archiwum - 08 - kwiecień

 
 

Pomagam ludziom z Czarnego Lądu

Anna Szulc to ż migrodzianka, obecnie ma 31 lat. Ukończyła studia w Akademii Ekonomicznej w Poznaniu. Od września 2007 roku postulantka w Ugandzie w Zgromadzeniu Sióstr Białych. Poniższy wywiad przybliża jej życie w Afryce, a przeprowadzony został za pomocą Internetu. Jego autorką jest Emilia Rydel, uczennica klasy III Gimnazjum im. Macieja Rataja w Żmigrodzie, kuzynka rozmówczyni.


Emilia Rydel: Jak znalazłaś się w Afryce? Czym się tam zajmujesz?

Anna Szulc: Do Afryki, a konkretnie Ugandy przyleciałam 5 września 2007 roku, by tutaj odbyć mój postulat, kolejny etap mojej formacji zakonnej.
Jestem postulantką w Zgromadzeniu Sióstr Misjonarek Najświętszej Marii Panny Królowej Afryki - w skrócie zwanych Siostrami Białymi. Nasz dom formacyjny w Polsce znajduje się w Lublinie. Ja spędziłam tam 2 lata, przygotowując się do wyjazdu do Afryki - kontynentu, na który kierujemy całą naszą uwagę i prace.
Obecnie wykonuję pracę apostolską w dwóch domach opieki w Kampali, stolicy Ugandy. Pierwszy to dom dziecka „Nsambya Babies Home”, gdzie pracuję z maluchami przez 3 dni w tygodniu (od poniedziałku do środy). Drugi to dom opieki dla osób starszych i niepełnosprawnych „Mapeera Bakateyamba Home”, gdzie pracuję w każdy piątek.
Resztę mojego czasu poświęcam na pogłębianie mojej wiedzy o charyzmacie naszego zgromadzenia, lektury duchowe i oczywiście obowiązki domowe.
ER: Czym różnią się Afrykańczycy od Polaków?

ASz: To strasznie trudne pytanie. Na pierwszy „rzut oka” można powiedzieć, że wszystkim. Począwszy od koloru skory, włosów, przez odmienne zwyczaje, na sposobie odżywiania i ubierania się kończąc. Nie mniej jednak główną różnicą jest to, że Afrykańczycy, a szczególnie Ugandyjczycy, pośród których teraz mieszkam, zawsze mają czas. Nigdzie im się nie spieszy, wynika to z ich obyczajów, z wyrażania szacunku do siebie i innych. Poza tym są osobami bardzo radosnymi, zawsze chętnymi do rozmowy, do zawierania nowych znajomości, są bardzo otwarci.
Przebywając jakiś czas pośród nich można jednak dostrzec kilka podobieństw miedzy nimi a Polakami. Pierwsze to chyba to, że tak jak i my lubią sobie ponarzekać. No i oczywiście tak jak i my darzą wielkim szacunkiem, a nawet powiedziałabym miłością Ojca Św. Jana Pawla II.

ER: Co najbardziej podoba ci się w Afryce?

ASz: Afryka to wielki i bardzo zróżnicowany kontynent. Ja mogę się tylko wypowiedzieć na temat małego skrawka, na którym obecnie się znajduje, czyli Ugandy. Uganda jest nazywana „Perłą Afryki”, Ryszard Kapuściński w „Hebanie” nazwał ją „Ogrodem Afryki” i rzeczywiście cos w tym jest. Uganda jest przepięknym, wiecznie zielonym krajem z bardzo bogatą florą i fauną. Podoba mi się tutaj wszystko! Wszystko mnie zachwyca i fascynuje zarówno przyroda, jak i ludzie i ich zwyczaje.

ER: Jak wygląda jeden dzień w Afryce?

