archiwum - 10 - marzec

 
 

Wyszperane w kronice naszego miasta… cz. 16

Do szesnastej już części mojego cyklu artykułów wybrałem kilka faktów znalezionych w kronice. Dodałem również tłumaczenie na podstawie tekstu Roberta Samulskiego (przedwojennego żmigrodzianina) o wierszu znanego dziewiętnastowiecznego pisarza - Karola von Holtei i jego związkach ze Żmigrodem. A na koniec - kilka informacji (o niektórych już wspominałem) o stopniowo niszczejących obiektach w mieście - o dawnym domu kultury i terenach kolejowych. Życzę przyjemnej lektury!
Paweł Becela

7. kwietnia 1780 roku zmarła we Wrocławiu Bernhardine księżna von Hatzfeldt, żona zmarłego w listopadzie 1779 roku księcia Franza Adriana von Hatzfeldt. Jego ciało uroczyście przetransportowano do Żmigrodu trzy dni później. Władze miasta towarzyszyły im już od granic księstwa. Przy kaplicy na Wrocławskim Przedmieściu kondukt zatrzymał się, ciało zdjęto z wozu i przez mistrzów cechowych zaniesione zostało aż przed drzwi kościoła, gdzie władze Prusic i Żmigrodu przejęły je i umieściły przed ołtarzem. Podkreślić należy, iż uroczystości pogrzebowe małżonków miały niemal identyczny przebieg.

W 1781 roku na rozkaz króla Fryderyka podjęto budowę kanałów Baryczy pod kierownictwem inspektora ds. stawów - pana Neuwertz. Nowo wybudowane kanały kosztowały księcia przeszło 40.000 talarów, natomiast miasto musiało wydać: na kanał Baryczy 5600 talarów, na oczyszczenie Sąsiecznicy 886 talarów i 21 srebrnych groszy, a na inne kanały 356 talarów. Władze krajowe dołożyły do tej kwoty 2000 talarów, a resztę pokryto ze sprzedaży drewna, szczególnie dębiny. Należy jednak stwierdzić, że przedsięwzięcia te doprowadziły do poważnych zniszczeń w lasach, przepadła także początkowa idea uczynienia rzeki spławną. Z drugiej jednak strony były tez korzyści. Otóż osuszone zostały przez to mokradła, dzięki czemu zagospodarowano wiele pól i łąk, tym samym okoliczne rolnictwo wiele zyskało.

31. października 1816 roku 300. rocznicę Reformacji. Przedstawiciele miejscowej i okolicznych gmin ewangelickich, wraz z duchownymi i szkołami zebrali się z tej okazji przed ratuszem, skąd, śpiewając odpowiednie pieśni, przeszli do kościoła, gdzie odprawiono mszę świętą kończącą uroczystości.

W 1827 roku opieka w mieście przedstawiała się w następujący sposób. Otóż jeden ze szpitali, zwany powszechnie jako stary, położony był przy ulicy Breslauer Gasse. Był to murowany, pokryty dachówką budynek jednopiętrowy, który mieścił szpital książęcy. Posiadał kapitał w wysokości 8676 Talarów 28 srebrnych groszy i 4 pfenigów, a corocznie otrzymywał z dóbr książęcych: 3 korce wrocławskie (jeden korzec wrocławski to ok. 74 litry) pszenicy, 4,5 korca wrocławskiego kukurydzy, 8 korców jęczmienia, 6 korców grochu, 6 korców prosa oraz 26 achtlów (1 achtel to ok. 3,75 l) piwa. Szpital pełnił głównie rolę domu opieki - zajmowano się w nim 6 starszymi kobietami i 6 starszymi mężczyznami.
Z kolei szpital dziecięcy (pełnił rolę sierocińca) to drewniany budynek usytuowany w okolicy dawnej Bramy Polskiej. Posiadał on majątek w wysokości 22.070 Talarów. Sześciu chłopców i sześć dziewczynek było w nim tak długo wychowywanych, dopóki wystarczająco nie dorosną - czyli dziewczęta pójdą na służbę, a chłopcy rozpoczną praktykę w zawodzie. Mieszkający w szpitalu zarządca nadzoruje całość i dodatkowo zapewnia lekcje szkolne.
Oba obiekty były książęce, a wszyscy ich podopieczni musieli pochodzić z terenów księstwa żmigrodzkiego i być wyznania katolickiego.


