Chciałbym podziękować żmigrodzkim kibicom
Rozmowa z Mateuszem Fedyną, wychowankiem Piasta Żmigród, a obecnie piłkarzem Śląska Wrocław Młoda Ekstraklasa.
Jak się grało na rodzinnym, żmigrodzkim stadionie (5 sierpnia Piast grał sparing z Młodym Śląskiem przyp. red.)?
Na początku chciałbym podziękować żmigrodzkim kibicom za miłe przyjęcie. Cieszę się, że mogłem zagrać w swoim rodzinnym mieście. Było to dla mnie naprawdę ważne i miłe przeżycie. Zawsze będę pamiętał, że właśnie w Żmigrodzie rozpocząłem przygodę z piłką i tu tak naprawdę nauczyłem się piłkarskiego abecadła.
Jakie wrażenia na piłkarzach Młodego Śląska wywarł stadion w Żmigrodzie?
Wszyscy byli zachwyceni. W okresie przygotowawczym graliÅ›my z klubami II-ligowymi i proszÄ™ mi wierzyć, że tam nie majÄ… takich warunków socjalno-treningowych. ZresztÄ… ja osobiÅ›cie wiedziaÅ‚em o tym, że murawa bÄ™dzie dobrze przygotowana, ale kolegom kilka dni wczeÅ›niej powiedziaÅ‚em żeby wziÄ™li najgorsze buty do grania, bo w Å»migrodzie jest wielkie „kartoflisko”. Przyznam, że na mecz jechali smutni, ale wracali zachwyceni (Å›miech)!
Czy Piast był dla was wymagającym sparingpartnerem?
W moim osobistym odczuciu Piast był naszym najtrudniejszym sparingpartnerem w tym okresie przygotowawczym. Graliśmy z II-ligowymi Górnikiem Wałbrzych, czy KP Polkowice i to były dla nas trochę łatwiejsze mecze.
W drugiej połowie meczu z Piastem opuściłeś plac gry z powodu kontuzji. Na szczęście nie był to poważny uraz?
Dzisiaj mogę powiedzieć, że nie był to poważny uraz. Badania wykazały, że mam naruszony miesień czworogłowy uda i musiałem przerwać treningi na trzy dni. Na marginesie mogę powiedzieć, że przed meczem odczuwałem lekkie kłucie w mięśniu, ale pomimo tego, że to był tylko mecz towarzyski, bardzo chciałem zagrać na rodzinnym stadionie przy wspaniałej żmigrodzkiej publiczności.
Twój występ oglądała najbliższa rodzina. Jak oceny zebrałeś w domu?
Mojego taty nie było na meczu, ale podejrzewam, że z tej strony i tak zebrałbym negatywne oceny. Tato zawsze zauważa te elementy, które zawodzą, które muszę poprawić. Na meczu w Żmigrodzie była moja mama z bratem Konradem i od nich usłyszałem ciepłe słowa. Tak więc chyba byli zadowoleni.
Tego lata podpisałeś kontrakt ze Śląskiem. Co to dla Ciebie oznacza?
Dwuletni kontrakt, który podpisałem tego lata ze Śląskiem oznacza dla mnie pewnego rodzaju spokój na najbliższą przyszłość. Nie muszą się martwić o to czy znajdę klub. Teraz mogę skupić się tylko i wyłącznie na ciężkiej pracy na treningach i nadal się rozwijać piłkarsko.
Zostały ci trzy lata gry w Młodej Ekstraklasie. Czy w tym czasie zobaczymy Mateusza Fedynę na arenie Ekstraklasowej?
Nie ukrywam, że bardzo chciałbym, aby tak się stało. Zobaczymy jak to wszystko się ułoży. Póki co ciężko pracuję na treningach i nie odkryję tajemnicy jeśli powiem, że w sporcie trzeba też mieć trochę szczęścia, aby wskoczyć na ten najwyższy pułap.
A jak z twoją edukacją? Podobno rozpoczniesz studia. Połączysz naukę z graniem?
Chciałbym bardzo. Dostałem się na studia stacjonarne Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu. Przede mną naprawdę wielkie wyzwanie połączyć studia z grą, gdyż często trenujemy dwa razy dziennie i dodatkowo dochodzą mecze wyjazdowe. Z przykrością stwierdzam, że moi starsi koledzy z przyczyn obiektywnych nie byli w stanie studiować i grać w piłkę. Może mi się uda. Wiadomo, że człowiek całe życie nie będzie w piłkę grał i chce się zabezpieczyć, zdobywając wyższe wykształcenie.
W poprzednim sezonie zdobyliście brązowy medal w Młodej Ekstraklasie. Minionej soboty w pierwszym meczu sezonu na wyjeździe pokonaliście mistrzowską Legię. To oznacza, że w tym sezonie powalczycie o złoto?
Rzeczywiście wygraliśmy z Legią 4:3. Graliśmy w Sulejówku pod Warszawą. To zwycięstwo na pewno cieszy nas wszystkich, ale do każdego meczu podchodzimy z rozwagą i szacunkiem do rywala. Nasza kadra w przerwie letniej została bardzo odmłodzona. Jak w zeszłym sezonie byłem jednym z najmłodszych zawodników, tak teraz jestem jednym z najstarszych. Z racji tego odmłodzenia z pewnością będzie nam ciężko powalczyć o złoto, ale mogę zapewnić, że w każdym meczu damy z siebie wszystko.
Wspomniałeś o wygranej w Warszawie, ale nie przyznałeś się, że strzeliłeś gola. Jesteś niezwykle skromną osobą?
Moi rodzice są bardzo skromnymi ludźmi, więc staram się ich naśladować, gdyż są dla mnie autorytetami i tylko mogę im podziękować za wszystko, co dla mnie robią. A co do bramki to rzeczywiście strzeliłem jednego z czterech goli dla naszego zespołu. Taka podbramkowa sytuacja, gdzieś mi się od piszczela piłka odbiła i wpadła do bramki. Oczywiście żartuję ...(śmiech). Otrzymałem piłkę na 7 metrze od bramki, wykonałem zwód przed bramkarzem i po chwili skierowałem piłkę z kilku metrów do pustej bramki. Był to mój pierwszy gol w rozgrywkach Młodej Ekstraklasy, ale dla mnie liczy się przede wszystkim zwycięstwo zespołu.
Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia.
Dziękuję również.
Rozmawiał Grzegorz Paryna