Okiem gimnazjalisty
Kto by pomyślał?
Nie będę ukrywał, że z lekką obawą myślałem o tych bitych dwóch godzinach, które przyjdzie uczniom naszego gimnazjum spędzić w kościele na mszy świętej, nie mówiąc już o kolejnych na trybunach hali sportowej, z okazji poświęcenia sztandaru. Jak się okazało - niepotrzebnie...
Byłem w lekkim szoku, przyznaję, kiedy okazało się, że nawet niespecjalnie pilnowani przez nauczycieli, uczniowie Gim. Im M. Rataja umieli się zachować prawidłowo w obecności gości, których przecież nie brakowało. Na mszy świętej siedzieli cichutko jak trusie, kazanie znieśli bez bólu, a nawet przeżyli - niewiarygodne! - gros przemówień, którymi uraczyli nas co znamienitsi gości. Mało kto rozmawiał, nikt nie robił szumu, słowem - to nie nasi uczniowie!, pomyślałem.
Gdzie się podziała ta - za przeproszeniem - rozszalała tłuszcza, hołota, nad którą nie sposób zapanować? Co robią tu ci kulturalni ludzie wpatrzeni w zielone godło z wizerunkiem naszego patrona? I jak, pytam, jak to możliwe, że słyszę każde słowo wypowiedziane do mikrofonu? Zazwyczaj w hałasie czynionym przez widownie pomagała jedynie umiejętność czytania z ruchu warg. A dziś? Dziś był spokój, opanowanie i... kultura.
Występy muzyczno - artystyczne wypadły jak należy, wszyscy wykonawcy zostawali nagradzani gromkimi brawami, nawet Pan Kolebuk! Sami musicie przyznać, że takie zachowanie jest - poniekąd - dla naszych uczniów totalną abstrakcją...
Nigdy, przenigdy nie sądziłem, że doczekam w tej szkole takiej chwili. Trzy lata regularnego doń uczęszczania przekonały mnie, że to niemożliwe, że nawet tak ważna uroczystość nie zostanie przeprowadzona tak, jak przeprowadzona być powinna. Tymczasem - takie zaskoczenie...
Widocznie każdego z nas tego dnia ogarnął podniosły nastrój, patos ślubowania czy inne uczucia, do których określenia potrzebne wyszukane słowa. Nazwijcie to jak chcecie - wniosek i tak będzie jeden. Są sytuacje, w których nawet ludzie dotknięci ciężkim ADHD, tudzież inną wygodną dolegliwością, potrafią się przyzwoicie zachować. Nadanie sztandaru naszemu gimnazjum było jedną z nich. Wydawałoby się - błahostka, a tu proszę, wręcz przeciwnie... Oby takich zdarzeń było więcej, czego sobie i wam życzę.
Phant