Młodzież z Bargteheide w Żmigrodzie
Korzystna wymiana trwa
Mija właśnie siódmy rok od momentu nawiązania pierwszego, nieśmiałego kontaktu, a następnie już prawdziwej współpracy między dwiema szkołami - Gimnazjum im. Macieja Rataja w Żmigrodzie i Gymnasium Eckhorst w Bargteheide. Pierwsze kroki tej współpracy były o tyle łatwe, że oba miasta, w których znajdują się wspomniane szkoły znacznie wcześniej deklarowały chęć współpracy, i na różne sposoby tę chęć dokumentowały.
Kilkanaście dni temu ze Żmigrodu po tygodniowym pobycie wyjechała kolejna (chyba już szósta, jeśli mnie pamięć nie myli) grupa uczniów z niemieckiej szkoły. Przebywali oni u nas z rewizytą po opisywanej już przeze mnie na łamach WŻ marcowej wizycie naszych żmigrodzkich uczniów w Bargteheide.
W oczach wyjeżdżajÄ…cych nastolatków widziaÅ‚em autentyczne Å‚zy. Å»al im byÅ‚o wracać do domu - mówili o tym wprost. W rozmowach sÅ‚yszaÅ‚em, że Polacy ujÄ™li ich swojÄ… tradycyjnÄ… goÅ›cinnoÅ›ciÄ…, naturalnoÅ›ciÄ…, radoÅ›ciÄ…. Jak mówili - podobaÅ‚o im siÄ™ wszystko. W Polsce jest inaczej niż w Niemczech, ale wÅ‚aÅ›nie dlatego warto tu przyjeżdżać, żeby siÄ™ o tym przekonać. Podobne sÅ‚owa wypowiadali nasi uczniowie opuszczajÄ…cy przed miesiÄ…cem Bargteheide: ”Jest inaczej, ale wiele rzeczy jest fajnych”.
I takie komentarze, i taki widok smutnych twarzy przy rozstaniu utwierdza mnie zawsze w słuszności organizowania akcji wymiany młodzieży. Bo wymiana oznacza możliwość wzajemnego uczenia się od siebie, i to uczenie się rzeczy, o których w szkole mówi się mało albo wcale. Nauka taka jest nauką najbardziej wartościową, bo wiedzę zdobywa się poprzez własne doświadczenie, a nie doświadczenie autorów szkolnych podręczników.
Polscy uczniowie, niezaprzeczalni potomkowie XVII-wiecznych Sarmatów, odwiedzając Niemcy na pewno mogą na własne oczy zobaczyć, czym jest harmonia społeczna, czym jest ład, porządek, przewidywalność, respektowanie zasad, poszanowanie współobywateli. I jeszcze to, że dzięki pozytywnemu nastawieniu do własnej społeczności i społeczeństwa, życie staje się znośne, a niekiedy nawet komfortowe.
Zaś niemieccy uczniowie (wiem to także po rozmowach z ich opiekunami) mogli u nas zobaczyć, że szczęście i radość z życia nie zależy wcale od stanu dochodów, że każdy ma w sobie jakieś pokłady spontaniczności i tylko musi je odkryć, że można żyć dniem codziennym, częściej improwizując niż trzymając się wypracowanych schematów. Na pewno obu grupom nauka ta w dorosłym życiu może się bardzo przydać.
I jeszcze na zakończenie kilka słów o samym pobycie grupy niemieckich uczniów. W ciągu pięciu dni mieli oni okazję poznać żmigrodzkie gimnazjum, wziąć udział w lekcjach i zajęciach pozalekcyjnych, zwiedzić Wrocław z zawsze wartą zobaczenia Panoramą Racławicką, zdobyć w trudnym marszu górę Ślężę, być z wizytą u żmigrodzkiego Burmistrza, a przede wszystkim poznawać codzienne życie swoich rówieśników z Polski. I chyba to nasze - ostatnio w dymie tych wszystkich afer i skandali nieco zszarzałe życie - nie jest takie złe, skoro wyjeżdżający stad mają łzy w oczach.
Robert Kolebuk