Zachować w pamięci
1 zdjęciePan Edward Smok, żmigrodzianin, zdecydował się opowiedzieć o walkach, jakie stoczył jego ojciec podporucznik Antoni Smok, wraz z innymi mieszkańcami Roszek w Powstaniu Wielkopolskim.
Antoni Smok urodził się 27 listopada 1900 r. w Roszkach, w powiecie krotoszyńskim. W czasie I wojny światowej służył przymusowo w armii pruskiej, od czerwca do listopada 1918 r. 1 stycznia 1919 roku brał udział w oswobodzeniu Krotoszyna. Praktycznie wszyscy mieszkańcy Roszek wyruszyli na furmankach, aby walczyć o miasto. Powstańcy byli zdeterminowani i chętni do działania pod przywództwem Ignacego Paderewskiego. Przygotowania trwały już od kilku miesięcy. Jedną z części przygotowań było pozorne zaprzyjaźnienie się z Niemcami, aby później podkradać im broń z magazynów znajdujących się w Kaliszu. Jednak większość narzędzi walki stanowiły pałki, widły... cokolwiek, czym tylko można było walczyć. 5 stycznia 1919 r. Antoni Smok znalazł się w kampanii rozdrażewskiej, wziął udział w walkach o Zduny, a pod koniec lutego przydzielono go do kampanii ostrowskiej. W wojsku służył do listopada 1921 r. W lipcu 1931 r. otrzymał dyplom za udział w walkach. Później był wielokrotnie odznaczany (m.in. Krzyżem Powstańców Wielkopolskich), jednak nigdy nie lubił afiszować się swoimi dokonaniami. Po walce w powstaniu oraz służbie w wojsku zaczął pracę w Korpusie Ochrony Pogranicza i działał w nim do 1939 r. Następnie trafił do obozu niemieckiego, później do rosyjskiego w Ostaszkowie. Pan Edward opowiada, że ojciec zobaczył w gazecie, iż Rosjanie mordują ludzi w Katyniu. Oprawcy przestraszyli się ewentualnych zamieszek i odesłali więźniów z powrotem do Niemiec. W 1944 pan Antoni wrócił do domu i przez rok pracował w policji. Później otworzył własny prywatny biznes, który wkrótce, niestety, upadł. Dalsze prace nie były związane ze służbą. Po wojnie pan Smok cały czas pomagał ludziom pisać podania w sprawie odszkodowań, do samego końca był społecznikiem, znał bardzo dobrze język niemiecki. Zmarł w 1988 r.
Pan Edward, jeden z synów Antoniego, urodził się w Nowym Tomyślu, pod granicą niemiecką. Mama nie chciała wpisać się na listę Volkslistę, w związku z czym cała rodzina musiała się przesiedlić. Zamieszkali w Roszkach. Pan Edward miał sześć dni, kiedy zaczęła się II wojna. Po wojnie rodzina Smoków przeniosła się do Sulmierzyc, by w 1945 trafić do Gądkowic. Jak pan Edward trafił do Żmigrodu? Jego żona pochodząca z Borek (wcześniej z Tarnopola) przyjechała do Gądkowic do pracy. Tam się poznali, wzięli ślub i zamieszkali w Żmigrodzie, który w herbie ma... smoka
Edward Smok wielokrotnie podkreślał, że najważniejsze jest dla niego to, aby zachować pamięć o wszystkich, którzy brali udział w walkach. To byli zwykli ludzie, których patriotyzm wystawiony był na największą próbę. Większość tę próbę przeszła pomyślnie, choć nie brakowało rannych i poszkodowanych. Najbardziej zastanawiające jest to, czy dziś bylibyśmy w stanie do takich poświeceń za ojczyznę. Miejmy nadzieję, że nie będziemy musieli się o tym przekonać. Pamiętajmy o tych, dzięki którym możemy dziś żyć w wolnym kraju. W wolnych miastach. Małżeństwo Smoków podsumowało, że pamięta Żmigród kilkanaście lat temu, widzi go teraz. Cieszy się, że miasto tak prężnie się rozwija i z roku na rok jest coraz piękniejsze.
Aleksandra Klimkowska