archiwum - 11 - październik

 
 

Oświat to coś wiecej niż pieniadze

Zawirowania w oświacie. Tak krótko można by określić sytuację, w której znalazły się szkoły w gminie Żmigród. O sprawach oświaty, problemach, nowościach i złotych środkach na braki budżetowe rozmawiamy z Józefem Łysikowskim - wieloletnim dyrektorem żmigrodzkich szkół, obecnie prezesem Oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego w Żmigrodzie, radnym Rady Miejskiej w Żmigrodzie.

WŻ: Środowisko oświatowe nadal wzburzone jest nowymi zaleceniami organizacyjnymi dla szkół, które dyrektorzy musieli zrealizować przystępując do nowego roku szkolnego. Chodzi tu o zmniejszenie liczby godzin opieki świetlicowej, zajęć logopedycznych, zwiększenie liczebności oddziałów klasowych (a co za tym idzie likwidację niektórych klas), brak podziału na mniejsze grupy na lekcjach wychowania fizycznego i języków obcych. Czym podyktowane są tak radykalne zmiany organizacyjne we wszystkich szkołach naszej gminy?

JŁ: Organ Prowadzący tłumaczy, że wynikają one z braku pieniędzy. My, jako ZNP, nie zgadzamy się z taką argumentacją, bo prowadzenie szkół podstawowych od 1996 i - później - gimnazjów jest zadaniem własnym gmin, a środki finansowe na ten cel zagwarantowane są w dochodach JST, nie tylko w subwencji oświatowej. Tak stanowi prawo. Protestowaliśmy przeciwko tym drastycznym ograniczeniom już w marcu 2011 r. (http://www.zmigrod.znp.edu.pl/2011/03/stanowisko-w-sprawie-projektow-20112012/). Protestowali również rodzice i środowiska szkolne. Prawdą jest, że część związkowych i rodzicielskich postulatów została uwzględniona, więc ten protest był skuteczny. Gminy otrzymują subwencję oświatową, czyli nieodpłatną i bezzwrotną pomoc finansową udzielaną przez państwo dla wsparcia ich działalności w obszarze edukacji. Te środki z subwencji w zupełności wystarczają na opłacenie wynagrodzeń nauczycieli. Dodatkowe pieniądze na podwyżkę płac nauczycieli zostały w subwencji uwzględnione i były przekazywane każdej gminie od początku roku 2011 r. Infrastruktura szkolna jest własnością gminy, jest mieniem komunalnym i to gmina jako właściciel powinna ją utrzymywać ze środków własnych. Nie ma żadnych podstaw prawnych, aby wydatki na oświatę bilansować jedynie w ramach subwencji. Pamiętajmy, że jakość edukacji jest silnie powiązania z nakładami, a nasze dzieci mają takie samo prawo do dobrej szkoły, jak ich rówieśnicy z większych miast. Jeżeli przyjmiemy taki punkt wyjścia, to argument o braku środków jest nietrafiony, a przynajmniej źle skierowany.

ZNP konsekwentnie, od wielu, wielu lat opowiada się za rozwiązaniami praktykowanymi w „starej” Unii, gdzie państwo płaci nauczycielom pensje, a utrzymanie budynków i wyposażenie szkół jest zadaniem samorządów. Taką inicjatywę ZNP przeprowadził przez parlament 10 lat temu. Niestety, została ona wykreślona z porządku prawnego.

WŻ: Wszelkie oszczędności na szkołach to tak naprawdę działania na organizmie każdego ucznia. Nikt chyba nie wierzy, że nauka w klasie liczącej 30 osób może być tak samo efektywna jak w tej, która liczy 18 osób? Ponadto to zaoszczędzenie ok. 25 godzin pracy nauczyciela. W skali całego budżetu to kwoty niewielkie, a idzie za nimi niezadowolenie uczniów, rodziców, trudniejsza praca nauczycieli a w perspektywie gorzej zdane egzaminy. Potem realizuje się plany naprawcze, na które potrzebne są dodatkowe środki (czytaj godziny nauczania) z budżetu gminy. Gdzie tu sens?

