archiwum - 06 - kwiecień

 
 

Odszedł hrabia Hatzfeldt

4- letni hrabia Hatzfeldt
 
Paweł i F. Hatzfeldt przed zamkiem Schőnstein
 
Wspomnienie o hrabi Hatzfeldzie

Friedrich Hatzfeldt, potomek właścicieli przedwojennej Ziemi Żmigrodzkiej, urodził się 22 października 1928 roku w Żmigrodzie. Zmarł 19 marca 2006 roku w Koloni na białaczkę.
Został pochowany na cmentarzu w Schönstein niedaleko Bonn, obok swojej najbliższej rodziny: brata Edmunda, siostry Natalii oraz córki Izabeli, która zmarła, gdy miała 4 dni.
W jego pogrzebie uczestniczyli Paweł i Jolanta Becela oraz Prezes Towarzystwa Miłośników Ziemi Żmigrodzkiej, Bogusław Kowalski.
Hrabia Hatzfeldt dbał o kontakty ze Żmigrodem: sam odwiedzał miasteczko regularnie oraz utrzymywał kontakty z jego mieszkańcami. Zapraszał do siebie na 2-tygodniowe pobyty żmigrodzianina Pawła Becelę studenta germanistyki i historii, który gościł u niego w okresie letnim w latach 2002, 2003 i 2005.
Paweł najlepiej znał hrabiego. Dużo czasu spędzali wspólnie na rozmowach o przeszłości i przyszłości, o tym co Polaków i Niemców łączy, i co dzieli.


Pamiętam spotkanie Towarzystwa Miłośników Ziemi Żmigrodzkiej w żmigrodzkiej baszcie, w którym uczestniczył także hrabia Hatzfeldt. To był rok 2002. Pan Friedrich podszedł do mnie i po krótkiej rozmowie zaprosił do siebie do Koloni. Na początku byłem zaskoczony, ale i przerażony. Jestem właściwie domatorem i najchętniej spędzam wolny czas w domu, przy książkach lub dobrym filmie, jak więc sobie poradzę 2 tygodnie u obcych ludzi, w obcym kraju?
Były to zawsze bardzo interesujące 2 -tygodniowe pobyty. Wiele się nauczyłem. Miałem wrażenie, że hrabia jest bardzo zadowolony, że jestem Polakiem i reprezentuję poglądy polskie, i równocześnie posługuję się językiem niemieckim.
Hrabia pokazał mi wiele miejsc. Oprócz samej Koloni i jej atrakcji turystycznych w czasie dwóch pierwszych wizyt odwiedziłem zamki, które należały do Hatzfeldów w Kalkum, Crottorf oraz Schönstein, gdzie znajduje się cmentarz, na którym hrabia został pochowany. Zobaczyłem także inne miejsca, m.in. Bonn, Brühl i Aachen.
Był bardzo opiekuńczy. Pamiętam moją pierwszą wizytę w Kolonii: żebym z jednej strony nie czuł się zagubiony, a z drugiej miał swobodę zwiedzania - pojechał ze mną raz metrem i wyjaśnił, gdzie należy wysiąść.
W minione wakacje byłem u niego w czasie Dni Młodzieży, które odbywały się w Kolonii. Cieszył się, że dożył momentu, kiedy papieżem został Niemiec. Powtarzał wielokrotnie, że Benedykt XVI może i powinien uczyć się od Jana Pawła II. Nad jego łóżkiem wisiało zdjęcie Papieża Polaka i wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej.
Bardzo interesowało go, co się dzieje w Żmigrodzie. Miał taki zwyczaj, że co miesiąc około 22 dzwonił do mojej mamy i bardzo długo rozmawiali. Pytał o Żmigród i rodzinę. Podczas zeszłorocznej wizyty odwiedził nas nawet w domu. Martwiliśmy się, gdy długo nie telefonował. Ostatni raz dzwonił w listopadzie.
Żona hrabiego chorowała. Opiekował się nią. Na jego głowie był cały dom. Sam robił zakupy, gotował, prał i prasował.
Hrabia Hatzfeldt był bardzo przystępny i kontaktowy. Nie było w nim żadnej wyniosłości. Bardzo dbał o swój wizerunek. Codziennie chodził na pływalnię.
Pan Hatzfeldt pracował wcześniej w branży chemicznej. Historia to było jego hobby. Sam zarchiwizował dokumenty rodzinne. Pozwolił mi zapoznać się z tym domowym archiwum. Ma też na swoim koncie publikacje: wydał m. in. wspomnienia wojenne członków swojej rodziny i ówczesnego proboszcza parafii w Żmigrodzie, Starka oraz listy pisane z frontu przez jego starszego brata do matki. Jest także współautorem książki o trzech wiekach Żmigrodu pod panowaniem Hatzfeldtów. Część tych publikacji otrzymałem od hrabiego w prezencie.
Wśród dokumentów, które mogłem zobaczyć, znalazł się także akt nadania tytułu książęcego rodzinie Hatzfeldt. Otrzymali oni najwyższy rodzaj tytułu książęcego; kolejny etap to tytuły, które posiadali następcy tronu, oczywiście dla ludzi spoza rodziny królewskiej niedostępne.
Ale najważniejsze w czasie tych spotkań były długie rozmowy. W domu Hatzfeldtów celebrowało się posiłki. Przy stole omawiane były najważniejsze rzeczy. Rozmawialiśmy o historii i teraźniejszości. Często reprezentowaliśmy różne punkty widzenia. W dyskusji zawsze uzasadniał swoje zdanie konstruktywnymi argumentami. Otwarcie mówił o wojnie. Nigdy nie żywił pretensji. Był pogodzony z historią. Te dyskusje bardzo wiele mi dały. Oprócz tego, że mogłem ćwiczyć język, naprawdę dużo się dowiedziałem i nauczyłem. On sam wielokrotnie podkreślał, że jemu także dużo dały te dyskusje. Będzie mi brakowało tych rozmów....
Zawieźliśmy do Niemiec trochę ziemi z parku przy pałacu, który należał do przodków Hatzfeldta. Ten gest ujął za serca obecnych na pogrzebie Niemców. Zawieźliśmy też obietnicę, że będziemy się opiekować naszym Żmigrodem, którego losy tak leżały mu na sercu, najlepiej, jak potrafimy.
ChciaÅ‚bym zakoÅ„czyć to wspomnienie sÅ‚owami Mickiewicza: „PrzestaÅ„ pÅ‚akać, przestaÅ„ szlochać,/Idźmy każdy w swojÄ… drogÄ™,/ ja ciÄ™ wiecznie bÄ™dÄ™ ... wspominać”.

Wysłuchała Joanna Monastyrska

[PANEL PRAWY]
 
w numerach archiwalnych

na stronie www
 
 
Wiadomości Żmigrodzkie
rss wykonanie
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług, personalizacji reklam i analizy ruchu. Informacje o sposbie korzystania z witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Korzystając z tej strony, wyrażasz na to zgodę.