Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia
Akcja Telewizji WrocÅ‚aw i Kuratorium OÅ›wiaty „Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia” przyciÄ…ga dolnoÅ›lÄ…skÄ… mÅ‚odzież. Rok temu uczestniczyÅ‚o w niej 160 osób. W tym roku na kresy wyruszyÅ‚a silna grupa w liczbie 360 uczniów, studentów i wychowawców . Celem akcji jest ratowanie polskich nekropolii pozostawionych za wschodniÄ… granicÄ…. WÅ›ród tych grobów, które sÄ… zdewastowane i zapomniane, znajdujÄ… siÄ™ mogiÅ‚y dziadów i pradziadów mÅ‚odych mieszkaÅ„ców Dolnego ÅšlÄ…ska. Wielu mÅ‚odych ludzi o tym nie wie, nie pamiÄ™ta. Lecz ta akcja jest znakomitÄ… okazjÄ… aby poznać historiÄ™ swego rodu, a tym samym dzieje swojego narodu. Jest to okazja aby przeżyć swoistÄ… i niecodziennÄ… lekcjÄ™ patriotyzmu. Po raz pierwszy w tej akcji brali udziaÅ‚ uczniowie ze Å»migrodu.
8 lipca z pod Powiatowego zespołu szkół w Żmigrodzie wyjechała 8 osobowa grupa wolontariuszy pod opieką profesora Mariusza Stacha. Przed samym wyjazdem za naszą wschodnią granicę udaliśmy się do Wrocławia przed gmach TVP3 Wrocław. Gdzie odbyło się uroczyste pożegnanie młodzieży . Po odprawie pełni sił i zapału w końcu wyruszyliśmy na Ukrainę . Po ponad 13 godzinnej męczącej podróży dodarliśmy do celu. Zostaliśmy zakwaterowani w małym miasteczku Komarno w dwóch Polsko-Ukraińskich rodzinach. Wielce mile zaskoczeni gościnnością miejscowej ludności, czuliśmy się jakbyśmy cały czas byli w Polsce, praktycznie na każdym kroku można było usłyszeć Polską mowę, otrzeć się o naszą historię i kulturę. Po krótkim odpoczynku udaliśmy się do głównego celu naszej wyprawy na Polski cmentarz katolicki położony w niedalekiej wiosce w Tuligłowach gdzie przez następne 10 dni przyszło nam pracować. Na miejscu zastaliśmy prawdziwą ''dżunglę'', cmentarz był całkowicie zarośnięty. Ale to nie złamało naszego zapału chwyciliśmy za kosy, siekiery, maczety ,sekatory i inne przydatne narzędzia. A następnie oczyszczaliśmy kolejne metry cmentarza. To niesamowite jaką radość sprawił pierwszy odsłonięty Polski nagrobek po paru godzinach machania maczetą i wyrywaniu pokrzyw. Do pracy z nami ochoczo włączyła się mała grupka ukraińskich dzieci mieszkająca w tej miejscowości. Mimo zmęczenia i czasem ciężkiej 8-9 godzinnej pracy wszyscy czuliśmy wielką satysfakcję płynącą z przekonania, że robimy coś wielkiego. Pewna staruszka pani Helena ,która przynosiła nam pyszne jedzenie w przerwach od pracy przywitała nas na progu swego małego domu słowami: "Polska do mnie przyjechała" .
Lecz nie samą pracą człowiek żyje, w czasie wolnym odwiedziliśmy przedwojenną stolicę polskiej kultury Lwów. Miasto te można śmiało zaliczyć do jednych z najpiękniejszych miast w europie. We Lwowie można zobaczyć przykłady praktycznie wszystkich stylów architektonicznych od antyku poprzez styl romański ,gotyk, renesans, barok. Byliśmy ,także w Olesku , w zamku w którym urodzili się dwaj polscy królowie Jan III Sobieski i Kotrybut Wiśniowiecki. To tylko nie ,które atrakcje z ,którymi mieliśmy okazję się spotkać . Dzięki temu wyjazdowi poznaliśmy prawdziwą Ukrainę, nie taką z okien autokaru czy też z hotelu. Dzięki temu ,że mieszkaliśmy w Ukraińskich rodzinach mogliśmy zobaczyć jak ludzie żyją, jakie mają problemy, czym się zajmują. To daje dużo do myślenia, gdyż nie zawsze szanujemy to co mamy. I nie zastanawiamy się ,nad tym ,że to co mamy na co dzień dla innych jest czymś nie osiągalnym . Ten wyjazd pozwolił nam bliżej poznać trudną historię kresów lecz to co dobre szybko się kończy, czas szybko upłynął z wielkim żalem 18 lipca pożegnaliśmy ziemię naszych przodków i wyruszyliśmy powrotem do kraju. Mamy nadzieję ,że wrócimy za rok.
Artur Sułkowski