Wspomnienie Jana Pawła II
Odszedł największy Atleta Pana Boga. Pokonawszy setki tysięcy kilometrów, nawiedziwszy wszystkie prawie narody świata, Maratończyk Boży dobiegł do mety, niosąc ogień wolności, miłości i pokoju. Cierpiąc w dniach ostatnich jak Mistrz Jego, gdy umierał na krzyżu. Dobiegł do mety niezwyciężony, pokonując swoje słabości i cierpienia. Zwyciężając śmierć, poszedł przed oblicze Ojca Swego, który czekał na niego z rozpostartymi ramionami. By wreszcie zaznać niezmierzonego szczęścia i wiecznego pokoju.
I przyszedł Anioł Pański, by w rydwanie złotym zaprzężonym w białe anioły, zabrać duszę jego przed oblicze Pana. Ciało jego oddano ziemi jako nowy zasiew nieśmiertelności.
Radość rozjaśniła oblicze Stwórcy, który czekał na namiestnika Swego i z miłością nieskończoną przytulił go do serca Swego.
Odszedł 264 Papież, człowiek, który jak nikt dotąd rozumiał potrzebę sportu w życiu człowieka a zwłaszcza młodzieży. Sam jako uczeń uprawiał piłkę nożną, grając najpierw jako napastnik, obrońca, by wreszcie stać się jednym z lepszych bramkarzy pośród młodzieży szkolnej.
Kochał góry jak mało kto, każdą wolną chwilę spędzał w ukochanych Tatrach, sam lub z młodzieżą szkolną i akademicką. Jego ukochane miejsca to Morskie Oko, Dolina Chochołowska i Rusinowa Polana wraz z Kościółkiem Matki Boskiej Jaworzyńskiej. O powołaniu na stołek biskupi dowiedział się będąc z młodzieżą na spływie kajakowym. Świetnie jeździł na nartach i często robił to będąc już kardynałem i papieżem. W swojej letniej rezydencji Castel Gandolfo, wybudował basen, w którym pływał w bardzo rzadkich już chwilach odpoczynku.
Rozumiał i podziwiał wielkich sportowców. Jako pierwszy Papież oglądał na stadionie San Sivo mecz Włochy - Reszta Świata (1998).Również na żywo oglądał zawody Formuły I na torze (Monako1996).
Prawie wszyscy wielcy sportowcy świata byli na audiencji u Papieża, zabiegali o jego miłość i modlitwę. Również wiele klubów piłkarskich, zwłaszcza tych z pierwszych stron gazet, było na audiencji u Papieża, była tam również reprezentacja Polski. w piłce nożnej oraz ukochany klub piłkarski Papieża „Cracovia ” Kraków. Papież naocznie podziwiał sportowców za ich hart ducha, kształtowanie piękna rozumu i ciała, stawianie sobie nadprzeciętnych celów. Często też modlił się za nich i udzielał im swego błogosławieństwa. Uczył nas kochać i szanować swoich przeciwników a nawet wrogów, wyciągać rękę do zgody i pojednania.
Ile z tych nauk my ludzie sportu, zawodnicy, trenerzy, wychowawcy i kibice, będziemy w stanie zrozumieć, pokaże czas.
Ludwik Edward Łyczakowski