"Wczoraj się nie powtórzy, jutro nic nie obiecuję, ale dzisiaj?...- na dzisiaj mam wpływ!"
O swoim podejściu do codzienności, o życiowych przesłaniach, o swej miłości do muzyki i o Zespole Ludowym „Dyszel”, który w niedzielę 23 października 2016 roku obchodził 35 -lecie istnienia, rozmawiam z jego liderem, Bogdanem Sykiem. I choć początkowo miało być tylko o kapeli i muzyce, znaczna część rozmowy została poświęcona życiu. Nic dziwnego, bowiem muzyka to życie Pana Bogdana, ale czy tylko?
Panie Bogdanie, 35 lat „Dyszla” to szmat czasu, jak to się wszystko zaczęło?
Bogdan Syk (BS): Gdy mowa o powstaniu „Dyszla”, to był to rok 1981, ale rozwoju muzyki ludowej na tym terenie należy upatrywać o wiele wcześniej. Kiedy przyjechałem tutaj z Poznania w 1973 roku, zacząłem działać w Ośrodku Kultury i wraz z Henrykiem Bagińskim, Romkiem Kunickim „robiliśmy” tzw. estrady młodzieżowe, czyli takie spektakle słowno- muzyczne... Grywaliśmy różną, także taką weselną muzykę ( a były to czasy, w których trudno było zdobyć instrumenty).
Później poznałem Pana Ignacego Jaszka , Romana Niemca, Franciszka Konopkę, Franciszek Niżyński, którzy grali muzykę ludową. Przyglądałem się, a że umiałem grać na akordeonie, przyłączyłem się ... Grałem także w zespole w Żmigródku, kiedy Pani Antonina Kuriata go prowadziła.
W 1981 roku powstał zespół Borzęcin z inicjatywy Pani Czesi Wojtaszek i jej męża Ignacego. Także w sumie istniały trzy zespoły - w Korzeńsku , w Żmigródku i trzeci w Borzęcinie.
Z biegiem lat, wykruszały się osoby, przychodziły nowe, a po jakimś czasie wiele osób odeszło. Postanowiłem wówczas utworzyć jeden zespół. Kiedy nagrywaliśmy wywiad do radia na temat naszej działalności, zadano pytanie, jak nazywa się zespół i wówczas padła nazwa: „Dyszel”. I tak zostało do dziś.
Podczas uroczystości jubileuszu mogliśmy usłyszeć słowa uznania dla całego zespołu, padały określenia, że „Dyszel” to symbol naszej gminy, dobro naszego regionu, ważny element naszej kultury. Ale tak naprawdę „Dyszel” to zespół, który może poszczycić się nagrodami także na arenie pozaregionalnej. Jakie są największe osiągnięcia Zespołu?
BS: Nasze osiągnięcia to nie tylko nagrody, to również występy i koncerty w różnych miejscach. Wspomnę tutaj o niektórych. Otrzymaliśmy trzykrotnie tytuł laureata Kolorowych Wsi. Aby otrzymać taką nagrodę trzeba było wykazać się nie tylko instrumentalnie, wokalnie, ale również tanecznie. W zakresie choreografii współpracowaliśmy z Panią Małgorzatą Młodzianowską, choreograf z Wrocławia oraz jej uczennicą, Danusią Szulc. Ponadto na festiwalu międzynarodowym na Węgrzech prezentowaliśmy obrzęd wesela wielkopolskiego. Potem wraz z muzykami z Anglii i Szkocji tydzień w tym kraju koncertowaliśmy. Zostaliśmy także trzykrotnym laureatem festiwalu w Wołowie „Na ludową nutę”. W zamian za to pojechaliśmy do Kazimierza nad Wisłą - kolebki muzyki ludowej. Mieliśmy także okazję zagrać w Bargteheide koncert z okazji X jubileuszowych targów biznesu. Na zaproszenie ówczesnego ministra prezentowaliśmy się na Ogólnopolskiej Wystawa Rolniczej. Występowaliśmy w telewizji, w operze wrocławskiej oraz w siedzibie Parlamentu Europejskiego w Brukseli. Zdobyliśmy także I miejsce oraz Grand Prix na Międzynarodowym Festiwalu współczesnej muzyki ludowej.
Takie osiągnięcia na pewno dodają sił do dalszej pracy, ale jak to bywa w życiu pewnie bywały chwile zwątpienia, czy trudności....
BS: „ Dyszel” to grupa ludzi, która wybrała sobie taką ofertę na spędzanie czasu pozazawodowego, czasu wolnego. Jest to oferta na odstresowanie się i ucieczka od codzienności. I to muzykowanie nas łączy. Tutaj nikt z nikim nie podpisuje umowy, tu uczestniczą osoby, które chcą uczestniczyć w życiu zespołu. Owszem, jak to w grupie, pojawiały się osoby , które nie akceptowały pewnych propozycji, przedstawiając swoją wizję. Wówczas szukamy kompromisowych rozwiązań na muzyczne wyrażenie siebie, prezentując rezultat publiczności.
W ślad za zespołem Dyszel powstały inne podobne kapele ludowe, w których miał Pan swój udział. Skąd pomysł na „Zieloną Łączkę” czy „Ale Babki”?