JŁ: Nie wiem! Może w przyszłości na tych dodatkowych godzinach będzie dodatkowo zarabiał jakiś pośrednik, tak jak na realizowanych ostatnio „projektach”? Przecież słyszy się o tzw. „szkołach społecznych”, co tak naprawdę oznacza komercjalizację oświaty i przerzucanie kolejnych kosztów na skromne budżety rodzin. Warto podkreślić, że w tym roku polscy uczniowie dogonili, a nawet prześcignęli swoich rówieśników z innych państw w prestiżowym badaniu PISA, co znakomicie świadczy o wysokiej jakości pracy nauczycieli zatrudnionych w publicznych szkołach.

Przedstawiciele polskiego rządu w licznych wystąpieniach podkreślają rolę nauczycieli, szkoły i edukacji w budowaniu kapitału społecznego i jego bezpośrednim wpływie na gospodarkę, na wysokość PKB oraz wskazują, że „... na nauczycielach nie można oszczędzać ...” (minister Boni). Pan Premier Donald Tusk w przemówieniu na uroczystości inauguracji roku szkolnego 2011/2012 podkreślał, że „Jako państwo musimy dbać o nauczycieli dając im możliwie dobre warunki pracy i staramy się to robić. A jako wszyscy Polacy jesteśmy im winni najwyższy szacunek”. W niedawnym wywiadzie dla jednej z gazet Premier stwierdza też: „Polski nauczyciel w porównaniu z nauczycielem amerykańskim, francuskim czy niemieckim pracuje nie mniej za wielokrotnie mniejsze pieniądze. (...) W Polsce prestiż tego zawodu, jego jakość upadała z roku na rok właśnie dlatego, że wynagrodzenia nauczycieli były więcej niż nędzne”.

My, jako związkowcy i pracownicy oświaty pytamy więc - dlaczego te szczytne hasła nie przekładają się na konkretne działania samorządów terytorialnych, w tym naszej gminy? Znowu będziemy „mądrzy po szkodzie”, gdy świat nas wyprzedzi po raz kolejny? Czemu wszyscy „kochają” nauczycieli i szkoły tylko przed wyborami?

I jeszcze jeden przykład, że nie można wszystkiego tłumaczyć kryzysem: „Zwiększenie zatrudnienia w oświacie i modernizacja szkół - to istotny element ogłoszonego niedawno programu ratunkowego dla gospodarki ...” - proszę zgadnąć, jakiego dużego kraju?

WŻ: Oszczędnościom poddano także etaty pracowników obsługi szkół? Czy zmienił się ich zakres obowiązków?

JŁ: Nie może być inaczej - jeżeli zmniejszyła się liczba tych pracowników, to pozostali muszą przejąć ich zdania. Może się to odbyć albo kosztem jakości pracy, albo dodatkowego, nadmiernego obciążenia pracujących. Od dawna wnioskujemy o opracowanie w naszej gminie klarownych norm zatrudnienia pracowników administracji i obsługi. W odniesieniu do tej grupy pracowników już w przeszłości prowadzono działania "oszczędnościowe”. Otrzymują oni bardzo niskie wynagrodzenie, które nawet nie jest w pełni waloryzowane zgodnie z inflacją. Nie pamiętam, kiedy dostali realną podwyżkę ponad inflację. Obecnie nie nastąpiły w placówkach żadne zmiany polegające na zmniejszeniu zakresu zadań. Wręcz przeciwnie, zadania się zwiększają, bo powstają nowe obiekty, wydłuża się czas pobytu uczniów w szkole i czas pracy samej szkoły, wzrasta biurokracja i wymogi licznych organów nadzorczych, kontrolnych.

WŻ: ZNP opiniowało w marcu wytyczne do projektów organizacyjnych szkół. Informowało o spotkaniu z burmistrzem w tej sprawie. Później sprawę złożono w ręce dyrektorów poszczególnych placówek. Były także interwencje niezadowolonych rodziców. Dlaczego zmiany nie były dłużej i szerzej konsultowane i wyjaśniane zainteresowanym stronom? Czy budżet gminy naprawdę wymaga takiej interwencji kosztem oświaty?

