Żmigrodzianie segregują najwięcej [Najwyższe podium dla Żmigrodu]
 |
|
|
W. Kras
|
| |
Żmigród wprowadził segregację na początku kwietnia 2004 roku. Najpierw w mieście, później w sołectwach. W pierwszym roku segregacji efekty selektywnej zbiórki śmieci były bardzo zadowalające. Żmigrodzianie wysegregowali 90 ton odpadów. Najnowsze dane przedstawione na konferencji, która odbyła się 22 czerwca we Wrocławiu, mówią jednoznacznie o tym, że żmigrodzianie wysegregowali w 2005 r. najwięcej (546 ton).
Przeciętny Polak segreguje rocznie około 4 kg śmieci. Na mieszkańca gminy Żmigród przypada 36,2 kg zebranych odpadów. Drugie miejsce w rankingu przypadło Trzebnicy - 23,8 kg, a trzecie Kudowie Zdrój - 22,3 kg.
Nie ma jeszcze danych z bieżącego roku. Ale z obliczeń operatora, którym jest firma „Lech-Met” Sylwestra Lecha wynika, że do końca maja 2006 r. żmigrodzianie wysegregowali juz 455 ton odpadów.
jota
Pytanie do...
- W jaki sposób gmina Żmigród zapracowała sobie na pierwsze miejsce wśród gmin segregujących odpady w województwie dolnośląskim?
Wiesław Kras, kierownik Referatu Rolnictwa i Ochrony Środowiska: - Osiągnięcie sukcesu jakim jest 1. miejsce to przede wszystkim wybór właściwego sytemu selektywnej zbiórki odpadów. Zdecydowaliśmy się na system u źródła kontenerowo-workowy, który wydawało nam się będzie najlepszym rozwiązaniem dla naszych mieszkańców. Każdy sukces ma wielu ojców. Ten sukces to wynik współpracy urzędników, szkół i operatora systemy selektywnej zbiórki odpadów w naszej gminie.
Mój referat poza wyborem systemu zajął się edukacją mieszkańców, która realizowaliśmy we współpracy ze szkołami. Oczywiście szkoły edukowałyby przede wszystkim swoich uczniów,. Mieliśmy bowiem świadomość, że to właśnie od nich w przyszłości będzie zależało powodzenie całej akcji.
Na sukces złożyła się także bardzo dobra współpraca urzędu z firmą „Lech-Met” oraz ogromne zaangażowanie właściciela firmy w akcję. Razem wypracowywaliśmy wspólne pomysły konkursów i razem je przeprowadziliśmy.
Nie chcemy spocząć na laurach. Mamy świadomość, że jest jeszcze wiele do zrobienia i jeszcze wielu mieszkańców nie widzi potrzeby segregacji odpadów i zagrożeń, jakie wiążą się z brakiem takiej świadomości dla naszego środowiska. Chciałbym, żebyśmy wspólnie doczekali chwili, kiedy w żadnym ze żmigrodzkich rowów i dołów nie będzie puszek, butelek i plastikowych worków. Już teraz zastanawiamy się, jak dotrzeć do kolejnych osób, które włączą się do naszego wspólnego dzieła.
Opr.jota