archiwum - 15 - marzec

 
 

Jan Krasoń - wielki człowiek z małego miasteczka

W środę, 21 stycznia, w wieku 83 lat, zmarł w Denver, dr Jan Krasoń, jeden z najwybitniejszych światowych ekspertów w dziedzinie geologii. Założyciel i prezes firmy GeoExplorers International, Inc. Właściciel czterech koncesji wydobywczych na złoża zeolitu w Meksyku (minerał wykorzystywany np. w przemyśle spożywczym, czy petrochemii). Konsultant firm wydobywczych, naukowiec, pasjonat. Jan Krasoń odegrał kluczową rolę w odkryciu wielu złóż na świecie m.in. miedzi, srebra, złota, gazu ziemnego i wielu innych minerałów. Pracował i wykładał w ponad 60 krajach, autor ponad 140 publikacji naukowych. To dzięki dr Krasoniowi dowiedzieliśmy się, że Polska jest krajem posiadającym gigantyczne pokłady gazu łupkowego! Zostawił po sobie naukowy dorobek jakim niewielu może się pochwalić. Choć mieszkał w dalekim Colorado bywał także tuż obok, w rodzinnym Żmigrodzie i Grądziku. Ilu z nas wiedziało jak zasłużonym był człowiekiem, a do tego przyjacielskim, pomocnym i skromnym? Ilu znało go osobiście nie przypuszczając z jaką wybitną osobistością świata nauki ma do czynienia?

Zaskoczeni byliśmy tym czego dokonał za życia, będziemy także po śmierci bowiem, jak dowiedzieliśmy się od siostry pana Jana, Ireny Wrzesińskiej, ostatnią wolą jej brata było, aby jego szczątki spoczęły w Polsce, a ściślej na żmigrodzkim cmentarzu obok matki i ojca. Wola Jana Krasonia zostanie uszanowana. Właśnie trwają procedury zmierzające do szybkiego sprowadzenia jego prochów do kraju, co nie jest sprawą łatwą. I tu, pole do popisu mają władze, nie tylko lokalne, ale także wojewódzkie, a nawet krajowe.

Doceniany był przez wielu za życia, powinien być także po śmierci. Jak napisał o nim Grzegorz Fryc, wiceprezes Pangea Networks, działacz polonijny - " To geniusz, szanowany przez największe autorytety świata: królów, prezydentów, szejków, a przed wszystkim naukowców. Człowiek-inspiracja, który swoim przykładem pokazał, jak można dojść do szczytów własnych marzeń - nawet wtedy, gdy startuje się na samym dole, w kraju zniszczonym przez wojnę." O tym jak wszystko się zaczęło opowiedziała nam wspomniana siostra pana Jana, Irena.

Był najstarszym z siódemki rodzeństwa. Do dziś zostało ich troje (oprócz Pani Ireny, w Żmigrodzie mieszka jeszcze brat i siostra). Jego dzieciństwo, to czas wojny i okupacji. Do Żmigrodu przyjechał jako dziecko w roku 1945. Tu zapisał się do szkoły podstawowej i rozpoczął naukę jako jeden

z pierwszych uczniów. Zamieszkał w sąsiednim Grądziku. Nauka i pasja do geologii były dla niego ważne już od najmłodszych lat. Aby zarobić na szkołę podejmował się różnych prac. Pracował np.

w Urzędzie Miasta i Gminy, który wówczas znajdował się przy ulicy Sienkiewicza. Tam poznał Pana Kalankiewicza, który będąc niezmiernie życzliwym w stosunku do niego, namawiał go do kontynuacji nauki, rozwijania swej pasji i spełniania marzeń. Mając zaledwie 14 lat wyjechał do Wrocławia, aby kształcić się w liceum. Sytuacja młodego chłopca w zniszczonym jeszcze wówczas mieście nie była łatwa. Nocował na dworcu Nadodrze, zarabiał na życie sprzedażą gazet, pracą w drukarni, ale wiedział, że to ciągle nie jest to co chciałby robić. W końcu dostał się na studia geologiczne na Uniwersytecie Wrocławskim. Tu zdobył tytuł magistra i obronił pracę doktorską na temat sedymentacji cechsztyńskich złóż rud miedzi w Lubinie, które obecnie są eksploatowane przez KGHM. Był wychowankiem znakomitego profesora dr Józefa Zwierzyckiego, którego "dzieło i patriotyczny styl działania kontynuował przez całe życie". W latach 1956-66 pracował na UW skąd został wyjechał na roczne stypendium do Kairu, gdzie razem z pracownikami Uniwersytetu Kairskiego brał udział w projektach poszukiwawczych na pustyni. Od 1966 do 1969r. pracował w Libii jako specjalny doradca geologiczny rządu libijskiego. Przyjechał tu już ze swoją rodziną - żoną i trójką dzieci. Dzięki niemu odkryto największe złoża chlorku sodu i soli potasu na terenie Afryki. Niestety, jak kontynuuje Pani Irena, w Libii wybuchła wojna i obcokrajowcy musieli się ewakuować. Zdecydował wówczas na wyemigrowanie do USA. Był rok 1969. Zamieszkał w Denver w stanie Colorado. Od tej pory, przez ponad 20 lat, był w kraju "persona non grata". Władze zabraniały mu wjazdu na terytorium Polski. Jak mówi siostra Pana Jana, "przez długi czas nie wiedzieliśmy, gdzie jest Janek, dokąd wyjechał, nie docierały żadne wiadomości. Takie to były czasy..Aż w pewnym momencie do domu zaczęły przychodzić listy bez adresu zwrotnego. Zawsze były cenzurowane."

