Co tam słychać w Bargteheide?
Pamiętacie jeszcze Bargteheide? To partnerskie miasto Żmigrodu leżące między Hamburgiem i Lubeką. Na łamach "Wiadomości Żmigrodzkich" radaguję już od kilku lat subiektywną rubrykę składająca się z newsów prasowych z tego sympatycznego miasteczka. Dzięki tym wycinkom prasowym możemy od czasu do czasu wybrać się na wirtualny spacer po Bargteheide, aby zobaczyć, co tam nowego słychać u naszych zachodnich sasiadów? Dzisiaj zapraszam na kolejną porcję wiadomości z Bargteheide.
• Niemcy mają "fioła" na punkcie ochrony przyrody. Wie to cała Europa. Potrafią świadomie zrezygnować z używania klimatyzacji, chociaż mogliby mieć klimatyzotory w każdym pomieszczeniu. Świadomie dojeżdżają do pracy rowerami, chociaż mają w garażach wypasione auta. Świadomie segregują śmieci, chociaż jako europejscy bogacze mogliby przerzucić ten obowiązak na biedniejszych sasiadów. W Bargteheide też dbają o przyrodę. Od kilku lat miasto bierze aktywnie udział w akcji "Miasta pedałują". Jej celem jest zebranie przez mieszkańców miasta jak największej ilości przejechanych na rowerze kilometrów. Liczba kilometrów jest skrupulatnie zapisywana i porównywana z innymi miastami. Zasada jest prosta i logiczna - im więcej jeździ się na rowerze, tym mniej jeździ się autem. A im mniej się jeździ autem, tym mniej zanieczyszcza się środowisko. Akcja jest ogólnonarodowa. W ubiegłym roku 20 000 uczestników z całych Niemiec przejechało prawie 4 miliony kilometrów! A w Bargteheide dobry przykład jako pierwsi dają prominentni urzędnicy z burmistrzem na czele. Tymczasem w Polsce... Hmmm... Myślę, że u nas (także w Żmigrodzie!) warto by zacząć od postawienia choćby kilku porządnych stojaków na rowery. Byłby to mały krok dla władz lokalnych, a duży krok dla ludzkości.
Bargteheide potrzebuje publicznej toalety. Do tego stopnia, że pisze się o tym otwarcie w lokalnych gazetach. Kiedyś w okolicy ratusza była działająca wygódka, ale jak to często bywa, padła ofiarą wandali. I teraz narodził się pomysł restauracji publicznej toalety. Powstała nawet komisja, która ma się zająć śmierdzącym problemem. Ustalane są szczegóły, poszukiwani sponsorzy, a w mediach prowadzona jest publiczna debata, jak ma wyglądać miejska toaleta. Publikowane są artykuły i zabawne grafiki, choć temat nie jest tak do końca zabawny. A tych z moich czytelników, którzy uśmiechnęli się nad opisywanym tu problemem, zapytam prowokacyjnie: ile czynnych publicznych toalet jest dzisiaj w Żmigrodzie?
Być może niedługo malowniczy krajobraz Bargteheide zostanie lekko zmodyfikowany przez człowieka. Stanie się tak, jeśli w życie zostanie wprowadzona koncepcja stworzenia na obrzeżach miasta farmy wiatrowej. Farma ta ma mieć minimum 20 ha powierzchni i mieścić dwa duże lub trzy mniejsze wiatraki. Chociaż cel takiego działania jest niewątpliwie godny pochwały, to sam pomysł budzi wiele kontrowersji. Nie każdy może sobie wyobrazić górujące nad miastem olbrzymie, bo ponad 150-metrowe wiatraki. Na razie jednak sam projekt jest dokładnie konsultowany, a my z ciekawością będziemy śledzić jego dalsze losy.
Znacznie bliższe realizacji są plany stworzenia w przemysłowej części miasta Bargteheide nowego żłobka z miejscem dla 80 maluchów. Lokalne władze są wprawdzie świadome faktu, że nawet tak dynamicznie rozwijające się miasto jak Bargteheide zostanie wkrótce dotknięte niżem, ale w chwili obecnej istnieje jednak zwiększone zapotrzebowanie na miejsca w przedszkolach i żłobkach. Właśnie dlatego miasto dało zielone światło na budowę nowego żłobka. Włodarze liczą, że w momencie obniżenia się liczby miejscowych dzieci, ze żłobka tego korzystać będą dzieci pracowników zatrudnionych w firmach i zakładach pracy w Bargteheide, a dojeżdzających z ościennych miejscowości. Budowa ma kosztować od miliona do dwóch milionów euro. Oczywiście zazdrościmy.
Bargteheide się zmienia - jak cały świat. Znaki naszych czasów znaleźć można także w artykułach prasowych. W jednym z nich znalazłem informację, że niemiecka firma telekomunikacyjna podjęła właśnie decyzję o likwidacji budek telefonicznych w centrum miasta. Budek telefonicznych trochę szkoda, ale bądźmy szczerzy - kto dzisiaj jeszcze dzwoni z budki?
Wybrał, przetłumaczył i komentarzem opatrzył
Robert Kolebuk (kolebukr@poczta.onet.pl)