archiwum - 13 - listopad

 
 

To szesnaście lat mojego życia

Dawid Tomaszewski to żmigrodzianin, który niewątpliwie w mijającym roku osiągnął największy sukces sportowy. Został podwójnym mistrzem świata w Karate Shotokan. Dwie cyfry mówią o nim wszystko: 25-tyle ma lat, 16- tyle lat trenuje. We wrześniu 2013 roku w Żukowie koło Gdańska odbyły się XV Mistrzostwa Świata Karate federacji Funakoshi Shotokan Karate Asociation, w których udział wzięło 750 zawodników z 15 krajów. Sensei zdobył tam tytuł mistrza świata w dwóch konkurencjach Kata i Kumite. Od 5 lat dzieli się swoimi umiejętnościami z innymi, prowadząc treningi w Klubie Karate „Surem”w ZPK w Żmigrodzie. Mali żmigrodzianie mogą korzystać z doświadczeń sportowych oraz osobistych mistrza. Dziś rozmawiamy o jego sukcesie sportowym, ale i o marzeniach oraz planach na przyszłość.

Kto zaszczepił Panu sportowy aspekt życia?
Na pierwsze treningi sztuk walki zaprowadzili mnie moi rodzice (początkowo było to ju-jitsu). Po 4 latach trenowania w Żmigrodzie sekcja została zamknięta i jeszcze przez rok mama dowoziła mnie na treningi do Rawicza, gdzie poznałem mojego obecnego trenera i zaczęła się moja przygoda z karate i taekwondo.

Czy od razu był Pan zainteresowany sportami walk, czy też te zainteresowania wykrystalizowały się w czasie późniejszym?
Początkowo jako dziecko lubiłem wszystkie sporty, lecz zawsze bardziej interesowały mnie te, które dawały większy zastrzyk adrenaliny. Dlatego sztuki walki były zawsze na pierwszym miejscu.

Pierwszy ważny trener to...
Moim pierwszym trenerem był Piotr Sławiński z Rawicza u którego trenowałem ju-jitsu. Jednak wszystko, co osiągnąłem w karate i taekwondo, zawdzięczam mojemu obecnemu senseiowi Krzysztofowi Glinie (4dan) z Rawicza, który wprowadził mnie na drogę karate.


Jak sport wpłynął na Pana życie- szkoły, sprawy osobiste, wykonywany zawód?
Od kiedy pamiętam, swoje życie podporządkowywałem uprawianiu sportu. Jako nastolatek, kiedy moi rówieśnicy spędzali czas wolny z kolegami, weekendy na imprezach, ja trenowałem sztuki walki. W okresie licealnym miałem nawet 6 treningów w tygodniu! Do tego praktycznie wszystkie weekendy miałem zajęte przez wyjazdy na zawody czy szkolenia.
Po szkole licealnej poszedłem na studia o kierunku wychowanie fizyczne i zarządzanie sportem. We wrześniu obroniłem pracę licencjacką i w grudniu zaczynam studia magisterskie na AWF-ie w Gdańsku.
Aktualnie moim celem jest na tyle rozwinąć moje sekcje, aby móc się utrzymać z ich prowadzenia.


Ile godzin tygodniowo trzeba trenować, by osiągać takie sukcesy jak Pańskie?
Przed każdym ważnym turniejem planujemy kilkumiesięczny okres przygotowań, tylko pod te zawody. Wtedy niezbędne minimum to dwa treningi w tygodniu po ok. 2 godziny. Oprócz tego tygodniowo prowadzę 10 treningów po godzinie lub półtora, w których również częściowo biorę udział. Gdyby doliczyć godziny spędzone na salach i basenie podczas zajęć na studiach, mogę śmiało powiedzieć, że ruchu mi nie brakuje.

Jak przeżył Pan ostatni sukces, bodajże najważniejszy w Pana karierze?
Zupełnie nie spodziewałem się tego sukcesu. Dwa dni przed zawodami zdałem egzamin na czarny pas, czyli pierwszy stopień mistrzowski. Dla mnie był to priorytet w tamtym momencie i tylko na tym się skupiłem. Dlatego do zawodów podszedłem na całkowitym luzie, wiedząc ,że najważniejsze już za mną. Intensywnie trenowałem do egzaminu, ale widocznie przyczyniło się to również do sukcesu na zawodach.
Mogę powiedzieć, że dopiero kilka dni po zawodach, kiedy napotkani ludzie z którymi często wcześniej nie rozmawiałem, gratulowali mi sukcesu i po zainteresowaniu mediów moją osobą, tak naprawdę dotarło to do mnie.


