Zaobserwowano
No to mamy maj. A w nim od śniegu do upałów. Ale dzielnie dajemy radę i na przekór zawirowaniom pogody tu i ówdzie poruszy nas to zapach, to widoczek, to ludzie...Maj to w końcu maj. Może nawet warto przeczytać książkę Doris Leasing...
Cały naród na trybunach! Tak można by podsumować nieformalne otwarcie OSiR-u po liftingu. Kto żyw przybył dopingować naszej drużynie. A nie grała na żmigrodzkiej murawie przez półtora roku. No i było całkiem ładnie- i ze strony zawodników, i kibiców. A do tych puszek warto coś wrzucać, bo może nazbieramy na jakiś ciekawy transfer...
Na „rynku” edukacyjnym wciąż wrze. A to „malutkie” oszczędności w szkołach. Co tam, paru mniej nauczycieli, kilka osób więcej w klasie. I jakoś tak toczy się. Może warto przypomnieć w tym miejscu, że w przyrodzie nic nie ginie, a ci niedouczeni z różnych względów będą nami kiedyś rządzić. Zgroza!
Zaobserwowałam także wysyp ofert dla najmłodszych. Najpierw wyobraźnię poruszyły ogłoszenia o klubiku dla dzieci, czytaj przedszkole po nowemu, teraz wielka reklama przedszkola w centrum miasta. Idzie nowe? Oby.
No i szykujmy się powoli do wakacji. W tym roku modne kierunki to: Bali, Gruzja i Indie, a z tych bliższych niezatłoczone fragmenty wybrzeża i zamek Czocha. Do refleksji.