Zaobserwowano
Co nowego w naszym mieście? Może nie całkiem świeże, ale odzwierciedlające nasze zapotrzebowania są dwa nowe punkty sprzedaży telefonów komórkowych. Te niezbędne do życia urządzenia, uzależniające bodaj szybciej niż inne atrakcje zwłaszcza młodsze pokolenia, można już kupić niemal o każdej porze dnia i nocy. A pomyśleć, że jeszcze parę lat temu rządziły telefony stacjonarne oraz budki telefoniczne.
A teraz temat dyżurny- drogi, dziury i marudzenie. Otóż aktualnie marudzę pod nosem na kompleks dziur na drodze 34 czyli prowadzącej przez Żmigródek w stronę Milicza. Pierwsza skuteczna dla rujnowania podwozia dziura czyha zaraz za światłami na obwodnicy Żmigrodu, następna- hardcorowa już we wsi, na wysokości wjazdu do zabudowań po byłym PGR, a kolejne nieco dalej. Dzięki nim od rana adrenalina mi skacze. Czasem zaklnę szkaradnie, czasem pomarudzę mężowi i czekam...aż ktoś coś zrobi, zanim całkiem wykończą moje auto.
A poza tym niestety obserwujemy wokół zmiany niekoniecznie dla nas żmigrodzian miłe. I tak znów fala likwidacji- tym razem pożegnamy się ze sklepem Rodar. Wielu mieszkańców cały czas nie może w to uwierzyć. Cóż, takie oto czasy. Na pociechę- pewnie wątpliwą- dodam, że w Paryżu maja takie same problemy, z tym że zamknięto tam słynną księgarnię, miejsce Sartra, Picassa i wielu innych artystów minionego wieku.
Wakacyjny czas, na piwko bym se wlazł- podśpiewywał mój kolega, ale krótko. Zgorszony zameldował mi, że w naszym mieście nie ma już gdzie się piwa napić. I zaczął wspominać te dzieje, gdy La Mirage kwitło, w Cafe Folwark miejsca brakowało. A teraz mizeria w tej dyscyplinie. Czekam na podpowiedzi, gdzie świeże lane piwo wypić, a i znajomych napotkać!