‚onkami Szkolnego KoÅ‚a Wolontariatu przygotowujÄ™ inscenizacje, przedstawienia, koncerty, ogniska, sÅ‚odkie poczÄ™stunki, organizujÄ™ kwesty i zbiórki. CzÄ™sto czytam też książki lub gazety pacjentom. Mam czas, aby wysÅ‚uchać każdego z nich, a nawet wspólnie pomilczeć, potrzymać za rÄ™kÄ™. Widok bardzo chorych, ale uÅ›miechniÄ™tych osób jeszcze bardziej mobilizuje mnie do dziaÅ‚ania. Sprawia mi to wielkÄ… przyjemność, czujÄ™ siÄ™ potrzebna. To przy nich uczÄ™ siÄ™ rozumienia sensu życia, pokory, wyzbywania siÄ™ zbÄ™dnego poÅ›piechu, wyrozumiaÅ‚oÅ›ci, cierpliwoÅ›ci i wielu innych postaw, o których zapomina siÄ™ w życiu codziennym.
Czas w hospicjum spędzam w miłej, przyjaznej atmosferze, pełnej życzliwości, zrozumienia i autentycznej radości. Uwielbiam wszystkich, którzy tam mieszkają. Jedną z takich osób jest pan Ryszard, do którego zwracam się jak do własnego dziadka. Staruszek nie mówi, ma chorobę Alzheimera. Przychodząc do niego widzę, jak jego twarz promienieje, co mnie bardzo wzrusza.. Czasami napisze mi jakąś wiadomość na kartce, ale widzę, że to męczące, więc zmieniam temat. Zadaję wtedy takie pytania, na które może odpowiedzieć skinieniem głowy. Za każdym razem, kiedy tam jestem mam dla niego mały podarunek, na przykład kwiatka, czy nasze wspólne zdjęcie, które teraz wisi nad jego łóżkiem. Boję się, że któregoś dnia tam pojadę, a jego już nie będzie. Przy naszym ostatnim spotkaniu, kiedy nie chciał iść na ognisko i siedziałam z nim w świetlicy powiedział, że coraz bardziej niedołężnieje. Z trudem opanowałam łzy i powiedziałam, że wcale tego po nim nie widać. Nasze każde pożegnanie kończy się łzami. Mogłabym siedzieć z moim kochanym dziadkiem jeszcze dłużej niż zawsze.

Jak wygląda moja praca w Szkolnym Kole Wolontariackim poza pomocą w hospicjum? W szkole uczestniczę w zbiórce nakrętek na wózek inwalidzki dla ucznia naszej szkoły oraz koncertach charytatywnych. Przed każdą uroczystością Wszystkich Świętych udaję się na cmentarz, aby posprzątać zaniedbane groby oraz teren wokół pomnika upamiętniającego więźniów byłego obozu pracy. Pomagam w organizacji turniejów sportowych Szkole Specjalnej z Żmigrodzie. Biorę też udział w spotkaniach z podopiecznymi Środowiskowego Domu Opieki Społecznej, wspólnie wykonując kartki i dekoracje świąteczne, pomagając w organizacji zabaw. Tam ludzie również zawsze witają nas z radością. Każdego roku aktywnie działam na rzecz XVIII Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Często też udaję się do przedszkola, żeby nauczyciele tam pracujący chociaż na chwilę odetchnęli od słodkiego, ale głośnego wrzasku maluchów. Czytam im wtedy bajki, organizuję gry i zabawy, a podczas karnawału pomagam wychowawcom włączyć do wspólnej zabawy liczne grono rozbrykanych przedszkolaków na ich balu przebierańców.

Poza szkołą również staram się pomagać innym. Moja sąsiadka przechodząc udar nie miała siły chodzić. Jej spacery ograniczały się do przejścia mieszkania. Chodziłam więc jej na zakupy, wynosiłam śmieci, sprzątałam w domu. Na początku byłam tym wszystkim skrępowana, nie rozmawiałam z nią dużo. Później jednak zrodziła się między nami więź, dzięki której spędzałam z tą starszą kobietą sporo czasu. Rozmawiałyśmy o moich zainteresowaniach, szkole i moich przyjaciołach. Oglądałyśmy również zdjęcia z jej dzieciństwa, szkoły i dorosłego życia. Niestety, moja kochana sąsiadka zmarła kilka miesięcy temu. Jak sam widzisz, praca wolontariusza nie jest łatwa, ale za to bardzo przyjemna i satysfakcjonująca.
Kiedy ukończę już szkołę nie zamierzam rezygnować z wolontariatu. Pisząc kiedyś e-maile z panem z Fundacji Hospicyjnej dowiedziałam się, że wszędzie jest potrzebna pomoc, trzeba tylko umieć ją znaleźć. Pierwszym krokiem będzie zgłoszenie się do dyrekcji hospicjum. Jestem pewna, że tam dostanę kolejne wskazówki. Marzę o tym, bym była postrzegana jako osoba chętna do pomocy i pragnąca w zamian tylko szczerego uśmiechu. Jestem szczęśliwa i wiem, że mogę liczyć na wsparcie ze strony rodziny i przyjaciół. Mam nadzieję, że w dobry sposób przedstawiłam Ci to, czego przez długi czas nie potrafiłam zebrać w słowa. Jestem w stu procentach pewna tego, co robię.
Mam marzenia, które Tobie na pewno uda się spełnić. Nie chcę nic dla siebie. Mam wszystko, co mi potrzebne. A więc proszę Cię, aby osierocone dzieci zaznały wreszcie szczęścia i zapomniały, jakie krzywdy wyrządził im los. Chcę, aby osoby przebywające w hospicjum codziennie ktoś odwiedzał, bo wiem, jakie to dla nich ważne. Chcę, żeby wszyscy byli szczęśliwi tak jak ja teraz. I wiesz co? Jednak chcę, abyś coś dla mnie zrobił. Obdaruj mnie taką siłą, jaką masz w sobie. Chcę dzięki Tobie być indywidualnym towarzyszem chorego podczas ciężkiej drogi przez chorobę. Pragnę też być Świętym Mikołajem, spełniać marzenia i dzielić się miłością.
Z pozdrowieniami

Martyna

[PANEL PRAWY]
 
w numerach archiwalnych

na stronie www
 
 
Wiadomości Żmigrodzkie
rss wykonanie
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług, personalizacji reklam i analizy ruchu. Informacje o sposbie korzystania z witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Korzystając z tej strony, wyrażasz na to zgodę.