Nie liczÄ™ na nagrody
Mieczysława Osak jest mieszkanką Węglewa. Co prawda miała dwudziestoletnią przerwę, mieszkając w Obornikach Śląskich. Ale duszą zawsze-co podkreśla- była w swojej rodzinnej wsi. Jako sołtys wsi działa od sześciu lat. W tym roku otrzymała prestiżową nagrodę w powiecie trzebnickim-została uhonorowana tytułem najlepszego sołtysa w powiecie. Dziś rozmawiamy o tym, na czym polega jej praca społeczna oraz o sposobie na sukces.
WŻ: Zbliża się do końca rok 2012. Jaki był dla Pani?
MO: Podsumowując cały rok, mogę powiedzieć, że należy do udanych. Zwłaszcza na gruncie zawodowym czy społecznym. To, co zaplanowałam, zrealizowałam. Prywatnie odeszła moja ukochana mama, która dożyła stu lat. To dla mnie przeżycie, które na pewno pozostawi ślad.
WŻ: Co to znaczy być dobrym sołtysem?
MO: Sołtysem zostałam przez przypadek. Jednak gdy ludzie wybrali mnie na to zaszczytne moim zdaniem miejsce, to podjęłam wysiłek, by być jak najlepszym sołtysem. Zwłaszcza, że wcześniej w Węglewie funkcję tę sprawowali wyjątkowi ludzi-panowie Bober, kolejno ojciec i syn. Uważam, że dobry sołtys musi umieć zintegrować ludzi. To podstawa, bo wieś kwitnie, gdy jej mieszkańcy potrafią się porozumieć. Często jestem też powiernicą ludzkich problemów. To także powinien umieć sołtys. No i sołtys musi być chciany przez ludzi. Wtedy, tak jak w Węglewie, nawet zbiórka podatków idzie gładko i szybko.
WŻ; Co pomaga Pani w byciu sołtysem. Jakie cechy czy umiejętności?
MO: Trzeba wiedzieć, czego ludzie oczekują, ale też mieć pewne zdolności organizacyjne. No i należy pozwolić ludziom się otworzyć, ale też znaleźć drogę do tego, który na pozór nie chce nic od nikogo, a potem znakomicie działa w grupie.
WŻ: Co trzeba wyzwolić u mieszkańców swojej wsi, by była ona jak najbardziej przyjazna do życia? Bo sukces Pani to przecież także ich sukces.
MO: No właśnie tę otwartość. W naszej wsi w ramach tego współdziałania organizujemy udane imprezy - dożynki, Mikołaja, Noc Kupały, otwarcie chodnika i drogi po kanalizacji. Trzeba też przypominać ludziom, że jak cię widzą, tak cię piszą. I dlatego mamy zadbaną wieś, która jak się okazuje, podoba się w naszym powiecie. Pamiętam, jak po raz pierwszy organizowaliśmy zabawę dożynkową. Bardzo się bałam, jak to wypadnie. Ustaliliśmy, że każdy przyjdzie z tym, co może dać na tę zabawę. I okazało się, ile dobrej woli jest w ludziach. Każdy dał z siebie, co mógł. To mnie bardzo podniosło na duchu. I wtedy też się chce bardziej pracować na rzecz wsi.
WŻ: Jakie dotychczasowe zadanie było wg Pani najtrudniejsze?
MO: Bez wątpienia remont drogi, a przy tym wybudowanie tak długo oczekiwanego przez nas chodnika. Nasza wieś jest tranzytowa, samochody bardzo utrudniają nam życie, stąd najbardziej chcieliśmy mieć chodnik. I jest.
WŻ: Jakie nowe pomysły, jakie potrzeby dla wsi Węglewo?
MO: Największe marzenie to świetlica, choćby najmniejsza, ale nasza. Staramy się o działkę na nią, mam nadzieję, że będzie nam dane tę świetlicę mieć.
WŻ: Recepta na to, by wieś została zauważona.
MO: Dbać o nią. My dwa razy w roku pracujemy wspólnie, by pomóc tam, gdzie ludzie nie mogą dbać o porządek z różnych powodów. A cały rok doglądamy naszych klombów i porządku.
WŻ: Czy pieniądze są niezbędne?
MO: Myślę, że nie są na pierwszym miejscu. Tak jak mówiłam, najpierw potrzebne są chęci, później zaangażowanie, a dopiero potem pieniądze.
WŻ: Jak odpoczywa Pani, gdy zmęczy się sołtysowaniem?
MO: Nigdy się tym jeszcze nie zmęczyłam. Zresztą jestem pracowita, a jak już się za coś wezmę, to staram się to zrobić jak najlepiej i oddaję temu całe serce. To wpoili mi rodzice, którym zawdzięczam to, jakim jestem człowiekiem. Mój tato był perfekcjonistą, a mama też wciąż pracowała. Pamiętam, że nawet nocą wykonywała pewne rzeczy, na które zabrakło czasu za dnia. Na przykład malowała dom. Rodzice byli dla mnie na pewno najważniejszymi wzorcami postaw życiowych.
WŻ: Co znaczy dla Pani tytuł, który zdobyła?
MO: Nagroda była dla mnie naprawdę zaskoczeniem. Tym bardziej budująco podziałała. Piękna była oprawa jej wręczenia w starostwie w Trzebnicy. Na dodatek nasz burmistrz także podkreślił, że nasza wieś pięknieje i wręczył mi na ostatniej sesji piękny bukiet i bon towarowy. To wzruszające chwile, zwłaszcza gdy się nie oczekuje jakiś splendorów za pracę. Ale to uhonorowanie całej społeczności Węglowa, to najbardziej mnie cieszy. Za pieniądze z nagrody chcemy kupić odśnieżarkę spalinową, by nasz chodnik także zimą był piękny i dobrze nam służył.
Na dodatek miła niespodzianka czekała mnie w Banku Spółdzielczym w Trzebnicy, gdzie prezes także wręczył mi upominek- książkę. To bardzo miłe, naprawdę. Odebrałam też wiele gratulacji od innych sołtysów oraz kolegów i koleżanek.
WŻ: A jaki prezent byłby mile widziany pod choinką?
MO: Nie wiem, ale wiem, że będzie. Bo prezentem są moi bliscy, który mnie wspierają, pomagają w działalności na rzecz wsi, przeżywają radości i smutki. I za co im dziękuję.
WŻ: Dziękuję za rozmowę.
MO: Dziękuję bardzo.
Rozmawiała ES