Insekty męczą żmigrodzian
Komar - nasz pan?
Pryskali czy nie pryskali? Takie pytanie najczęściej zadają w ostatnich tygodniach mieszkańcy naszego miasta i okolicznych wsi. Oczywiście chodzi o komary, które w tym roku wyjątkowo zajadle zaatakowały wraz z nadejściem cieplejszych dni. Irytujące brzęczenie i swędzące zaczerwienienia nie pozwalają cieszyć się wiosną. Biologowie twierdzą, że tegoroczny wysyp komarów zawdzięczamy temu, że na terenie dolin rzecznych powstało wiele rozlewisk. Woda szybko się nagrzała, co sprzyjało rozwojowo larw i pojawianiu się dużej ilości dorosłych owadów.
W Żmigrodzie do tej pory nie dokonywano oprysków. Pieniądze na ten cel, nie zostały ujęte w budżecie gminy.
O to, czy włodarze gminy widzą jakieś rozwiązanie tego problemu, zapytaliśmy burmistrza Zdzisława Średniawskiego:
-
Komary to niewątpliwie duży kłopot dla mieszkańców naszej gminy i całego regionu, szczególnie gmin położonych w dorzeczy rzeki Barycz. Tak naprawdę trudno jest walczyć z tym problemem. Współczuję wszystkim mieszkańcom gminy. Także nim jestem i odczuwam uciążliwość tego problemu na własnej skórze.
Otrzymałem w tej sprawie wiele telefonów. Wiele osób dzwoniło także do moich współpracowników. Te rozmowy były często bardzo przykre, nie mniej jednak nie mogłem pytającym udzielić satysfakcjonujących odpowiedzi.
W tej sprawie kontaktowaliśmy się z panią profesor Lonc z Zakładu Parazytologii Uniwersytetu Wrocławskiego. Według jej oceny najpierw musielibyśmy zdiagnozować skalę problemu i zinwentaryzować największe skupiska lęgowe komarów na terenie gminy, po to, by skutecznie z nimi walczyć.
Koszty są bardzo duże. Wykonanie oprysków na terenie całej gminy kosztowałoby nas od 1 do 1,5 mln. zł. Niestety wykonanie takiego zabiegu wcale nie gwarantuje, że oprysk będzie skuteczny i przyniesie zamierzone efekty. Gmina od strony finansowej nie była i nie jest przygotowana na tego typu akcję, a próby znalezienia środków zewnętrznych np. z funduszy na ochronę środowiska, nie dały rezultatów.
Często moi rozmówcy powoływali się (nie wiem skąd mieli takie informacje) na to, że ościenne gminy dokonały takich oprysków. Jest to oczywista nieprawda. Dzwoniliśmy do wszystkich gmin, m.in. do Trzebnicy, Prusic, Wińska, Obornik, Milicza, Krośnic i Cieszkowa i w w żadnej gminie takie opryski nie były wykonane.
Z informacji, jakie mamy od pracowników UWr wiemy, że Wrocław dokonał miejscowych oprysków dwóch parków tzw. metoda plecakową i wydał na ten cel około 300 tys. zł.
Chciałbym również zdementować, iż rzekomo miałbym powiedzieć, że jeśli komuś komary przeszkadzają, to powinien się wyprowadzić z gminy Żmigród. Jest to oczywista nieprawda. Powiedziałem natomiast, że użyłem kiedyś sformułowania, iż najlepszą metodą na walkę z komarami jest, aby się do nich po prostu przyzwyczaić.
Na dzisiaj doradzałbym używanie środków ochrony osobistej, które wydaja się najbardziej skuteczne.
eco, jota