BS: Powstanie tych zespołów to inicjatywa osób, które zwróciły się do mnie o pomoc w utworzeniu zespołu muzycznego. Tak było w przypadku kapeli „Ale Babki” z Czeszowa oraz z „ Zieloną Łączką. Ten drugi zespół powstał z inicjatywy ówczesnego Przewodniczącego oddziału Związku Emerytów Rencistów i Inwalidów - Adama Nowaka. Obecnie Zespół działa pod skrzydłami ZPK
. Oprócz tego programowo zajmuję się Zespołem „Strupinianie”, „Brzykowianie” - pisząc muzykę i teksty oraz wspieram inne zespoły z okolicznych miejscowości.
Dużo Pan tworzy....
BS: Właściwie codziennie musze coś napisać. U mnie pod ręką znajduje się pięciolinia, czarny atrament i piszę... Każdy ma swojego bzika (śmieje się), a ja mam takiego!
Znajduje Pan czas na inne rzeczy nie związane z muzyką?
BS: Jestem terapeutą w zakresie neurolingwistyki programowania, posiadam dwa międzynarodowe certyfikaty z tego zakresu. Pomagam ludziom z grup AA, osobom uzależnionym. W ten sposób, pomagając innym, ładuję akumulatory. Ja tego potrzebuję.
A gdzie najchętniej spędza Pan czas wolny?
BS: W Sykowni! ( pokój w Zespole Placówek Kultury, zagospodarowany na potrzeby Zespołu Dyszel- przyp. red.)
O! To też czas spędzony z muzyką, a ja chciałam spytać, jak spędza Pan czas wolny niezwiązany z muzyką.
BS: No tak... ale w Sykowni ładuję akumulatory, często słucham muzyki klasycznej, tworzę...
(po chwili namysłu) No wnuki mam! Mam też obowiązki dziadka: mam dwie wnuczki, dwóch wnuków. Codziennie rano jadę po wnuka, by zawieźć go do szkoły, potem go odbieram.
Mam też spotkania z muzyką w innej stylistyce... Moi przyjaciele tworzą muzykę rockową, popową, przy tym też spędzam swój czas. Miałem taki czas, że wyrażając się przez muzykę, chciałem opisywać rzeczywistość, która mnie otacza. Wyrażałem to poprzez muzykę w stylu reggae.
Lata 90- te szczególnie obfitowały w tworzenie muzyki dla zespołu Piasta, jeden utwór napisałem jako hymn dla tej drużyny, a drugą piosenkę z okazji 60-lecia Piasta. Poza tym, na prośbę ówczesnego burmistrza- Zdzisława Średniawskiego napisałem piosenkę o Żmigrodzie. „Żmigród, moje miasto kochane” (śpiew). Dla szkoły w Barkowie napisałem hymn szkoły, dla przedszkola piosenkę na temat bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz cykl piosenek będących satyrą na rzeczywistość - lat 90- tych.
I muszę powiedzieć, ze to piosenki do dzisiaj są aktualne... Nic się nie zmieniło...
Świat powstał pierwszy i najważniejsze, by zdawać sobie sprawę z tego, co jest ważne w życiu - kompromis. Całe życie wspólnotowe polega na kompromisie. Często zapominamy o tym, iż matką nauki życia jest konsekwencja. Jeżeli nie ponosimy konsekwencji to znaczy, że nie wiemy, że źle coś uczyniliśmy... Nie ma porażek , pojawiają się rezultaty i to nic, że dzisiaj coś źle zrobiłem, ale mogę zrobić coś, co pozwoli na uniknięcie porażki...
Jako nauczyciel nie uznawałem ocen negatywnych. To zamykałoby temat. Ja prosiłem, by uczeń zgłaszał gotowość do zaprezentowania umiejętności, wówczas otrzymywał ocenę. Chodziło o to, by uczeń wiedział, że ma prawo się doszkolić i zaprezentować..
Tęskni Pan za szkołą?
BS: Nie tęsknię za niczym, niczego nie żałuję, bo tak zawiało!( śmieje się). To takie moje powiedzenie.
Wiem, co ja chcę dzisiaj robić, kieruję się taką sentencją: „Wczoraj się nie powtórzy, jutro nic nie obiecuję, ale dzisiaj - na dzisiaj mam wpływ!”
Ważne w życiu jest to, aby poświęcić swój czas i energię po to, by zapytać się siebie, czego pragniesz? To pomaga! Nie warto mówić o tym, czego nie chcemy. Podobnie jest z oglądaniem telewizji. Gdy nie odpowiada nam dany program, zmieniamy kanał. Podobnie jest w życiu. Trzeba zmienić myślenie i mówić o tym, czego się pragnie.
Czego pragnie Bogdan Syk dzisiaj?
BS: „Gdyby mnie zapytać, czy dobrze jest mi teraz, to odpowiem:- źle! A dlaczego? - Bo jest za dobrze.”
(śmiech)
Dużo nie wymagam od siebie w sensie materialnym, ale wymagam od siebie doskonalenia- stałego rozwoju, progresji, to jest satysfakcja - szukanie. Chodzi o rozwój w sensie wykonawczym. Ważne, aby się rozwijać, jak stoimy w miejscu, to się cofamy!
Czego więc Panu mogę życzyć?
BS: Smakowania zwykłej codzienności, posiadania swojego celu. Ja zawsze powtarzam: „Uważaj na marzenia, bo się spełniają!”
Zatem życzę spełnienia wszystkich marzeń.
BS. Dziękuję. Chciałbym jeszcze dodać, iż największym osiągnięciem naszego pokolenia jest to, że ludzie mogą zmieniać swoje życie poprzez zmianę swojego umysłu.
Pozostawił nas Pan z przemyśleniami. Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała
Wioletta Owczarek