Kobieta na urzędzie starosty powiatu!
Nie mam danych oficjalnych, ale myślę, że to pierwszy raz w powojennej historii Trzebnicy. Przy okazji wyjaśniam, że język nie nadąża za zmianami i na kobietę starostę powinniśmy mówić pani starosta lub starosta. Starościna tylko potocznie lub żartobliwie.
Setna rocznica odzyskania niepodległości za nami. W naszym małym mieście obyło się bez marszu narodowców. Pomnik, a jakże stanął. Nawet dwa. Miasto przystrojone świątecznie. No ale jakbym się miała czepić, to bym jak zawsze sięgnęła do tematu flag. Bo znów ich kilku zabrakło. A jak zabrakło na stulecie, to już nie liczę, że kiedykolwiek się pojawią w liczbie tylu, ile uchwytów na lampach.
A poza tym życie płynie. I jak się okazuje, może i u nas być slow. A na mojej mapie okolicznych slow hitów są: mleko od wielbłądów z Sań, kiszonki od Sznajderów, sery od włoskiego mieszkańca Łapczyc i ryby w karczmie Raftowiczów.
I na koniec dodam, że czekam, jak wielu mieszkańców naszego miasteczka i okolic, na oddanie do użytku centrum przesiadkowego przy PKP. No niechby już działało, bo tak stoi i czeka!
eco