Jak to z wichurą było...
 |
|
| |
 |
|
| |
18 stycznia w Żmigrodzie rozpętało się małe tornado. Ludzie przestraszeni komunikatami i ostrzeżeniami zamknęli się domach, pustki na ulicach, jedyne odgłosy wydawały szumiące drzewa i trzaskające okna. Wichura zaczęła się około godziny18. I z różnym nasileniem trwała całą noc. Najgorzej było chyba około godziny 2 w nocy. Wtedy zaczęło się najgorsze. Niektórzy mieszkańcy całą noc spędzili przytrzymując okna. Domy jednak pozostały na swoich miejscach, tylko z niektórych dachów odpadły dachówki. W Żmigrodzie przewróciło parę drzew. W okolicznych miejscowościach np. Laskowej, Borku czy na drodze do Kędzi przewróciły się drzewa. Na szczęście nic groźniejszego się nie stało. W piątek wystąpiły jedynie kłopoty z prądem. Z tego powodu natrafiliśmy na różne niespodzianki- nie można było zagotować wody w czajniku elektrycznym, szybko skończyła się woda w kranach, trudno było zrobić makijaż bez dobrego oświetlenia, a niektórzy mieli problem z wydostaniem się z domu, bo na grodze stały zewnętrzne rolety otwierane...elektrycznie.- Do szkoły musiałam wychodzić oknem, bo automatyczne rolety zrobiły strajk i zablokowały drzwi- mówi Ula. Uczniowie pytani o największy minus wichury odpowiadali, że jest to brak prądu, a co za tym idzie - brak internetu i telewizji, czyli podstawowych zajęć dzisiejszej młodzieży. Najbardziej rozczarował nas - uczniów fakt, iż prąd włączono 13 minut przed dzwonkiem, czyli 13 minut przed obiecanym wcześniejszym czasem zakończenia lekcji w dniu po wichurze...
eco, kara