JŁ: Nie wiem dlaczego nie był konsultacji, myśmy niczego w ręce dyrektorów nie składali, to jest pytanie do Pana Burmistrza. Nie przypuszczam też, aby gmina Żmigród była mniej gospodarna od pozostałych i musiała oszczędzać właśnie na oświacie, choć to najłatwiej zrobić. Nie słyszałem również o samoograniczaniu się, jeżeli chodzi o konsumowanie środków z podatków lokalnych. Gmina Żmigród dopłaca znaczne kwoty do inwestycji, które nie są jej zadaniem własnym, nie są pilne (np. „ruiny”). Może tutaj należy szukać przyczyn, bo takie inwestycje trudno wyhamować, a budżety szkół łatwo zmienić i zaoszczędzić na zajęciach wspomagających, nowoczesnym wyposażeniu izb lekcyjnych, zakupach lektur, czy na wynagrodzeniach. Skoro teraz pod koniec roku brakuje w budżecie środków właśnie na oświatę, to należy sprawdzić, jakie są tego przyczyny, czy ten gminny budżet został dobrze zaplanowany?

Według niezależnych angielskich ekspertów Polska jest na 5 miejscu w świecie, jeżeli chodzi o przyrost PKB. Gonimy najbogatszych, w ciągu ostatnich 3,5 lat PKB na osobę wzrósł aż o ponad 10%. Ten wzrost choć w części powinien przekładać się na poprawę budżetów lokalnych i sytuacji materialnej społeczeństwa.

Trzeba również zauważyć, że kompetencje związków zawodowych były na przestrzeni lat systematycznie ograniczane i nie obejmują już np. spraw organizacyjnych. Tutaj pole do działania mają rady pedagogiczne, które opiniują organizację i budżet szkoły. Na pewno musi być bardziej słyszalny głos rodziców. Jest też komisja oświaty w radzie miejskiej. My skupiamy się głównie na sprawach pracowniczych.


WŻ: Od września nauczyciele dostali podwyżkę wynagrodzeń, podobno zarabiają teraz 5 tysięcy?

JL: Podwyżkę? Problem w tym, że nauczyciele o podwyżkach czytają w prasie, ale nie bardzo widzą je w kasie. Epatuje się opinię publiczną 7 % podwyżką wynagrodzeń i antagonizuje społeczeństwo, natomiast naga prawda jest taka, że średnioroczny wzrost stawek wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli w całym 2011 roku wyniesie tylko 2,33%. Warto wiedzieć, że - wg GUS - wzrost przeciętnego wynagrodzenia w całej gospodarce wyniósł w I półroczu tego roku już 4,9%, z tego administracja miała podwyżki pensji o 6,2%, natomiast tceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły w pierwszym półroczu 2011 już o 4,2% w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego.

Od 2009 roku nie wzrosły natoniast dodatki zależne od gminy, a to istotna część należnego nauczycielom uposażenia. Jako związek zawodowy występowaliśmy w tej sprawie do gminnych decydentów, ale nie doczekaliśmy się nawet zaproszenia na rozmowy.

Wracając do pytania - niestety, nasi nauczyciele nie zarabiają po 5 tysięcy. Formalnie nauczycielskie wynagrodzenia osiągnęły w ubiegłym roku na szczeblu gminnym wymagane minimum - zależne od stopnia awansu, jednak na poziomie konkretnych placówek już tak różowo to nie wyglądało i zazwyczaj było okupione dużą liczbą godzin ponadwymiarowych. No ale cóż, sami sobie jesteśmy winni - nie blokujemy dróg i torów, nie palimy opon pod Sejmem, nie rzucamy kredą ...

