Vodice welcome too
Po około 20 godzinach jazdy wygodnym autokarem, prowadzonym przez doświadczonych kierowców Panów Stanisława (Wiktora) Grudkowskiego z Radziądza i jego kolegę z Jelcza Laskowic, dotarliśmy do miejscowości Vodice.
Vodice to kilkutysięczna turystyczna miejscowość niedaleko Sibenika. Miasteczko posiada port do którego zawijają mniejsze promy, łodzie oraz jachty.
Wrzesień to miesiąc w którym ruch turystyczny maleje, letni sezon turystyczny dobiega końca. Vodice zaoferowały nam spokój, czystą i ciepłą (21oC), jak na nasze bałtyckie przyzwyczajenia, wodę oraz piękną pogodę.
Do plaży Adriatyku mieliśmy kilkadziesiąt metrów, z przyjemnością więc korzystaliśmy z kąpieli w ciepłym i bardzo słonym morzu i kąpieli w promieniach mocno jeszcze grzejącego słońca. Wszystkie plaże w Vodicach jak i okolicznych miejscowościach są kamieniste, tak więc chodzenie bez odpowiedniego obuwia, które można kupić na każdym straganie, jest wielką sztuką. Sam tego doświadczyłem ku uciesze innych. W Vodicach nie ma czasu na nudę. Spacerując brzegiem morza dochodzimy do centrum miasta, które stanowi promenada portowa. Znajdują się przy niej sklepiki z pamiątkami, kawiarenki, kafejki, pizzerie, cukiernie, bank, poczta i oczywiście targ miejski.
Walutę Chorwacji stanowi kuna, która dzieli się na sto lip. Te oryginalne nazwy oznaczają tak jak u nas zwierzątko-kunę i drzewo-lipę.
Z Vodic robiliśmy wypady do innych miejscowości. Jedną z nich był Sibenik w pobliżu którego znajduje się „Park Narodowy Krka”. Rzeka Krka w swoim dolnym biegu tworzy liczne wodospady. Woda spływając po stromym zboczu rozlewa się szerokim pasem i spada z hukiem kilkoma nieraz kilkunastoma odnogami tworząc niezapomniany widok. Tam też degustowaliśmy pyszną szynkę, suchą kiełbasę, ser i oczywiście miejscową specjalność - rakiję. Uchch... mocna! Miasto Sibenik zwiedzaliśmy wieczorową porą. Spacerując wąskimi uliczkami dotarliśmy do katedry. Zapamiętaliśmy iż, została ona wzniesiona z kamienia z wyspy Brač, bez użycia innych materiałów - cegły, drewna, żelaza itp.
Największym miastem, które zwiedziliśmy w Chorwacji był Split. To 200 tysięczne portowe miasto jest oknem na świat. Zawija tu wiele promów, statków pasażerskich i handlowych. Turystów przyciąga przede wszystkim stare miasto, którego główną atrakcją jest pałac cesarza rzymskiego - Dioklecjana, znajdujący sie pod patronatem UNESCO.
W drodze powrotnej ze Splitu zwiedziliśmy równie historyczne miasto - Trogir, który leży na niewielkiej wyspie. Połączenie ze stałym lądem zapewnia mały most. Główną atrakcją miasta jest starówka. Trogir znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO.
Będąc w Chorwacji nie sposób nie odwiedzić znanej z objawień Matki Bożej miejscowości Miedjugorie, znajdującej się na terenie dzisiejszej Bośni i Hercegowiny. Z nabożeństwem wysłuchaliśmy mszy św. w miejscowym kościele. Wprawdzie w języku niemieckim, ale wszyscy doskonale wiedzieli o co chodzi. Po krótkim spacerze po „miasteczku”, kupieniu pamiątek oraz oczywiście odwiedzenia miejsca objawień, udaliśmy się w dalszą podróż właśnie do Splitu.
Wyjazd do Chorwacji był wspaniałym przeżyciem, a zawdzięczamy go Panu Józefowi Jantosowi, który całą wycieczkę z organizował, a w trakcie jej trwania dbał o nas jak najlepszy opiekun. Dziękujemy Panu Józefowi. I do zobaczenia na kolejnej eskapadzie.
Jerzy Lorenc