W 1974 roku założył własną firmę, GeoExplorers International, Inc. Niedługo potem otrzymał amerykańskie obywatelstwo. Gdy w marcu 1981 roku umierał ojciec Jana Krasonia, ten bardzo mocno zabiegał o możliwość przyjazdu do Polski. Do ostatniej chwili nic nie było wiadomo. W dniu pogrzebu czekano na niego w kościele trzy godziny, ciągle mając nadzieję. Niestety obecny na mszy ksiądz otrzymał wiadomość, że Pana Jana jednak nie będzie, nie wpuszczono go na terytorium Polski. Jedyne spotkanie Jana z rodzicami miało miejsce dużo wcześniej w Rzymie, które to skrupulatnie zaplanował. Jak ze wzruszeniem opowiadała Pani Irena, matka tęskniąc za synem często wychodziła na drogę, gdy leciał samolot i płacząc mówiła "Janek, Janek tu jestem".. To nie był łatwy czas w naszym kraju. Po raz pierwszy dr Krasoń przyjechał do kraju w latach 90 - tych, gdy jego matka ciężko zachorowała (zm. w roku 2001).

Całe jego życie , to były ciągłe wyjazdy, poszukiwania, nowe odkrycia. Swojego najstarszego syna zobaczył dopiero pół roku po narodzinach. Przywiózł wówczas wodę z Jordanu, aby ochrzcić nią dziecko. Zawsze był bardzo religijny. Na wszystkie wyprawy zabierał ze sobą różaniec. Podczas żmudnej wyprawy na Kamczatkę, w towarzystwie dwóch kolegów - naukowców, gdzie wynajętym jeepem brnęli przez niesamowite wertepy zdarzyła się rzecz, którą w tej rodzinie odbiera się do dziś, jako znak. Pan Janek siedział w samochodzie przy drzwiach. W kieszonce koszuli miał swój nieodłączny różaniec. Samochód tak intensywnie podskakiwał na wybojach, że różaniec wypadł

z kieszeni na podłogę. Pan Jan schylił się, aby go podnieść. Musiał przypadkowo zahaczyć o klamkę, bo drzwi otworzyły się, a on sam wypadł z samochodu. Gdy się podniósł, samochód z pozostałymi członkami wyprawy zniknął. Okazało się, że auto z ludźmi wpadło w przepaść, wszyscy zginęli. Załamany , wyczerpany dotarł piechotą do najbliższej osady. Gdy niedługo potem wybrał się na urlop do Polski, wszyscy od razu wiedzieli, że coś jest na rzeczy. Był przygnębiony, apatyczny mimo, że zawsze twierdził, że pobyt w domu rodzinnym jest dla niego jak najlepsze sanatorium. Wydarzenie

z Kamczatki okazało się wielkim wstrząsem. Wiele nocy rodzeństwo spędziło na rozmowach. Musiał to z siebie wyrzucić, aby móc zacząć dany mu od losu, nowy rozdział swojego życia i spożytkować go jak najlepiej.