WŻ: Dziś w szkołach padają pytania: co dalej? Czego możemy spodziewać się w latach kolejnych? Dlaczego po dwóch krokach zrobionych naprzód w latach poprzednich, teraz dajemy krok w tył? Czy to sygnał, że tak naprawdę należy obawiać się braku stabilizacji i corocznych nowości? Szkoła do pracy potrzebuje przecież spokoju i przewidywalności.

JL: Ze szkołą mam kontakt już od prawie 30 lat i zawsze były albo reformy, albo kryzys, zawsze lepiej miało być dopiero jutro. Teraz nawet jutro nie wygląda ciekawie. Samorządy po 1990 roku zostały wywianowane w znaczny majątek, który został w znacznej części rozprzedany, przejedzony. Teraz samorządy brną w zadłużenie, ale i ta droga się kiedyś skończy. Na dodatek ogłoszono światowy kryzys, co ma usprawiedliwiać politykę cięć, a skutkami spekulacji finansowych usiłuje się obarczać społeczeństwa w poszczególnych krajach. Nie zazdroszczę młodym, którzy startują w najemnej pracy zawodowej - ani nauczycielskiej, ani żadnej innej.

Związek zawsze będzie starał się z jednej strony aktywnie działać na rzecz powszechnej i bezpłatnej dostępności do wysokiej jakościowo edukacji, a z drugiej przeciwdziałać rozwarstwieniu społecznemu, bronić praw, interesów zawodowych, materialnych i socjalnych oraz zabiegać o odpowiedni poziom życia swoich członków. 17 września br. - wspólnie z innymi związkowcami - nasza delegacja uczestniczyła w międzynarodowej manifestacji we Wrocławiu protestując przeciwko polityce cięć socjalnych i obniżania siły nabywczej płac, przeciwko dyktatowi rynków finansowych oraz degradacji standardów społecznych.

WŻ: Baza większości szkól odpowiada standardom. Nadal jednak w sześciotysięcznym mieście nie mamy szkoły podstawowej na miarę XXI wieku. Kolejne koncepcje nowej były tylko koncepcjami. W ostatnich miesiącach pojawił się ponownie watek sprzed dziesięciu lat- modernizacji obecnych wysłużonych budynków podstawówki. Czy ZNP wspiera inicjatywę budowy nowej szkoły podstawowej w Żmigrodzie?

Związek Nauczycielstwa Polskiego, to przecież organizacja skupiająca głównie nauczycieli. Jak można wątpić, czy nauczyciele oczekują poprawy warunków nauczania? Nowa szkoła dla Żmigrodu musi być priorytetem! Pamiętam, że już w latach 80-tych płaciłem datek na ten cel. Myślę jednak, że silniej powinni lobbować w sprawie budowy sami rodzice.

WŻ: Na koniec chciałabym odnieść się do dokumentu przyjętego do realizacji przez radę miejską jesienią ubiegłego roku. Jest to Strategia rozwoju oświaty gminy Żmigród w latach 2010-2015. Czytamy w niej wiele o misji i celach oświatowych. Zapewnia się w niej wysoki standard funkcjonowania szkół i przedszkola. Czy strategia ta jest realizowana?

JL: Oto jest pytanie! To poważny i konkretny dokument - mam jednak wrażenie, że wiele zapisów pozostaje jedynie na papierze. Dość dobrze jest z poprawą bazy materialnej, gorzej z realizacją pozostałych celów strategii. W każdym razie będę o nim przypominał rządzącym, bo tylko tyle jako radny mogę zrobić. Jest tutaj szerszy problem - wpływu obywateli lokalnej społeczności na strategiczne decyzje lokalnych władz. Moim zdaniem samorząd nie polega na tym, że władza sama rządzi. Może już czas, by wrócić do korzeni przemian i zastąpić Polskę samorządową Polską samorządną?

[PANEL PRAWY]
 
w numerach archiwalnych

na stronie www
 
 
Wiadomości Żmigrodzkie
rss wykonanie
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług, personalizacji reklam i analizy ruchu. Informacje o sposbie korzystania z witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Korzystając z tej strony, wyrażasz na to zgodę.