Z dziejów żmigrodzkiego podziemia antykomunistycznego na przełomie lat 40. i 50. XX wieku na podstawie jawnych dokumentów IPN i nie tylko... cz. 2
Ciąg dalszy z poprzedniego numeru WŻ...
W dniu 30 kwietnia 1950 r. zgodnie z planem wszyscy członkowie organizacji „AK” spotkali się, a po krótkiej naradzie i podziale ulotek, w grupach 2-3 osobowych, rozkolportowali je w różnych miejscach publicznych w Żmigrodzie, tj. rozlepili je na płotach, murach, słupach ogłoszeniowych. Wyznaczony wcześniej czas przeprowadzenia akcji nie był przypadkowy, gdyż wtedy większość mieszkańców brała udział w akademiach pierwszomajowych. W związku z tym liczono się, iż po ich zakończeniu będą mieli okazję do zapoznania się z treścią umieszczonych w ulotkach haseł. Jednak po zakończeniu akademii ludność rozeszła się do domów nie zwracając uwagi na ulotki. Część grupy spotkała się później z Antonim Paplińskim ponownie. Otrzymali oni wówczas ostateczny instruktaż przed dalszą częścią akcji i udali się w okolicę ul. Kolejowej, gdzie zlokalizowany był plac sportowy, na którym miała odbyć się manifestacja pierwszomajowa ludności Żmigrodu. Podczas rozpoznania terenu stwierdzili, że okolica jest strzeżona przez liczne patrole MO i ORMO, wobec czego, z obawy przed aresztowaniem, wycofali się, rezygnując z wykonania akcji. Na drugi dzień udali się do A. Paplińskiego i zdali sprawozdanie z przebiegu akcji i powodów nie wykonania części zadań. Nie zrealizowano także przecież planowanego zniszczenia prasy, jako że takowa po prostu nie dotarła do Żmigrodu.
W tym czasie organy Bezpieczeństwa Publicznego i MO wszczęły śledztwo zmierzające do wykrycia sprawców kolportażu ulotek. Z obawy o podejrzenia i możliwość aresztowania Stanisław Samulak wyjechał ze Żmigrodu. Pozostali członkowie natomiast przestali przejawiać działalność konspiracyjną w tym składzie - utrzymywali jedynie kontakty na płaszczyźnie towarzyskiej. Jednak w wyniku prowadzonego rozpracowania pierwsi trzej członkowie zostali aresztowani 14 lipca 1952. Następnie 8 sierpnia dokonano dalszych zatrzymań. Łącznie na kary więzienia i utraty praw skazano 8 osób. Później wszyscy skazani skorzystali z warunkowych zwolnień.
Zanim jednak do tego doszło m.in. Antoni Papliński, Henryk Stawowy (działający także w „AK”) i kilkunastu innych żmigrodzian w miesiącach lipiec-wrzesień 1950 ponownie zaangażowali się w działalność konspiracyjną i przystąpili do innej organizacji pod nazwą AK. Ta 162-osobowa organizacja działała w latach 1949-1952 w powiecie milickim, trzebnickim i wołowskim. Jej kluczowymi postaciami byli: były podoficer zawodowy Korpusu Ochrony Pogranicza i partyzant Armii Krajowej w oddziale "Ponurego" - Franciszek Świątkiewicz ps. "Świt" i Michał Kowalik ps. "Kamień". Część członków tej organizacji z terenu Żmigrodu wywodziła się z dawnego wileńskiego okręgu AK.
Ich zadaniem było zbieranie i przekazywanie informacji stanowiących tajemnicę służbową i państwową. Celem tej AK miały być mi.in.: walka z ustrojem komunistycznym poprzez kolportaż ulotek, planowanie dywersji w zakładach roszarniczych poprzez ich podpalenie i likwidację dyrektora - działacza partyjnego. Grupa żmigrodzka działała bardzo aktywnie. W kierownictwie organizacji znajdować się miał m.in. Antoni Misiewicz ps. „Murzyn”, a także Sylwester Czerwiński, Antoni Grzebielec i Mieczysław Nohanowicz, który w 1951 był zastępcą wojskowego komendanta rejonu.
