archiwum - 12 - lipiec

 
 

Spod palmy, czyli pięć torebek Basi

Felietonik

NieÅ‚atwo jest wypoczywać. To prawda stara jak Å›wiat. Każdy urlop może zmienić siÄ™ dość szybko i Å‚atwo w traumatyczne przeżycie. SiedzÄ™ sobie pod palmowym parasolem, mocze nogi w zupowatym Morzu Åšródziemnym, owiewa mnie bryza o sile halnego, wokół internacjonalne towarzystwo. I tak myÅ›lÄ™, że mój tegoroczny urlop to fajny, spokojny czas, w którym mogÄ™ popatrzeć w chmury, czytać książki i dokonywać ulubionych obserwacji „socjologicznych”.

A wszystko zaczęło się od telefonu do biura podróży. Poprosiłam o pomoc w wyborze miejscowości i spokojnego hotelu, gdzie nie będzie hałasów i nadaktywnych turystów. I dowiedziałam się, że z takimi wymaganiami to do sanatorium. Zagryzłam więc zęby i sama wzięłam się do roboty.
Miejsce i hotel wybrane, ale...tu następny problem- brak miejsca w samolocie. Znajdzie się, ale na dłuższy pobyt. I tak zamiast tygodnia wybieram ofertę dwutygodniową. Załamuję ręce, bo kogo stać na taki długi urlop, poza tym poczucie winy wzbiera we mnie tak bardzo, że już chcę rezygnować. I wtedy przychodzi olśnienie- urlop to nie przywilej, to obowiązek. Kupuję pakiet na dwa tygodnie i w świat.
Zaskoczenie pierwsze: terminal. Nowe wrocławskie lotnisko to airport elegancki i europejski. Piję kawkę i myślę, że będzie dobrze. Lot spokojny. Wysiadamy w Afryce i czas zaczyna płynąć leniwiej.
Wpadam w rytm wczasowy - posiłek, sjesta, plażowanie, bar i konwersacje. I tak w kółko. W międzyczasie małe wypady po zakupy. Po trzech dniach postanawiam poprawę- miej jeść, mniej pić , więcej ruchu...Mąż się ubawił szczerze z tego postanowienia. Na dodatek narodowe święto Francji- potrawy się do ciebie uśmiechają a i pastis na lepsze trawienie czas przyjąć. Kolejne dni leniuchowania.
Nadaktywnych turystów jakoÅ› nie wychwytujÄ™. Kilka nowo poznanych osób to mili i otwarci ludzie. Szybko okazuje siÄ™, że główne frakcje ideologiczne to „one” i „oni”. I jak zawsze różne podejÅ›cie do sposobu do spÄ™dzania wolnego czasu. Bo nic tak nie relaksuje kobiety, jak wydanie paru groszy. Ale tu też przestaje mieć wyrzuty sumienia, gdy widzÄ™ Rosjanki obÅ‚adowane taszkami, a ja przecież wÅ‚aÅ›nie kupiÅ‚am tylko maÅ‚y drobiażdżek na szyjÄ™. Za to Basia pięć torebek! Kobiety majÄ… fantazjÄ™. Postanawiam pomyÅ›leć o drugim drobiazgu dla siebie.
Dziś zaczyna się ramadan, dla muzułmanów trzydziestodniowy czas umartwień, znikają więc z pola widzenia arabskie kobiety w fajnych strojach kąpielowych zakrywających je od stóp do głów, a nawet wyżej. A jak już pozostają to te, które tradycję niekoniecznie uznają za obowiązek. Teraz obserwuję pewną Arabkę, która większość elementów swego ciała ma ulepszona przez chirurgów plastyków, a już na pewno biust. Budzi podziw panów po czterdziestce i kobiet dwadzieścia plus. A co tam, pooglądać można.
Mój spokojny urlop trwa, obu równie spokojnie się skończył. Pozdrowienia spod palmy!

eco

[PANEL PRAWY]
 
w numerach archiwalnych

na stronie www
 
 
Wiadomości Żmigrodzkie
rss wykonanie
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług, personalizacji reklam i analizy ruchu. Informacje o sposbie korzystania z witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Korzystając z tej strony, wyrażasz na to zgodę.