Polska jest najfajniejsza
Późna noc, większość żmigrodzian śpi ale liczna grupa miłośników polskich krajobrazów wyrusza na kolejną przygodę, bo przełom maja i czerwca to czas naszych corocznych wycieczek. Opuszczając Żmigród udajemy się w kierunku Pomorza Zachodniego.
Pierwszym przystankiem jest Szczecin. Podziwiamy architekturę miasta, zwiedzamy archikatedrę, bo jedynie tu można zobaczyć Matkę Boską na śledziach. Wieża tego kościoła ma wysokość 110,18m i jest drugą po licheńskiej. Odbywamy krótki spacer po Wałach Chrobrego.Jest to miejsce spacerów i odpoczynku zwidokiem na Odrę i port. Mamy szczęście zobaczyć z bliska największy polski prom ,,Polonia", który przypłynął gościnnie do Szczecina aby mieszkańcy mogli zwiedzić wnętrza. Prom odbywa regularne rejsy na trasie Świnoujście - Ystad.Pływa pod banderą spółki Unity Line, członka kapitałowego Polskiej Żeglugi Morskiej.
Byliśmy też na Cmentarzu Centralnym. Odnosi się wrażenie, że jest to raczej piękny park niż nekropolia. Występuje tu ponad 40 gatunków drzew i krzewów. Można spotkać wiewiórki, zające, bażanty a nawet lisy, jenoty czy borsuki. Powierzchnia cmentarza
wynosi ponad 170 ha. Jest największy w Polsce i trzeci w Europie.Są tu mogiły wielu pisarzy, poetów i malarzy a my odwiedziliśmy grób Heleny Majdaniec.W godzinach popołudniowych udaliśmy się do Międzyzdrojów, gdzie ,, zakotwiczyliśmy" w Ośrodku Wypoczynkowym Stilo. Stąd wyruszaliśmy do kolejnych miejscowości Wybrzeża.
Międzyzdroje, to nie tylko piękna plaża ale też najdłuższe betonowe molo, Aleja Gwiazd, Park Chopina, wysokie brzegi klifowe z punktami widokowymi, to kościół św.Piotra Apostoła czy kaplica Stella Matutina wybudowana przez siostry boromeuszki trzebnickie w roku 1902. Przede wszystkim jednak to miasto pensjonatów, hoteli i ośrodków wypoczynkowych. W Międzyzdrojach stworzono Bałtycki Park Miniatur. Znajdują się tu modele zabytków państw nadbałtyckich w skali 1:25. W ciągu kilkudziesięciu minut mogliśmy być w Polsce, Niemczech, Szwecji, Finlandii,Rosji, Łotwie, Litwie, Estonii czy w Danii. Środek parku to miniatura Morza Bałtyckiego. Aby zwiedzać Świnoujście i pobyć na najszerszej polskiej plaży korzystaliśmy z przeprawy promowej. Ciekawostką w tym mieście jest zwisająca ze sklepienia w kościele p.w. Chrystusa Króla miniatura korwety ofiarowana jako wotum.
W Świnoujściu mieliśmy możliwość wdrapać się po ponad 300 stopniach na najwyższą na polskim wybrzeżu latarnię morską. Jest to też najwyższa na świecie latarnia wykonana z cegły. Jej wysokość to 64,80 m, zasięg światła 46,30 km. Rozległy widok, który
zobaczy się z góry zachwyca każdego. Nieopodal latarni znajduje się Fort Gerharda. Pochodzi z czasów pruskich. Zadaniem
jego była obrona portu przed obcą flotą. Obecnie tworzy się tu Muzeum Obrony Wybrzeża. Gdy przekroczyliśmy bramę fortu ,,wpadliśmy w szpony" pruskiego żołdaka, który solidnie nas przećwiczył. Najpierw była musztra, śmiechu
było przy tym wiele. Następnie poddani zostaliśmy różnym próbom, np.: odwagi, ciemności czy spotkania z duchami. To przeniesienie się w czasie i zamienienie w pruskich rekrutów dostarczyło nam wiele radości. Na koniec zwiedzania i zabawy
złożyliśmy przysięgę i zostaliśmy pasowani na rezerwistów regimentu. Nie był to koniec naszych militarnych przygód. Przenieśliśmy się do czasów II wojny światowej. W okolicy Międzyzdrojów jest bunkier zamieniony w muzeum. Był tu magazyn broni V 3.Na wzgórzu nad bunkrem są pozostałości stanowisk ogniowych tych pocisków. W jednym z kolejnych dni podziwialiśmy wody Jeziora Turkusowego, które mają taki kolor jak nazwa. W miejscowości Wolin poczuliśmy się jak mieszkańcy średniowiecznej osady a to za
sprawą Centrum Słowian i Wikingów. Pasjonaci starają się odtworzyć warunki i sposób życia i pracy mieszkańców tych terenów w X i Xi wieku. Kamień Pomorski jest kolejną zwiedzaną przez nas miejscowością. Miasto słynie z katedry, jednej z najstarszych świątyń na Pomorzu Zachodnim i koncertów organowych. Mieliśmy możliwość wysłuchać taki koncert zagrany dla nas, byliśmy urzeczeni brzmieniem instrumentu i podziwialiśmy jego piękno zewnętrzne. Pobyt na Wybrzeżu nie może obyć się bez takiej frajdy jak rejs statkiem. W Świnoujściu wsiedliśmy na piracki statek, który nie płynął po morzach i oceanach ale po opuszczeniu Zatoki Pomorskiej zakosztowaliśmy kawałek podróży na pełnym morzu ale bez sztormów i nawałnic. Czas szybko płynie i po siedmiu dniach pełnych atrakcji trzeba było wracać do domu. W drodze powrotnej przystanek w Świebodzinie pozwolił wszystkim zobaczyć największą figurę Chrystusa Króla. Zadowoleni ale i stęsknieni wróciliśmy do Żmigrodu.Na zakończenie tylko dodam,że w
Polsce mamy morze, góry, jeziora i piękne lasy i dlatego jest najfajniejsza.
Mirosława Borkowska