Bo najważniejsi są ludzie
PostanowiÅ‚am przeprowadzić wywiad z czÅ‚owiekiem, który ma ogromnÄ… wiedzÄ™ historycznÄ… na temat historii Kresów Wschodnich. Jest on nauczycielem historii, współpracuje z GrażynÄ… OrÅ‚owskÄ… z TVP WrocÅ‚aw w ramach programu „Studio Wschód”, jest koordynatorem wielu zorganizowanych wyjazdów oraz akcji na terenie Dolnego ÅšlÄ…ska i szeroko rozumianych Kresów Wschodnich. Wiceprezes Towarzystwa MiÅ‚oÅ›ników Kultury Kresowej. DziaÅ‚acz spoÅ‚eczny. Laureat DolnoÅ›lÄ…skiej Nagrody Kuratora OÅ›wiaty za osiÄ…gniÄ™cia dydaktyczne. Mieszka w WÄ™glewie koÅ‚o Å»migrodu.
Miała to być rozmowa o tym, jak kultywować tradycję oraz o roli historii naszych przodków w życiu codziennym. Była to jednak bardzo wzruszająca lekcja historii naszych dziadków, która pozostawiła w mojej głowie refleksję - ile w stanie jest udźwignąć człowiek w ciągu całego swojego życia? O ludziach, kolędach i patriotyzmie rozmawiałam z Jerzym Rudnickim.
-Kiedy zaczęła się pańska przygoda z Kresami wschodnimi?
Kiedy studiowałem historię, kolega zaproponował mi wyjazd na dawne Kresy, więc po prostu spakowałem się i pojechałem. Początkowo zwykła wycieczka zamieniła się w przygodę życia. Ani się obejrzałem miałem uczyć w Kamieńcu Podolskim polskie dzieci ich ojczystego języka, a znały tylko ukraiński. Polacy którzy zamieszkiwali dawne ziemie I Rzeczpospolitej nie mogli używać języka polskiego, więc ich dzieci nie mogły się nauczyć swojego ojczystego języka. We Lwowie nas okradli, więc przygoda nie zaczęła się dobrze, jednak później było już tylko lepiej - zobaczyłem, jak wygląda Podole dziś. A wiele z tego, co Sienkiewicz opisał w swojej Trylogii, kamień, każdy szczegół, to prawda.
-Musiał być jednak jakiś bodziec, który spowodował, że odwiedza Pan tamte ziemie kilka razy w roku.
Moi dziadkowie pochodzą ze Lwowa i Wołynia, jednak nigdy nie chcieli rozmawiać o tym, co tam przeżyli i zobaczyli. Babcia nigdy nie obchodziła swoich urodzin. O tym, dlaczego, dowiedziałem się wiele lat później. Gdy pytałem, jak im się żyło na wschodzie, dziadek kończył na krótkich historiach o Lwowie, o urokach przyrody, jednak przygasał i nigdy nie chciał tych rozmów kontynuować. Tak naprawdę potrzeba eksploracji wschodu obudziła się we mnie podczas poznawania historii ludzi, którzy tam mieszkają. Kiedy pracowałem tam jako nauczyciel, mieszkałem za ścianą z legendarnym arcybiskupem Janem Olszańskim, który 30 lat swojego życia spędził w łagrach. Niesamowite doświadczenie. Podczas tego wyjazdu nauczyłem się rosyjskiego i ukraińskiego. Do kraju wróciłem ze znajomością tych dwóch języków i ze świadomością, że w życiu wiele zależy ode mnie.
-Więc wraca Pan tam dla tych ludzi.
Tak. Dopóki są ludzie, to jest i historia. To osoby ją tworzą. Bez ludzi nie ma nic. Ta historia różni się od tego, co mamy w podręcznikach szkolnych. Istnieje potrzeba słuchania i spisywania opowieści naszych dziadków po to, aby to tamta historia przetrwała. Historia tamtych ziem jest tutaj, na tzw Kresach Zachodnich. To akurat jest paradoks historii.
Większość społeczeństwa wybiera zachodnie klimaty, nie chcą poznawać swoich korzeni, nie interesuje ich, jak wyglądają ziemie, na których wychowywali się ich dziadkowie.
Na tamtych ziemiach Polska istniała przez prawie ostatnie 700 lat, to jest około 15, 16 pokoleń. Większość dziejów naszego narodu tam się rozgrywa, tam było powstanie styczniowe, listopadowe. Na tablicach w kościołach i na cmentarzach są polskie napisy. O tym wszystkim trzeba pamiętać. Ziemie na których dzisiaj mieszkamy zawierają pozostałości po Niemcach, ale spora część naszej kultury i tradycji pochodzi z tzw Kresów Wschodnich.
-Czy Polacy mieszkający na Ukrainie czują się bardziej Polakami czy Ukraińcami?
Zdecydowanie Polakami, choć pytanie o narodowość na terenach które przez setki lat były wielonarodowe jest pytaniem trudnym. Jednak przy znajomości historii i poszanowaniu do tradycji powinniśmy się wstydzić. Przeciętny Polak zna dziesięć kolęd z kanonu. Tamci ludzie znają ich po pięćdziesiąt po dziesięć zwrotek z refrenem. Jak powiedział generał Bałachowicz mówiąc do Polaków w Warszawie; wybaczcie Panowie że słabo mówię do was po polsku. Nas matki tam na dalekich Kresach najpierw uczą Polskę kochać, dopiero później mówić po polsku.
