Być czy mieć
Olka - Aleksandra Kurgana (1941 - 2011) znam od wczesnych lat pięćdziesiątych minionego wieku. Chodziliśmy do różnych klas tej samej szkoły w Żmigrodzie, potem zżyliśmy się w Liceum Ogólnokształcącym w Rawiczu, mieszkając w internacie. Latem jeździliśmy na rowerach i autostopem, zimą na łyżwach na Sąsiecznicy (Sieczce). W szkole nie był kujonem, choć chętnie uczył się wybranych przedmiotów - fizyki i matematyki, biologii, chemii. Chętnie rozwiązywał zadania, nawet te nadprogramowe, będące zmorą większości uczniów, mnie też próbował namówić do tego. Nasze koleżeństwo przetrwało okres studiów, bywaliśmy u siebie z okazji różnych uroczystości, ale i bez powodu. Olek, który lubił otaczać się ludźmi, wolał wizyty u siebie - bywało u niego mnóstwo gości. Lubiano Go i szanowano.
Bardzo uczynny, chętnie pomagał innym, wystarczyło tylko słowo - Olek, pomóż! Mieszkając w domu studenckim przez kilka miesięcy udzielał schronienia bezdomnym kolegom. Niejednokrotnie też doświadczyłem Jego uczynności.
MiaÅ‚ poczucie humoru. KiedyÅ›, po odbiorze technicznym jakiejÅ› budowy z satysfakcjÄ… z dobrze wykonanej pracy zażartowaÅ‚: - Popatrz, postawiÅ‚em sobie pomnik. - UsÅ‚yszawszy odpowiedź: - A moje pomniki chodzÄ… po drogach - skwitowaÅ‚: - No to za nasze sukcesy! ByÅ‚ czÅ‚owiekiem pogodnym, prawie nigdy nie widziaÅ‚em Go rozeźlonego, tylko w chwilach wielkiego wzburzenia zdarzyÅ‚o mu siÄ™ „urwać” i to tylko w mÄ™skim gronie, nigdy w towarzystwie kobiet.
Jego zainteresowania wiązały się z przyrodą i techniką. Podczas studenckich spacerów po okolicznych lasach odrabiał ćwiczenia zbierając rośliny do zielnika i wypełniał nam czas opowiadaniami o nich. Potem jako młody inżynier na wieczornych spotkaniach irytował się na błędy i partactwa ignorantów. Lubił dobrą robotę, zaowocowało to awansami zawodowymi, w końcu na stanowisko dyrektora WODROL-u, wojewódzkiego przedsiębiorstwa zaopatrzenia wsi w wodę. Potem zaproponowano mu kontrakt w Iraku, a także udział w ministerialnej delegacji do USA na zakup maszyn. Na pytanie: - Jak ci się to udało? - odpowiedział skromnie, ale bez przesady: - No, potrzebowali kogoś, kto się na tym zna. - Nic więc dziwnego, że mimo Jego statusu emeryta i niechęci do komputera, a także panującego bezrobocia, dyrektor państwowego urzędu melioracji nadal go zatrudniał. Ktoś się musiał znać ...
Był człowiekiem bardzo rodzinnym i cieszył się, że dzieci, usamodzielniwszy się, nadal często bywały u rodziców. Potem serdeczność przeniósł na wnuki. Z Oleczkiem, jak go pieszczotliwie nazywał, chętnie rozmawiał, doradzał mu w młodzieńczych kłopotach. Cieszył się odwiedzinami wnuczki Dominiki, a potem narodzinami Jasia. Z żoną często jeździł na grzyby, albo na kilkudniowe wycieczki - chętnie w Bieszczady.
Samochód prowadził dobrze, w jego opowieściach nigdy nie było wspomnień o sytuacjach trudnych. Opowiadając o tragicznym wypadku w dniu 15 maja 2011 roku jego żona Urszula powiedziała: - Olek starał się chronić mnie. - To zdanie najlepiej ilustruje istniejące między małżeństwem relacje.
Mimo technicznego zawodu Olek byÅ‚ marzycielem i idealistÄ…. W czasie nauki w liceum z wizyty w domu jednego z nauczycieli zapamiÄ™taÅ‚, że tamten miaÅ‚ dużo Å‚adnych książek. Po przeÅ‚omie październikowym 1956 zachÄ™ciÅ‚ mnie do wstÄ…pienia do odradzajÄ…cego siÄ™ harcerstwa. Podczas spotkaÅ„ w Å»migrodzie, kiedy, wspólnie z KubÄ… Cabankiem i Jurkiem Litwinowiczem, spacerowaliÅ›my po Parku Hatzfeldów, marzyÅ‚ o odbudowie zabytkowych ruin. Przed kilkoma laty z przejÄ™ciem opowiadaÅ‚ o wizycie w baszcie w ramach zawodowej wycieczki meliorantów - dużo siÄ™ wtedy dowiedziaÅ‚ o historii naszego zabytku. Należy dodać, że do wspomnieÅ„ o Å»migrodzie chÄ™tnie wracaÅ‚ w rozmowach, ciekawiÅ‚a Go dziaÅ‚alność Towarzystwa MiÅ‚oÅ›ników Ziemi Å»migrodzkiej, cieszyÅ‚ siÄ™ renowacjÄ… baszty i paÅ‚acu. UczestniczyÅ‚ w rajdach turystycznych, zdobyÅ‚ patent żeglarski i żeglowaÅ‚. JeździÅ‚ na nartach i nauczyÅ‚ tego swoje dzieci. ChÄ™tnie podróżowaÅ‚, niedawno snuliÅ›my plany wspólnego wyjazdu na PustyniÄ™ BłędowskÄ…, której, tak siÄ™ zÅ‚ożyÅ‚o, nie widzieliÅ›my. Nie byÅ‚ typem „pijara”, stanowiska i pieniÄ…dze miaÅ‚y dla niego znaczenie drugorzÄ™dne, żyÅ‚ wedÅ‚ug hasÅ‚a „być a nie mieć”.
Jan Jóźków
TMZÅ»