Za drugie życie odpÅ‚aciÅ‚ siÄ™ Å›wiatu, Polsce z nawiÄ…zkÄ…. W trakcie swojej trwajÄ…cej pięćdziesiÄ…t lat kariery przyczyniÅ‚ siÄ™ do odkrycia nieprzeciÄ™tnej iloÅ›ci złóż na wielu kontynentach. W 2013r. otrzymaÅ‚ tytuÅ‚ „Wybitny Polak za granicÄ…” przyznawany przez FundacjÄ™ Polskiego GodÅ‚a Promocyjnego „Teraz Polska”. Wyróżnienie wrÄ™czyÅ‚ mu prezes Fundacji "Teraz Polska" Krzysztof PrzybyÅ‚. Mimo swego Å›wiatowego dorobku nigdy nie zapomniaÅ‚ o ojczyźnie i to dla niej chciaÅ‚ jak najlepiej. Od lat 50 - tych badaÅ‚ i analizowaÅ‚ wyniki dotyczÄ…ce gazu Å‚upkowego, którego nasz kraj posiada niemal 1/3 europejskich złóż czyli ok. 5,3 bln m sześć. Strefa wspomnianych skaÅ‚ Å‚upkowych ciÄ…gnie siÄ™ od Gór ÅšwiÄ™tokrzyskich w kierunku północno zachodnim aż pod dno BaÅ‚tyku w kierunku Szwecji. Jego pokÅ‚ady znaleziono także na Dolnym ÅšlÄ…sku (m.in. w okolicach Prusic). Jak mówiÅ‚ dr KrasoÅ„ - ta ilość powinna zaspokoić zapotrzebowanie Polski na najbliższe 300 lat i znaczÄ…co zmniejszyć koszty ponoszone przez nas, odbiorców gazu. Szczegółowy raport na temat wydobycia Å‚upków w Polsce dr KrasoÅ„ miaÅ‚ gotowy już w 2006 roku. Nie przekazaÅ‚ go jednak wielkim koncernom, ale poszedÅ‚ z nim do polskiego resortu Å›rodowiska. Jak powiedziaÅ‚ wówczas "Jestem patriotÄ… i choć opuÅ›ciÅ‚em ojczyznÄ™ dawno temu, chciaÅ‚bym jeszcze coÅ› dla niej zrobić". Ponieważ , poza Amerykanami, nikt wczeÅ›niej nie miaÅ‚ doÅ›wiadczenia w wydobyciu gazu Å‚upkowego, wyniki jakie przedstawiÅ‚ Jan KrasoÅ„ wzbudziÅ‚y niemaÅ‚e zaskoczenie. W tamtym czasie ani w PaÅ„stwowym Instytucie Geologicznym, ani

w ministerstwie nie posiadano odpowiedniej wiedzy na ten temat. W Polsce o gazie łupkowym zaczęto mówić dopiero w 2008 roku. Rok później była to juz prawdziwa "łupkowa rewolucja"

Niestety odkryte zasoby gazu łupkowego w Polsce, stwarzają zagrożenie dla sensu istnienia rosyjsko-niemieckiego rurociągu gazowego położonego na dnia Bałtyku ponieważ eksport polskiego gazu do Europy Zachodniej stałby się tańszy i pewniejszy. Komentarze na ten temat brzmią - "Taką prestiżową porażkę ciężko jest przyjąć zarówno w Niemczech, jak i w Rosji, a nawet we Francji. Zdają tu sobie wszyscy sprawę, że również zamówienia na dostarczenie do nas elektrowni atomowych mogą być nieaktualne. Przez kraje te podsycana jest debata w Parlamencie Europejskim oraz

w Komisji UE, aby formalnie ze względu na ochronę środowiska zakazać jego eksploatacji.

W rzeczywistości zagrożenia te są iluzoryczne."

Czy doczekamy się więc wydobycia gazu łupkowego w Polsce na szeroką skalę? Czy praca dr Krasonia nie pójdzie na marne, czy w efekcie końcowym będzie mogło spełnić się jego marzenie o polskim, gazowym Eldorado? Czas pokaże.. Wiele zależy tu od nas samych. Dziś możemy być, przede wszystkim dumni, że tak wielki umysł wyrósł na naszej żmigrodzkiej ziemi i do nas chce powrócić.
Na podstawie rozmowy z siostrą dr Jana Krasonia - Ireną Wrzesińską, której serdecznie dziękuję za możliwość opowiedzenia na łamach Wiadomości Żmigrodzkich nie tylko o pracy, ale po raz pierwszy, o szczegółach z życia jej sławnego brata.

Renata Skiba

[PANEL PRAWY]
 
w numerach archiwalnych

na stronie www
 
 
Wiadomości Żmigrodzkie
rss wykonanie
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług, personalizacji reklam i analizy ruchu. Informacje o sposbie korzystania z witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Korzystając z tej strony, wyrażasz na to zgodę.