Co daje karate? Jak zachęciłby Pan do tej dyscypliny młodych ludzi?
Karate jest nie tylko sportem, jak piłka czy tenis, ale również sposobem na życie. Pełna nazwa to Karate-Do Shotokan, gdzie „Do” oznacza drogę, na którą wkraczają ci, którzy zrozumieją, po co trenują karate. Wielu wybitnych sportowców innych dyscyplin sportowych trenowało karate i również dzięki temu osiągnęli sukces. Karate uczy dyscypliny, szacunku dla innych, samokontroli, ale również kształtuje ciało i charakter.
Od kilku lat jestem trenerem i zauważyłem, że dzieci, które trenują karate, są zdolniejsze, bardziej ambitne. Nie liczy się dla nich kolejny zaliczony poziom w grze komputerowej, tylko ich własne postępy.


Co Pan robi , gdy ma czas- czy jest w ogóle ten czas na jakieś inne hobby?
W czasie wolnym odpoczywam, ale przeważnie również aktywnie. Lubię chodzić na basen i saunę, spotykam się z przyjaciółmi. Najbardziej jednak lubię podróżować. Dzięki karate i wyjazdom na turnieje międzynarodowe zwiedziłem całą zachodnią Europę, a w tym roku i kawałek wschodniej przy okazji Mistrzostw Świata w Rumunii.


A Pana marzenie- na najbliższy czas, i takie dalekosiężne- na kolejne dziesięciolecia?
Moim marzeniem na najbliższy czas jest rozwinięcie sekcji, które aktualnie prowadzę na tyle, aby móc się z nich utrzymać. Niestety, nie będzie to nigdy możliwe bez wsparcia lokalnych władz, które bez przerwy inwestują w i tak przeinwestowany już sport, jakim jest piłka nożna.
Karate w Polsce jest sportem niszowym, ale coraz szybciej rozwijającym się. Nie jest to jeszcze dyscyplina olimpijska, dlatego fundusze przekazywane na rozwój tego pięknego sportu, o ile w ogóle są, to ich suma jest niewystarczająca nawet na pokrycie kosztów wyjazdu na tak ważne zawody jak mistrzostwa świata (gdyby nie pomoc sponsora, to bym na nie nie pojechał). Do tego corocznie bierzemy udział w kilkunastu wyjazdach na turnieje krajowe, dwóch obozach (letnim i zimowym), szkoleniach instruktorów. Ponadto kupujemy sprzęt niezbędny do uczestnictwa w tych wydarzeniach.
Dlatego apeluję do lokalnych władz o rozsądny i sprawiedliwy podział funduszy na wszystkie dyscypliny sportowe, również te rozwijające się. Przecież nie jest tak, że ponad 90% dzieci i młodzieży interesuje się piłką nożną a te niecałe 10% wszystkimi innymi sportami.
Jeżeli chodzi o marzenia dalekosiężne, to chciałbym skończyć studia i założyć rodzinę. A największym marzeniem jest dom z basenem i dużym ogrodem, w którym będę miał na poddaszu pomieszczenie dojo, w którym o każdej porze będę mógł poćwiczyć karate.

Wszystkich, którzy chcieliby pójść w ślady Senseia Dawida zapraszamy na zajęcia Karate Shotokan do Żmigrodu, Prusic czy Obornik Śląskich a w najbliższym czasie również Trzebnicy. Zainteresowanych zapraszamy do odwiedzenia strony internetowej klubu- www.surem.pl lub o bezpośredni kontakt z trenerem- 665 666 300.

Rozmawiała eco

[PANEL PRAWY]
 
w numerach archiwalnych

na stronie www
 
 
Wiadomości Żmigrodzkie
rss wykonanie
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług, personalizacji reklam i analizy ruchu. Informacje o sposbie korzystania z witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Korzystając z tej strony, wyrażasz na to zgodę.