Jak to się Pan Bóg w Niemczech rodzi...
Trudno w dobie globalizacji i komercjalizacji ocalić od zguby lokalne, czy narodowe zwyczaje i obyczaje Å›wiÄ…teczne. Dlatego nadejdzie pewnie w koÅ„cu taki czas, kiedy Boże Narodzenie bÄ™dzie nam siÄ™ kojarzyÅ‚o jedynie z dużymi czerwonymi krasnalami, okresem promocji w supermarketach i gÅ‚upkowatym okrzykiem „Happy Xmas!” rodem z Ameryki, zaÅ› najpopularniejszÄ… kolÄ™dÄ… bÄ™dzie „Jingle Bells”, o tym, że fajnie jest jeździć saniami po Å›niegu... Ale póki co - cieszmy siÄ™ tym co mamy i doceÅ„my naszÄ… przedÅ›wiÄ…tecznÄ… krzÄ…taninÄ™ w walce o zachowanie tradycji.
Niemcy są w pół drogi: już nie tak tradycyjnie jak my, ale jeszcze nie tak kiczowato jak wyborcy Georga Busha (jr). Na wstępie należy przypomnieć, że obyczaje świąteczne w Niemczech różnicują w zależności od regionu i wyznawanej religii. Ogólnie obowiązuje zasada, że im bardziej na południe, tym bardziej tradycyjnie...
Okres przedświąteczny zaczyna się u nich tak jak na całym świecie - na początku listopada i widać to po bogato ustrojonych ulicach i sklepach. Ale w przeciwieństwie do naszych pociech (które często mylą adwent z Wielkim Postem), niemieckie dzieci wiedzą, kiedy i co to jest adwent. Dzieje się tak głównie dzięki kalendarzom adwentowym, które każde niemieckie dziecko dostać musi. Kalendarze mają przeróżne formy i kształty, ale ich zadanie jest jedno - odmierzać czas do świąt i dawkować łakocie. Szaleństwo kalendarzy adwentowych posunęło się do tego, że nawet w Internecie można spotkać strony, gdzie (po uiszczeniu małej sumki) można się logować do kalendarza adwentowego i codziennie dostaje się w prezencie wierszyk, historyjkę, czy jakiegoś animowanego gifa.
W okresie przedÅ›wiÄ…tecznym w niemieckich miastach organizowane sÄ… kiermasze zwane „Christkindlmarkt”, gdzie można kupić wszystko, co siÄ™ z Bożym Narodzeniem kojarzy, a nawet jeszcze wiÄ™cej. Dla wielu najwiÄ™kszÄ… przyjemnoÅ›ciÄ… jest jednak spacer po takim kiermaszu wÅ›ród zapachów grzanego wina, pieczonych jabÅ‚ek, cukrowej waty, pierników i wspaniaÅ‚ego drożdżowego ciasta o nazwie Christstollen. Szkoda, że u nas ta tradycja nie jest tak powszechna. Wprawdzie rok temu na krakowskim Rynku widziaÅ‚em podobny kiermasz, ale przecież jedna jaskółka...
Niemiecka Wigilia nie jest taka świąteczna jak nasza. W większości rodzin jest wprawdzie wspólna kolacja, ale nie ma tradycyjnych potraw i opłatka, je się mięso i zwykle nie ma wspólnego kolędowania. Bo też gdzie na świecie są takie piękne kolędy jak u nas...? Przed kolacją ubiera się oczywiście choinkę (ten zwyczaj narodził się właśnie w Niemczech na początku XVII. wieku, a w XIX. wieku poprzez Amerykę zawojował cały świat), a po kolacji są prezenty. Prezenty przynosi Święty Mikołaj, lub któryś z jego pomocników (np. Knecht Ruprecht). W niektórych rejonach Niemiec prezenty przynosi Dzieciątko Jezus (Christkind) przychodzące wprost z nieba i w związku z tym na głównym placu miast organizuje się czasami pokaz, w czasie którego figurka Dzieciątka jest opuszczana po ścianie głównego budynku (np. ratusza) przy akompaniamencie świątecznej muzyki i w pięknym oświetleniu. Wtedy też wspólnie śpiewa się kolędy. Tak, to jest naprawdę ładny zwyczaj godzien kultywowania...
Lista niemieckich tradycyjnych potraw Å›wiÄ…tecznych jest o wiele krótsza, niż taka sama lista polskich potraw. Na pierwszym miejscu wymienić należy pierniki (najsÅ‚ynniejsze sÄ… te pochodzÄ…ce z Norymbergii), kruche ciasteczka i wspomniane już ciasto drożdżowe - Christstollen. Christstollen jest robiony z bardzo ciężkiego i tÅ‚ustego ciasta drożdżowego, dlatego nie wysycha, nie psuje siÄ™ i jest smaczne przez wiele tygodni. Niektórzy nawet twierdzÄ…, że wÅ‚aÅ›nie po „dojrzeniu” takie ciasto jest najlepsze i przygotowujÄ… je parÄ™ tygodni przed Å›wiÄ™tami, zaÅ› pierwszy kawaÅ‚ek wolno zjeść dopiero wraz z ich nadejÅ›ciem.
W dni świąteczne rodziny w Niemczech spędzają głównie na wzajemnym odwiedzaniu się. Są też tacy, którzy chodzą do kościoła - także w Wigilię - ale praktykowanie religii staje się w Niemczech coraz rzadsze...