Karl von Holtei

Znany śląski poeta Karl von Holtei (1798-1880), który ponownie ukształtował literacko śląski dialekt i który chyba jak żaden inny potrafił przemówić do śląskiego umysłu, przebywał dosyć często w Żmigrodzie. Najpierw niejednokrotnie odwiedzał on, wielce zasłużonego dla zewnętrznego i kulturalnego kształtu miasta, burmistrza i sędziego miejskiego Franza Ludwiga Schwarza (1770-1846), który sam pisał wiersze romantyczne i patriotyczne, czym pobudził poetycki rozwój Holteia. Później przebywał ów pisarz kilka razy jako gość u księcia Hermanna Antona von Hatzfeldt (1808-1874), częściowo także jako bibliotekarz na zamku w Żmigrodzie.
Około 1845 roku miało miejsce pewne zdarzenie, które wpłynęło zarówno na działalność mieszkańców Żmigrodu jak też w małym stopniu na historię światową, pozostało to też na długo w pamięci Hatzfeldtów; i skłoniło Holteia do napisania tu swojego najpiękniejszego i najbardziej znanego wiersza " Suste nischt, ack heem!". Dzięki wiernej prawdzie wypowiedzi krawca ze Żmigrodu Wilhelma Piur, którą zaprotokołował skarbnik kasy kościelnej Paul Mager 18. maja 1912 roku znamy dokładny przebieg zdarzenia. Wilhelm Piur przedstawił wszystko na podstawie opisu swojego taty, zmarłego w 1908 roku w Żmigródku książęcego stangreta Karla Piur: "Mój tato jako młody mężczyzna pracował na zamku w Żmigrodzie jako stangret. Pewnego dnia jechał on powozem i wiózł na spacer dzieci księcia Hatzfeldta: księcia Stanisława i obie hrabianki Franciszkę i Elisabeth. Książę Stanisław - żywy chłopiec życzył sobie jechać przez wąski most, który był przejściem na łące przez rów wodny Młynówka.
Piur odradzał, ale Stanisław sam wziął lejce i spróbował przejechać. Ponieważ most był za wąski powóz wpadł do rowu z wszystkimi osobami i książę znalazł się na samym spodzie. Książęce dzieci chciały (było to lato) tak długo czekać na łące, aż ubrania byłyby suche, aby nie musieli spowiadać się w domu. Świadomy swoich obowiązków Piur zdecydował: nie, nie - "Suste nischt, ack heem",- aby dzieci się nie przeziębiły. To typowo śląskie wyrażenie sprawiło dzieciom przyjemność i odegrało główną rolę podczas opowiadania o zdarzeniu już w domu. Na zamku był też wtedy obecny częsty i mile widziany gość - poeta Holtei. Kazał on sobie wszystko dokładnie opowiedzieć i zasięgnął informacji o rodzicach Piura. Mieszkali oni wówczas w Radziądzu. Ojciec był miłośnikiem ptaków i trzymał w izbie rudziki. Sam Piur, z kolei, miał dobrą posadę w zamku i pomagał swoim rodzicom. Natomiast po uratowaniu księcia zyskał sobie uznanie u swoich państwa, u których był 60 lat na książęcej służbie, a na swoim jubileuszu 50-lecia służby otrzymał ogólny order honorowy.
Te fakty włączył Holtei do swojego melancholijnego wiersza. Nazwisko Piur jeszcze dzisiaj ludzie wiejscy wymawiają " Plur" lub też " Flur".
Uratowanie księcia Stanisława von Hatzfeldt, który urodził się w 1831 i poległ śmiercią bohaterską w 1870 roku w wojnie prusko-francuskiej pod Amiens, Holtei ubarwił i kazał księżnej przyjąć owego ratownika, do zamku aby pozwolić mu dorastać i wychowywać się razem z książęcymi dziećmi. Jednakże ten prosty chłopiec wiejski czuł się nieswojo w tym otoczeniu i zrezygnował z jedzenia, ubioru, zabawek i wszystkich wspaniałych rzeczy, które były mu oferowane i dawane. Chudł w oczach, marniał, "aż w końcu księżna nie wiedziała co robić". I wreszcie, kiedy wszyscy byli bezradni, i aż cisnęło się, żeby sam powiedział co mu jest odezwał się (również w śląskiej gwarze) właśnie ten wybawca księcia: " Seind Se ock schund nicht biese, Frau Durchlauften, heem mőcht ich, suste wetter nischt, ack heem!".( " Niech Pani nie będzie już zła, Wasza Wysokość, chciałbym do domu, nic tylko do domu").
Właśnie ten wiersz naszego niezapomnianego Holteia, wiersz pełen uczucia ojczyźnianego i pełnego związku z naturą zyskał sobie serca wszystkich Ślązaków. Jego tytuł i jego motto stały się symbolem miłości do ojczyzny: "suste nischt, ack heem !"(„Nigdzie lepiej, jak w domu”).

