Świąteczny szał
Od kilku lat obserwuje się zjawisko przedświątecznych pielgrzymek do przeróżnych galerii i supermarketów. Ogromny wpływ mass mediów na naszą psychikę kolejny raz odnosi zwycięstwo. Radiowe i telewizyjne reklamy, plakaty, bilboardy, transparenty wszystkich produktów- śledzi i skarpet po dziadka do orzechów, przykuwają naszą uwagę. Każda rzecz opatrzona jest niebywale niską ceną, która zapewne odzwierciedla jakość owego swetra, margaryny czy ozdób choinkowych.
Polacy, naród uzbrojony w niezwykłą cierpliwość, najpierw pchają kilkudziesięciokilogramowe wózki, a następnie odczekują cenne dziesiątki minut w przesympatycznej kolejce takich samych jak oni pogromców superokazji.
Zatem zastanówmy siÄ™, czy jest sens takiego sposobu na zaopatrywanie swojego maÅ‚ego gospodarstwa domowego? Oto analiza kilku produktów spożywczych: saÅ‚ata lodowa w znanym supermarkecie kosztuje 6,99 zÅ‚, natomiast w żmigrodzkich poczciwych „sklepikach” ok. 3 zÅ‚, w których Alpejskie mleczko jednak jest o ponad 3 zÅ‚ droższe. Ceny soków czy napojów to różnice cenowe w granicach kilkudziesiÄ™ciu groszy.
W całym tym zamieszaniu ważne jest, aby nie popaść w obsesję kupowania dla zaspokojenia jedynie chęci posiadania danego przedmiotu. Po świętach może okazać się, że w szafkach i na pólkach zalega tylko zbędny obiekt magazynujący kurz.
Przerażający jest także fakt, iż ludzie w galeriach i supermarketach znaleźli idealne miejsce do spędzania wolnego czasu. Nie należy zaznaczać przedziału wiekowego, gdyż są to zarówno dziadkowie, jak i kilkudniowe niemowlęta targane w nosidełkach przez opiekunów.
Abstrahując od wieku i typu tych ludzi, pamiętajmy przede wszystkim o tym, żeby robić zakupy z głową. Przeznaczajmy na to rozsądne kwoty. Nie zaciągajmy tak dziś popularnych pożyczek krótkoterminowych, jednak wysokoprocentowych. Święta miną szybko, nam pozostanie zrujnowany zaciągniętym długiem portfel i kac moralny. Żyć natomiast trzeba dalej.
Ola