Felieton(ik)
Hobbystka
Niektórzy twierdzą, że mężczyźni z Marsa, a kobiety z Wenus. Inni oburzają się, że przecież świat dzieli się na dobrych obu płci i złych podobnie. Im dłużej żyję, widzę jednak zdecydowane zróżnicowane obu „gatunków”.
Weźmy na tapetę choćby takie hobby. Gdy zadamy sobie pytanie o to, kto z naszych znajomych ma pasjonujące zainteresowania, które widać a nierzadko także słychać, jak nic wychodzi nam, że większość stanowią mężczyźni.
Pewien mój znajomy jest zapalonym piłkarzem. Od dziecka uprawia tę dyscyplinę sportu, i tak mu zostało, choć dobiega czterdziestki. I nikt, i nic nie odwiedzie go od cotygodniowych treningów, spotkań z kolegami na pomeczowym piwku, wspólnego oglądania zmagań Realu z FC Barceloną, oczywiście w samczym gronie. A jak jeszcze dorzucę, że ma trzy pary korków ( buty do tego hobby) to chyba wystarczy.
Inny kupił sobie konia- oj, bo kocha koniki. A że zafundował rodzinie kilkanaście lat obrządku, to cóż, takie życie.
Jeszcze inny co roku jeździ na targi samochodowe do Niemiec. Żona dzielnie to znosi, chciał sama nie wie, co ogląda ukochany- silniki i opływowe sylwetki aut czy wysmukłe hostessy. Motoryzacja to jednak „normalne” hobby naszych panów, wszak samochód jest przedłużeniem męskości.
Motory. Myli się ten, kto myśli, że dominują na nich młode chłopaki, szukające adrenaliny. Wcale nie, w moim towarzystwie średnia wieku harleyowców to 40 plus. Oczywiście panowie fundują sobie motory, by sprawić radochę wnusiowi.
Sprzęty grające- otóż nie słyszałam jeszcze, by któraś koleżanka chwaliła się, że ma nowy telewizor, a mężczyźni...O, tu dopiero maja pole do popisu. Zwłaszcza obecnie, gdy co rusz pojawiają się jakoweś plazmy, haceki, kina domowe itp. Bo przecież męska to rzecz ustawić kolumny, podłączyć złote kabelki, włączyć waty i ...zacząć gromadzić muzykę swej młodości.
Ale we własnym domu mam najdoskonalsze wcielenie osobnika traktującego hobby jak relikwie. Jeden pokój zajmują sprzęty grające, wzmacniacze, miksery, gitary, przewody, mikrofony- wszystko o bliżej nieokreślonej wartości. Do tego czasopisma branżowe, comiesięczny zestaw płyt, struny, kursy realizatorów dźwięku...No wystarczy...Dowody mówią za siebie.
Uogólniając- nasi mężczyźni bardzo dbają o swój rozwój pozazawodowy. Świetnie się realizują w swoich hobby, wydając na nie więcej niż na przysłowiowe waciki dla żony. Znawcy tematu twierdzą, że wydają także bardziej impulsywnie niż kobiety. A zawsze mają wytłumaczenie, że rekompensują sobie szare dzieciństwo.
A my, kobiety? No cóż, skromnie wypadamy na tle mężczyzn. Co tam narty i książki, co tam poznawanie świata? No bo przecież shopping i kosmetyczka to nie hobby, a bezwzględny obowiązek.
Dlatego, szanowne panie, do dzieła- wymyślmy coś, co rozjaśni nasze życie bez facetów, bo przecież oni właśnie realizują swoje hobby. I niech także w tej sprawie zapanuje jej wysokość parytet.
eco