Jednak latem i jesienią 1952 r. doszło do aresztowań. Funkcjonariusze Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego we Wrocławiu aresztowali wtedy ponad dwieście osób podejrzanych o przynależność do owej „nielegalnej organizacji” Armia Krajowa. Oskarżono ich m.in. o próbę obalenia przemocą ustroju, szpiegostwo na rzecz państw imperialistycznych oraz przygotowanie lotnisk polowych do desantu wojsk amerykańskich, jaki miał być dokonany w okolicach Trzebnicy za pomocą samolotów Organizacji Narodów Zjednoczonych. Po procesach, wielu z nich (w tym także żmigrodzian) skazano na kary więzienia. Zostali zwolnieni na mocy Popaździernikowej amnestii latem 1957 r.
Wiele jednak wskazuje na to, że sprawa rzekomej inwazji wojsk amerykańskich była po prostu prowokacją, mającą na celu ujawnienie się jak największej liczby byłych AK-owców, ukrywających się przed NKWD i UB na Ziemiach Odzyskanych.
Cofnijmy się znów jeszcze trochę w czasie...
NSZ
Organizacja młodzieżowa Narodowe Siły Zbrojne działała w Żmigrodzie w okresie od maja do września 1948 r. Jej dowódcą był Henryk Stawowy (aresztowany w 1952 r. za działalność w organizacjach wymienionych wcześniej), a należało do niej 15 osób. Jak powstała? Otóż podczas rozmowy wiosną 1946 r. Marian Rejek zaproponował Henrykowi Stawowemu utworzenie w Żmigrodzie organizacji podziemnej, która później weszłaby w skład organizacji antykomunistycznej z Rawicza. H. Stawowy przystał na to, a dodatkowo będąc drużynowym ZHP oraz kapitanem drużyny juniorów Zrzeszenia Sportowego „Kolejarz” w Żmigrodzie miał dogodne warunki kontaktowania się z młodzieżą. W maju lub w czerwcu 1948 r. podczas jednego ze spotkań z młodzieżą, które odbyło się w prywatnym mieszkaniu po treningu sportowym, zwrócił się do zgromadzonych z propozycją założenia podziemnej organizacji, na co przybyli wyrazili zgodę. Następnie poinformował zebranych, że posiada kontakt z inną organizacją, od której otrzymają broń, a gdy wybuchnie wojna, udadzą się do lasu i będą prowadzić wspólnie z innymi organizacjami walkę zbrojną z „ustrojem Polski Ludowej”. Po czym wyjęto przygotowany wcześniej tekst przysięgi, wszyscy ową przysięgę złożyli, przyjęto nazwę „Narodowe Siły Zbrojne” oraz jednogłośnie dokonano wyboru dowódcy - został nim Henryk Stawowy i sekretarza - Józef Szczęsny. Na tym zasadzie kończą się jawne informacje o tej organizacji. Kwestia jej istnienia wyszła na jaw podczas śledztwa w sprawie wymienionej wcześniej Armii Krajowej. W związku z tym WUBP Wrocław wspólnie z PUBP Milicz wszczęły postępowanie operacyjne pod kryptonimem „Juniorzy” w celu ustalenia składu osobowego, źródła inspiracji itd. Do rozpracowania organizacji pozyskano tajnego współpracownika, którym okazał się jeden z członków organizacji. W czasie postępowania UB stwierdzono, że członkowie organizacji poza faktem zadeklarowania się i złożenia przysięgi, innej „wrogiej działalności nie przejawiali”.
Podsumowanie
Pamiętajmy, że w Żmigrodzie mieszkali (i mieszkają nadal, choć jest ich już, niestety, coraz mniej) członkowie AK, WiN i innych podziemnych organizacji walczących o niepodległą Polskę, których aresztowano i po procesach skazywano na kary ciężkiego więzienia i przymusową pracę. Wielu z nich nie zdradziło swoich towarzyszy, nie uległo prowokacjom, a niektórzy nawet przez pewien okres żyli pod zmienionymi nazwiskami. Wszystkie te osoby działające z narażeniem życia w podziemiu można nazwać Żołnierzami Niezłomnymi i bez cienia wątpliwości należy się im szacunek.
Na podstawie:
1. Materiały IPN (sygnatury): IPN Wr 049/125, IPN Wr 049/195, IPN BU 0179/125, IPN BU 0179/126, IPN BU 0179/195, IPN BU 0179/303.
2. Anna Kowalewska „Wolność przyszła później”, w: Brzask, Trzebnica 2009 r.
3. Krzysztof Szwagrzyk „Historia przygotowań do amerykańskiego desantu pod Wrocławiem (1949-1952)” w: Pamięć i Sprawiedliwość, nr 1 (3) 2003 r.
Paweł Becela