-Wiem, że Grażyna OrÅ‚owska bardzo ceni sobie współpracÄ™ z Panem przy produkcji „Studia Wschód” emitowanego na antenie TVP WrocÅ‚aw.
Na Ukrainę jeżdżę od 15 lat. Zdążyłem w tym czasie zaprzyjaźnić się z wieloma osbami tam mieszkającymi. Moja praca w tym projekcie polega na wykorzystywaniu kontaktów i wiedzy którą zdobyłem na przestrzeni tych kilkunastu lat.
-W tych wyjazdach bardzo licznie bierze udział młodzież. Z czym młodzi ludzie wracają z wyjazdów, które mają na celu pogłębienie wiedzy historycznej?
Z niewolnika nie ma pracownika. Młodzi ludzie są optymistami, chcą działać, nie lubią stagnacji. Stąd tyle młodzieży chociażby w wolontariatach. Nie zmuszamy ich do tych wyjazdów, sami chcą chociażby sprzatać z nami groby na cmentarzach w Jampolu.
-I jak, uczÄ… siÄ™ czegoÅ›?
Historia namacalna zawsze pozostaje w gÅ‚owie, Å‚apiÄ… historycznego bakcyla. CzÄ™sto wiÄ™cej kÅ‚opotu sprawiajÄ… osoby dorosÅ‚e, którzy przez swojÄ… ignorancjÄ™ nie sÄ… w stanie dojrzeć sensu w tych akcjach. MÅ‚odzież ma przede wszystkim rozmawiać z ludźmi, poznawać ich historie. KiedyÅ› pewien chÅ‚opak rozmawiaÅ‚ z kobietÄ…, która przeżyÅ‚a zsyÅ‚kÄ™ na Sybir. On jej zapytaÅ‚, co to jest głód. Ona na to: „Głód jest wtedy, kiedy masz ochotÄ™ zjeść wszystko, co wokół ciebie siÄ™ rusza, chÅ‚opcze”.
Trudno uwierzyć, że to wszystko wydarzyło się naprawdę... pańskie zaangażowanie się w te wyjazdy to nie tylko rozmowy z tymi ludźmi.
Razem ze Stowarzyszeniem MiÅ‚oÅ›ników Kultury Kresowej co roku organizujemy AkcjÄ™ Znicz na polskich cmentarzach na wschodzie. Wyjeżdżamy także co roku o tej samej porze uczcić pamięć OrlÄ…t Lwowskich. To my, dolnoÅ›lÄ…zacy, jesteÅ›my potomkami tych chÅ‚opców, którzy zginÄ™li w obronie swojego kraju we Lwowie. JesteÅ›my im to winni. W tym roku zgÅ‚osiÅ‚o siÄ™ 15 pocztów sztandarowych, a miejsca jest tylko dla 12. 17 wrzeÅ›nia zorganizowaliÅ›my pierwszy zjazd w historii mieszkaÅ„ców WoÅ‚ynia pod SobótkÄ…, gdzie spotkaÅ‚o siÄ™ okoÅ‚o tysiÄ…ca osób, aby porozmawiać o swoich korzeniach, poznać siÄ™ lepiej. Co roku organizujemy akcjÄ™ „mogiÅ‚e pradziada ocal od zapomnienia”, gdzie sprzatamy cmentarze na Kresach wschodnich.To wszystko ma ogromne znaczenie dla mieszkajÄ…cych tam Polaków.
-Myśli Pan, że wiedza Polaków na tematy kresów Wschodnich jest wystarczająca?
90 procent Polaków nie zdaje sobie sprawy z tego, co tam się działo w czasie ostatnich 100 lat. Nie rozumieją tych opowieści. Na ludzi, którzy przeżyli Sybir, łagry, wojnę i te wszystkie inne okropieństwa młodzi patrzą dzisiaj z politowaniem. Nie rozumiemy, jak ogromny ciężar cierpienia ci staruszkowie w sobie dźwigają, ile przeżyli w życiu. Śmiejemy się, gdy babcia chowa okruszki chleba pod poduszką, a dziadek nie chce opowiadać o swojej młodości. Chciałem poznać historię moich dziadków, odwiedziłem te miejsca, w których mieszkali, jednak im więcej się dowiadywałem na temat wydarzeń które miały miejsce w ich życiu, tym ciężej było mi tam przebywać. Dowiedziałem się w końcu, dlaczego moja babcia nie obchodziła nigdy swoich urodzin. W dniu, w którym kończyła 12 lat, banderowcy porwali jej brata z domu. Byli sami, we dwoje, ich rodzice już nie zyli. A ona, mała dziewczynka, biegła blisko sześć kilometrów do pobliskiej wsi po pomoc. Jeśli dzisiejsi ludzie chcą zrozumieć te historie, musieliby, tak jak moja babcia, przebiec kilka kilometrów przez puste pole, płacząc i krzycząc za swoją ostatnią bliską osobą.
http://www.kresowianie.info/artykuly,c4,relacje_sprawozdania.html
http://www.radiownet.pl/publikacje/polskie-slady--2
Rozmawiała i wysłuchała
Jadwiga Jaszek-Rudnicka
na zdjęciu Jerzy Rudnicki