archiwum - 12 - luty

 
 

Wywiad z przedsiębiorcą Jerzym Markiem Sajewiczem, właścicielem firmy "Markus" laureatem Żmigrodzkiego Smoka Sukcesu 2011

Moje życie to praca

Jerzy Marek Sajewicz zamieszkaÅ‚ w Å»migrodzie kilkanaÅ›cie lat temu. Jest DolnoÅ›lÄ…zakiem, który do naszego miasta, jak sam mówi, sprowadziÅ‚ siÄ™, bo w Å»migrodzie zaczęły speÅ‚niać siÄ™ jego marzenia. Z wyksztaÅ‚cenia jest inżynierem włókiennikiem, a od 1993 r. prowadzi przedsiÄ™biorstwo produkujÄ…ce palety drewniane. Firmy „Markus” i”JGM „ łącznie zatrudniajÄ… okoÅ‚o 50 osób, sÄ… zarzÄ…dzane przez Jerzego i GrażynÄ™ Sajewicz oraz ich trzech synów: MichaÅ‚a, Macieja i Marcina. W ostatnich latach przedsiÄ™biorstwo Markus jako firma wiodÄ…ca rozwinęło siÄ™ oraz zautomatyzowaÅ‚o. Nowa linia technologiczna do produkcji palet specjalnych to chluba wÅ‚aÅ›ciciela zakÅ‚adu. A oto rozmowa z nim nie tylko o pracy.

WŻ: Skąd pomysł na firmę związana z przemysłem drzewnym?
JS: Do 1993 roku pracowaÅ‚em w zakÅ‚adach paÅ„stwowych na różnych stanowiskach, poczÄ…wszy od mistrza a skoÅ„czywszy na dyrektorze zakÅ‚adu. KierowaÅ‚em ZakÅ‚adem PrzemysÅ‚u Lniarskiego w Mirsku. Å»migród poznaÅ‚em wÅ‚aÅ›nie wtedy. Potem rozpoczÄ…Å‚em wÅ‚asnÄ… dziaÅ‚alność. PoczÄ…tkowo byÅ‚ to handel surowcami włókienniczymi. ZajÄ…Å‚em siÄ™ także produkcjÄ… włókna lnianego kotonizowanego we współpracy ze żmigrodzkÄ… firmÄ… „Marlen”. W roku 1998 zainteresowaÅ‚em siÄ™ produkcjÄ… palet drewnianych, głównie dlatego, że poszukiwaÅ‚em nowego profilu dziaÅ‚alnoÅ›ci. Zapotrzebowanie na włókno lniane kotonizowane zmniejszaÅ‚o siÄ™, przemysÅ‚ włókienniczy ograniczaÅ‚ swojÄ… produkcjÄ™. Przez jakiÅ› czas dziaÅ‚aÅ‚em dwutorowo. W koÅ„cu przeszedÅ‚em caÅ‚kowicie na produkcjÄ™ palet. ZaczynaliÅ›my od prostej produkcji, dziÅ› mogÄ™ siÄ™ pochwalić nowoczesnÄ… liniÄ… do produkcji palet specjalnych.


WZ: Lata 90. to początki polskich inicjatyw gospodarczych. Jak Pan wspomina ten czas? Co zabierało raczkującemu przedsiębiorcy najwięcej czasu, a co dostarczało satysfakcji?
JS: Te lata to złoty okres dla tych, którzy mieli wówczas pieniądze albo dobry pomysł na zaistnienie, nie bali się ryzyka i pracy. Moje początki w biznesie to lata późniejsze. Przez wiele lat pracowałem w swojej firmie w Żmigrodzie, a żona z synami mieszkała niedaleko Świeradowa- Zdrój. To były dla mnie i moich bliskich ciężkie czasy. Wtedy umiejętne zaistnienie na rynku wymagało wielu wyrzeczeń. Czasami było nam bardzo ciężko, ale zawsze miałem przed oczami swoje motto, w którym słowem kluczowym jest cierpliwość. I właśnie w ten sposób- rzetelną pracą, czasami bardzo ciężką i wymagająca wyrzeczeń budowałem swój zakład.

WŻ: Niedługo minie 20 lat istnienia firmy. Jak w tym czasie zmieniła się polska rzeczywistość gospodarcza?
JS: Zmieniła się polska rzeczywistość, ale i zmieniła się nasza firma. Dziś mogę powiedzieć, że mamy bazę i linię produkcyjną na miarę XXI wieku. Posiadamy wdrożony System Zarządzania Jakością ISO 9001. Produkujemy kilkadziesiąt rodzajów palet, magazynujemy je, dostarczamy wielu przedsiębiorstwom m.in. koreańskiemu koncernowi LG. Jesteśmy postrzegani jako rzetelny i stabilny partner handlowy.