ASz: Mogę tylko powiedzieć, jak wygląda mój dzień w Ugandzie, bo w zależności od tego, kim się jest i co się robi może on wyglądać zupełnie inaczej.
Ponieważ Uganda jest krajem położonym w strefie równikowej, dzień i noc trwa praktycznie tyle samo, czyli ok. 12 godzin. Słońce wschodzi ok. 6: 30 rano i zachodzi mniej więcej w tym samym czasie wieczorem.
Ja wstaje około piątej rano, jest wtedy jeszcze ciemno, i po porannej toalecie udaję się na modlitwę. Następnie jem śniadanie i idę do kościoła na mszę św., o godzinie siódmej. Po mszy jadę taksówką (matatu) do Kampali do pracy. Po pracy wracam do domu (ok. 16: 30 - 17: 00), i po odświeżeniu się, przygotowuję się do wieczornej modlitwy. Po modlitwie jem kolacje wraz z moimi siostrami, a po kolacji mamy wieczór rekreacyjny do godziny 21:00. Kładę się spać ok. 22:00 - 23:00.
Dni mijają bardzo szybko.

ER: akie ciekawe miejsca zauważyłaś/znalazłaś?

ASz: Jestem w Ugandzie na formacji, niewiele podróżuję, bo nie są to moje wakacje. Nie mniej jednak mieszkam na terenie, na który przybyli przed 129 laty pierwsi katoliccy misjonarze - Ojcowie Biali, Misjonarze Afryki. Oni to jako pierwsi przywieźli Światło Chrystusa na ugandyjską ziemię. Miejsce ich przybycia jest oznaczone pomnikiem i nazywa się Kigungu. Leży nad samym brzegiem jeziora Victoria. Nastepnym miejscem, które udało mi się odwiedzić, jest Namugongo, czyli miejsce mordu pierwszych ugandyjskich chrześcijan - Karola Lwangi i jego towarzyszy. Obydwa te miejsca są licznie odwiedzane przez pielgrzymów i turystów.

ER: Możesz podać jakieś ciekawostki z życia Afrykańczyków/Ugandyjczyków?

ASz: Chciałabym Wam troszkę przybliżyć Ugandyjskie zwyczaje powitaniowe. Są one bardzo piękne i bogate. Otóż na przybycie znamienitych gości (odbywa się tu bardzo dużo rożnych imprez i znamienitych gości nigdy nie brakuje), także państwa młodych zmierzających do kościoła, wzdłuż drogi, przy bramie i drzwiach ustawia się drzewka bananowe. Często są one dodatkowo dekorowane kwiatami lub kolorowymi wstążkami. Wygląda to bardzo kolorowo i uroczyście.
Kolejnym zwyczajem przy powitaniu jest klękanie przed osobami starszymi, a także przed znamienitymi gośćmi. W niektórych tutejszych zgromadzeniach także aspirantki czy postulantki klękają przed siostrami, gdy się z nimi witają. Jest to wyraz wielkiego szacunku.

ER: A najciekawsze afrykańskie słówka?

ASz: Z ciekawostek to mogę dodać, że „ananas” nazywa się tak samo po ugandyjsku, czyli w języku Luganda. Jest jeszcze jedno słowo w Luganda, które my Polacy rozumiemy bez problemu - „makaroni”, czyli „makaron”. „Wasuze otya?” to ugandyjskie „dzień dobry” a właściwie pytanie „jak się spało?”, na które należy odpowiedzieć „bulungi” czyli „dobrze”.

„Webale nyo”, czyli „dziękuję bardzo” za wywiad i przesyłam wszystkim czytelnikom „Wiadomości Żmigrodzkich” moc najgorętszych i najserdeczniejszych pozdrowień z Ugandy. Szczęść Boże!

ER: Dziękuję za wywiad.

eco, Emilia Rydel

[PANEL PRAWY]
 
w numerach archiwalnych

na stronie www
 
 
Wiadomości Żmigrodzkie
rss wykonanie
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług, personalizacji reklam i analizy ruchu. Informacje o sposbie korzystania z witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Korzystając z tej strony, wyrażasz na to zgodę.