Relaks w siodle
 |
|
|
łaściciel stadniny, Adam Lachera ze swoimi końmi
|
| |
 |
|
|
Viktoria to wśród bryczek pierwsza dama
|
| |
 |
|
|
Dzik jest dziki i zły..., ale na terenie stadniny żyje na obszarze ogrodzonym, dlatego możemy czuć się bezpieczni.
|
| |
 |
|
|
Wędkowanie to wspaniały relaks
|
| |
O dobroczynnym działaniu na stan zdrowia i samopoczucie człowieka hipoterapii mówi się i słyszy coraz więcej. Wiele osób uważa jeździectwo za sport piękny, chociaż dla mieszkańców tak niewielkich gmin jak Żmigród, niedostępny. Nie wszyscy bowiem wiedzą, że w Dębnie można uczyć się i jeździć na koniu. Ale konie to nie wszystko. Bażanty, świnio-dziki, dzikie króliki - przy odrobinie szczęścia na terenie stadniny może obserwować ich życie w warunkach niemal naturalnych.
W stadninie koni w Dębnie przebywa obecnie 30 koni w większości rasy trakeńskiej. Nazwa rasy wywodzi się od stadniny Trakehnen założonej w 1732 r. przez Fryderyka Wilhelma I Pruskiego, który do swego zarodowego stada wprowadził najwyższej klasy konie arabskie. Przed zajęciem Prus Wschodnich przez Rosjan wyprowadzono do Niemiec Zachodnich 800 klaczy i 45 ogierów. Stado to stało się bazą hodowli koni trakeńskich w Niemczech po drugiej wojnie światowej.
Trakeny, znane dawniej jako wschodniopruskie, słyną z łagodnego usposobienia, szlachetnej budowy oraz doskonałego, dynamicznego i pełnego gracji ruchu. Mierzą one 160 - 175 cm w kłębie, ciężar ciała 500-700 kg. Jest to, jak podkreśla właściciel stadniny Adam Lachera, jedyna hodowla koni trakeńskich na Dolnym Śląsku. 2 ogiery czołowe przebywają w Dębnie chwilowo. Zostały wypożyczone ze stadniny w Stargardzie Gdańskim.
To właśnie na tych szlachetnej krwi trakenach można spróbować swoich sił w jeździectwie. Szczególną dumą właściciela stadniny jest Agar, który w ocenie ogólnej otrzymał prawie maksymalną liczbę punktów (81,25%krwi angielskiej) i tylko nieco ustępujący mu Szewron pochodzenia trakeńsko-wschodniopruskiego z udziałem w rodowodzie 31,25% pełnej krwi angielskiej.
Ci, którzy czują lek przed siodłem, mogą zwiedzić okolice bryczką. Szczególnie imponująco prezentuje się przedwojenna, pięknie odrestaurowana Viktoria, która cieszy się powodzeniem wśród nowożeńców. Zmęczeni konną jazdą mogą zarzucić wędkę w wypełnionych wodą wyrobiskach po cegielni (o łącznej powierzchni 15 ha), które służą jako łowiska. Młodzież i dzieci dla ochłodzenia chętnie korzystają także z wody, szczególnie z otoczonego molem kąpieliska przystosowanego dla najmłodszych.
Zainteresowani przyrodą mogą także podczas pobytu w stadninie obserwować świnio-dziki, których hodowla to kolejne hobby właściciela Adama Lachery. Istnieje także możliwość skorzystania z rowerów wodnych, by na wyspie zobaczyć bażanty i dzikie króliki. Już niedługo zawitają do kolejnego ogrodzenia daniele, które jeszcze uatrakcyjnią wizytę w stadninie.
Tradycją stało się, że w każdą pierwszą niedzielę po Bożym Ciele odbywają się w Dębnie zawody w powożeniu zaprzęgów jednokonnych i parokonnych. Wybudowana niedawno scena służy jako trybuna dla sędziów podczas zawodów lub jako podest dla zespołów artystycznych.
Dlaczego warto odwiedzić stadninę w Dębnie? Po prostu szkoda byłoby jej nie zobaczyć.
Informator praktyczny
Jak zapisać się na lekcję jady konnej? Naukę prowadzi Kamila Dobrowolska. Na lekcję można się umówić telefonicznie 0 888 873 486.
Jak zamówić bryczkę? O szczegóły wynajęcia bryczki można się dowiedzieć u koniuszego pod nr tel. 0 605 99 034.
Jak dojechać? Jadąc ze Żmigrodu, trzeba skręcić przed stacją paliw w Dębnie w prawo.
Co z wątpliwościami? W razie wątpliwości można o wszystko zapytać na stacji paliw.
Joanna Monastyrska