WŻ: Czy Polska to dobre miejsce dla firm rodzinnych? Jak stworzył Pan swoją? Czy długo pracował pan nad tym, by synowie poszli w pańskie ślady? Wkład żony to...
JS: Niełatwo stworzyć firmę rodzinną. Bo przecież nie od dziś wiadomo, że nic tak nie łączy, ale i nie dzieli ludzi, jak pieniądze. Dlatego moja strategia polegała na tym, by zbudować taką firmę, której nie można podzielić. Synowie po ukończeniu studiów pracowali w innych zakładach, głównie po to, by poznać rozmaite typy pracodawców. To dało im pewną dozę doświadczenia, ale także dystansu do ojca jako pracodawcy czy kierownika. Dużo o tym rozmawiamy. Staramy się wspólnie podejmować strategiczne dla zakładu decyzje. Ponadto mam nadzieję, że jeszcze długo będę mógł się dzielić swoim doświadczeniem zarówno zawodowym jak i życiowym. I być swego rodzaju negocjatorem. Wszyscy- ja, żona, synowie i ich żony ciężko pracujemy. Nie siedzimy w gabinetach, nie kończymy pracy o godzinie 16. Myślę, że właśnie pracowitość, dobre rozeznanie rynku oraz pewna doza ryzyka przyniosła efekty. To też staram się wpoić synom. Wkładu żony nie da się nie doceniać, co udowodniła na Gali Smoków Sukcesu.

WŻ: Jakie plany biznesowe na najbliższe lata?
JS: W przyszłości chcemy unowocześnić proces cięcia drewna. Po to, by ta praca była lżejsza, bardziej wydajna, byśmy byli konkurencyjni na rynku produkcji palet. Nasze ostatnie inwestycje wymagały dużego zaangażowania finansowego. W najbliższym czasie przeniesiemy się do pomieszczeń biurowych w nowym trzykondygnacyjnym biurowcu.

WŻ: Od niedawna mieszka Pan w Żmigrodzie. Czy to z wygody- blisko pracy, czy odnalazł Pan tu coś, co pozwoli miło żyć?
JS: Jak wspomniałem, to nie pierwsze miejsce mojego zamieszkania. Moje dzieciństwo to Witnica k. Gorzowa Wlkp. Pierwszą pracę zawodową podjąłem i kontynuowałem przez 14 lat w Kietrzu Śląskim w woj. opolskim, tam też poznałem żonę. Później 10 lat spędziliśmy z rodziną w Pobiednej koło Świeradowa Zdrój. Następnie losy zawodowe połączyły mnie ze Żmigrodem. Tu mam dzieci i troje wnucząt. Oczekujemy czwartego. Tu mamy dom, tu mamy firmę, w którą ja i moi bliscy włożyli wiele lat pracy. I jestem dumny z tego, co tutaj stworzyliśmy.

WŻ: Czy ma Pan jakąś maksymę, którą kieruje się w życiu?
JS: Ta maksyma jest umieszczona na Å›cianie, nade mnÄ…. Jak jest dla mnie istotna, można siÄ™ domyÅ›lić. A brzmi tak: „Ciepliwość! Wszystko jest trudne, zanim stanie siÄ™ Å‚atwe”. Nic dodać, nic ująć.

WŻ: Książka ważna w Pana życiu to...
JS: Nie pozostaje mi zbyt wiele czasu na to przyjemne zajÄ™cie, jednak zawsze pasjonowaÅ‚y mnie książki, w których bohater przezwyciężaÅ‚ trudnoÅ›ci i pomimo licznych niepowodzeÅ„ osiÄ…gaÅ‚ sukces. Taki przykÅ‚adem jest powieść Aleksandra Dumasa pt. „Hrabia Monte Christo”. Do dzisiaj przyÅ›wiecajÄ… mi ideaÅ‚y podobne jak jej bohaterowi. No może bez tego elementu krwawej zemsty.

WÅ»: Pan w kuchni...
JS: Lubię i umiem gotować. Ale znów muszę przyznać, że robię to rzadko. Za to mogę się pochwalić, ze żona zawsze zaprasza mnie, bym ocenił smak potraw i je po swojemu doprawił. To chyba o czymś świadczy.

WÅ»: Marzenie do zrealizowania...
JS: Już powiedziałem- mieć wymarzoną firmę i w odpowiedni sposób nią zarządzać.


WŻ: Synom przekazałem...
JS: Mam nadzieję, ale także i widzę, współpracując z nimi na co dzień, to iż podstawą naszego życia jest dobra i rzetelna praca. Myślę, że poprzez nią są przygotowani do życia oraz na niespodzianki, jakie ono szykuje.

WŻ: Dziękuję za rozmowę.
JS: Dziękuję.

Rozmawiała eco

[PANEL PRAWY]
 
w numerach archiwalnych

na stronie www
 
 
Wiadomości Żmigrodzkie
rss wykonanie
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług, personalizacji reklam i analizy ruchu. Informacje o sposbie korzystania z witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Korzystając z tej strony, wyrażasz na to zgodę.