Bargteheide jak co roku...
W tym roku akcja wymiany młodzieży między żmigrodzkim Gimnazjum im. Macieja Rataja i Gymnasium Eckhorst w Bargteheide zainaugurowana została nie tradycyjnie jesienią, ale dopiero teraz w marcu. Niestety mimo zmiany pory roku i tym razem nie udało nam się zobaczyć słońca w Bargteheide. Po sześciu wizytach w Bargteheide zaczynam już nawet poważnie wątpić, czy w tym mieście w ogóle świeci słońce...
Zacznijmy jednak od faktów. W tym roku na wymianę pojechało 11 uczniów ze Żmigrodu i okolic. Podobnie jak w poprzednich dwóch latach opiekę nad nimi sprawowali: Marta Judzińska i niżej podpisany. Po stronie niemieckiej akcję koordynowali: zaangażowana od samego początku w rozwijanie współpracy między naszymi szkołami Silke March-Lange i nowa twarz w Gymnasium Eckhorst - Oliver Hofmann.
W tym roku podczas naszego pobytu w partnerskim mieście Żmigrodu wiele rzeczy przebiegało według scenariusza sprawdzonego w poprzednich edycjach wymiany. Bo po co zmieniać coś, co dobrze funkcjonuje? Jak co roku wymiana zaczęła się od powitania przez dyrektora szkoły (który dopiero niedawno objął swój urząd po odejściu na emeryturę poprzedniego dyrektora), zwiedzania budynku szkoły i poznania zasad jej funkcjonowania, a także hospitowania lekcji.
W dwóch kolejnych dniach odbyliśmy dwie zaplanowane przez niemieckich opiekunów wycieczki - do Lubeki i Hamburga. Lubeka powitała nas jak zwykle piękna i w swoim hanzeatyckim, ale jakże kameralnym klimacie. Zwiedziliśmy starówkę (choć przecież cała Lubeka jest jedną wielką starówką!), obejrzeliśmy panoramę miasta z wieży kościoła Św. Piotra i podziwialiśmy muzeum miasta Lubeki wewnątrz świeżo wyremontowanej bramy Holstentor.
Za to Hamburg przytłoczył nas ogromem. Mieliśmy przejażdżkę barkasem po akwenie portowym z zaglądaniem do jego najbardziej ukrytych zakątków, zwiedzanie olbrzymiego (nawet jak na warunki Hamburga) ratusza i czas na krótkie zakupy w centrum. Jak zawsze dodatkową atrakcję dla uczniów stanowiły przejażdżki metrem.
Powagi naszej wizycie w Bargteheide dodało także tradycyjne zaproszenie naszej grupy do ratusza przez burmistrza Mitscha. Burmistrz w obszernym wykładzie wytłumaczył naszym uczniom, jakie zadania ma jego urząd, jak można się o ten urząd ubiegać, jakie najważniejsze plany i inwestycje będą realizowane przez miasto w najbliższej przyszłości.
Po kilku dniach pobytu czuliśmy się w goszczącej nas szkole i w mieście jak u siebie. Nasi uczniowie bardzo chętnie brali udział w lekcjach swoich niemieckich rówieśników. Zwłaszcza podobała im się lekcja WF z ćwiczeniami na kołach i grą w badmintona. W przeddzień wyjazdu zagraliśmy nawet międzypaństwowy mecz piłki nożnej Polska - Niemcy. Niestety przegraliśmy 3-2 po przypadkowej bramce w końcówce spotkania. A remis był na wyciągnięcie ręki, całkiem jak w tym meczu na MŚ...
W czasie wieczorku pożegnalnego nie widać było już między polskimi i niemieckimi uczestnikami wymiany jakichkolwiek barier. Dogadywali się świetnie, dobrze czuli się w swoim towarzystwie i bawili się na całego. Aż żal, że musieliśmy się powoli pakować. Ale wszystkich pocieszała myśl, że w połowie maja cała nasz grupa znowu się spotka - tym razem na żmigrodzkiej ziemi. Już czekamy na to spotkanie!
P.S. Na koniec dodam, że jak co roku tak i tym razem n i e obejrzałem w Bargteheide meczów Ligi Mistrzów (z różnych powodów) i już dziś obiecałem sobie w myślach, że następnym razem zabiorę z sobą taki mały chiński telewizorek na baterie. A co!
Robert Kolebuk