Dawny dom kultury
Pisząc o tym obiekcie chciałbym zwrócić uwagę na jego rolę w dziejach miasta. Poza tym jest naprawdę wartościowym zabytkiem, stojącym już ponad 130 lat w Żmigrodzie. Dotychczas dzielnie opierał się próbie czasu, ale jego aktualny stan pozostawia wiele do życzenia. Szkoda żeby niszczał taki kawałek historii...
Historia budynku dawnego domu kultury przy ul. Lipowej zaczęła się 16. września 1878 roku, kiedy to naprzeciwko synagogi położono kamień węgielny pod nową siedzibę sądu z więzieniem. Budowę prowadzono pod kierownictwem miejscowych mistrzów ciesielskich Müncha i Hermanna Preussa oraz mistrza murarskiego Rudolpha Preussa.

Kolej w Żmigrodzie
W 1854 roku starania władz miejskich Żmigrodu zakończyły się sukcesem. Otóż udało się przesunąć przebieg planowanej linii kolejowej bliżej miasta. Pierwotnie była ona zaplanowana w odległości ok. pół mili na zachód. Przy budowie torowisk odkryto wiele glinianych urn w kształcie dzbanów z prochami zmarłych. Uroczyste otwarcie linii kolejowej na trasie Wrocław - Poznań nastąpiło 17. października 1856 roku. Natomiast linię ze Żmigrodu do Wąsosza uruchomiono 15.września 1886 roku (fragment tej zlikwidowanej już linii jest istotnym elementem toru doświadczalnego).
Chciałbym zwrócić tu uwagę, iż większość obiektów kolejowych w Żmigrodzie pochodzi właśnie z okresu 1854-1904. Mam tu na myśli budynek dworca, wieżę ciśnień, budynek magazynów. Zachował się nawet wciąż działający żuraw wodny. Wszystkie te obiekty razem tworzą interesujący zespół zabytków, choć niestety zaniedbany...


Na podstawie:
1. „Chronik von der Stadt Trachenberg”, O.L. Goedsche, tłum. Paweł Becela
2. Trachenberg. 700 Jahre deutsche Stadt 1253-1953, Springe/Deister, tłum. Jolanta Becela
3. Zbiory własne


[PANEL PRAWY]
 
w numerach archiwalnych

na stronie www
 
 
Wiadomości Żmigrodzkie
rss wykonanie
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług, personalizacji reklam i analizy ruchu. Informacje o sposbie korzystania z witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Korzystając z tej strony, wyrażasz na to zgodę.