Z Kroniki Parafii Trójcy Świętej.... cz. 12 (ostatnia)
Zapraszam do zapoznania się z ostatnią już częścią cyklu „Z Kroniki Parafii Trójcy Świętej...”. Wszystkie poniższe listopadowe zapiski kronikarskie sporządził ks. Konrad Sarwa. Jak zawsze - oryginalna pisownia tekstów została zachowana. Życzę przyjemnej lektury!
1 listopada 1962 r. - Niemal bez przerwy lało jak na zamówienie. Chłodno i błotnisto. Procesja na cmentarz odbyła się jednak. Ludzi przybyło bardzo dużo. Kazanie jednak wygłosiłem w kościele.
14 listopada 1962 r. - W Triduum dla młodzieży brało udział około 80 dziewcząt i chłopców łącznie. Mało, jak na nasze warunki...
19 listopada 1962 r. - Lekkomyślność dzieci bawiących się strzelaniem z procy i brak uwagi ze strony starszych doprowadziły do tego, że w obydwu kościołach widać pełno powybijanych szyb okiennych. Trzeba je oszklić. Koszty wyniosą około 2 tys. zł. Parafianie Klajner i Lachowicz oszklili okna w kościołach. Kosztowało to dużo trudu (niewygodnie i chłodno, czasem śnieg) i pieniędzy.
28 listopada 1965 r. - Pierwsza niedziela Adwentu. Z Krakowa przybyli dwaj alumni misjonarscy. Wygłosili kazania o powołaniach kapłańskich. Chodzi o rekrutację nowych kandydatów do stanu duchownego. Osobne nauki były dla młodzieży i dla ministrantów.
2 listopada 1966 r. - Poważne oziębienie. Od kilku dni mroźno. Padał drobny śnieg. Zaduszna procesja na cmentarzu udała się. Było sucho, chociaż bardzo chłodno i pochmurno. Kazania wysłuchaliśmy w Kościele, by nie marznąć pod gołym niebem. Zapadał już zmrok, kiedy wyruszyliśmy nad groby. Szybko odprawiliśmy modły z pięciu stacjami. Bardzo pięknie było przechadzać się wśród powodzi świateł nagrobnych...
3 listopada 1966 r. - Dzisiejszy dzień nie należy do uroczych. Błoto. Pada mokry śnieg, który zaraz topnieje. Smutny nastrój na świecie. Nastraja do rozważań o śmierci i życiu pozagrobowym. Chyba to nie potrwa długo?
8 listopada 1966 r. - Od piątku znów ładnie na polu. Słonecznie. Wprawdzie silny i porywisty wiatr, który jest echem górskich huraganów, zmiata liście z drzew i ulic, ale deszcze nie padają i mrozy dają się we znaki. P. Bóg uchronił nas od katastrofalnej powodzi, jaka nawiedziła np. Włochy, gdzie straty ocenia się bardzo wysoko.
10 listopada 1966 r. - Poinformowane przez nas dzieci o tragedii głodu w Indii, wzięły sobie sprawę do serca. Pospieszyły indyjskim rówieśnikom z pomocą. Dzięki ich ofiarkom mogliśmy wysłać na ręce ks. Adama Wiśniewskiego w Bangalore 13 paczek po 10 kg z żywnością wartości 1527 zł. Przesyłka ich kosztowała 1081 zł. Jedna dziewczynka z kl. IV zrezygnowała z nowych zabawek dla siebie, a równowartość w wys. 75 zł złożyła na paczkę. Inna znów ofiarowała prawie nowe buciki.
6 listopada 1968 r. - Wznowiliśmy Godzinę Duszpasterską dla dzieci z klas IV-VIII. Trzeba przyznać, że tym razem udała się. Uczestnicy dopisali. Prawie wszystkie miejsca w ławkach były zajęte. Na program złożyły się: wyznaczanie stałych miejsc w ławkach, katecheza na temat świętych obcowania i niesienia pomocy duszom czyśćcowym (ks. Sarwa), nabożeństwo i modlitwa za zmarłych, Komunia św. i zbiorowa nauka śpiewu. W przyszłości to spotkanie ułożymy inaczej. Nie będziemy się trzymać jakichś sztywnych schematów. Postaramy się je urozmaicać i czynić bardziej interesującymi. Na takich godzinach obecni są wszyscy księża. Łatwiej wtedy utrzymać ład i porządek. Mam zamiar przed spotkaniem dać dzieciom okazję do spowiedzi.
18 listopada 1968 r. - Założyliśmy 2 Róże dziewcząt szkolnych. Na razie są pełne zapału i entuzjazmu. Przyrzekły sumiennie odmawiać swoją tajemniczkę. Pokieruje nimi S. Anna Borowiec. Jak się dowiaduję, mają zamiar przygotować coś na św. Mikołaja. Prawdopodobnie jedna drugiej sprawi jakiś upominek-niespodziankę.
Na zdjęciu: Ksiądz Jan Jonaczyk z brewiarzem na żmigrodzkim cmentarzu parafialnym, 1953 r.
Wydarzenia z Kroniki Parafialnej wybrał Paweł Becela
??
??
??
??