archiwum - 11 - sierpień

 
 

Mam jeszcze kilka pomysłów

Na pytanie, kto jest najlepszym rolnikiem naszej gminy, bez wahania odpowiada coraz więcej osób. O tym, ze tytułów potwierdzających rozwój gospodarstwa państwo Fitowie mają na swoim koncie więcej niż dużo także wiemy. Ale nie ma to jak na własne oczy zobaczyć miejsce, w którym żyją i pracują. Ja udałam się do Kędzi po 4 latach od pierwszej wizyty spowodowanej wtedy innowacjami zastosowanymi przez właścicieli - muzyka w oborach oraz karpiami w poidłach. Tym razem znów mnie zaskoczyli. No bo kto z nas ma na własnej posesji rondo? Ano u państwa Fitów to możliwe. A to tylko dodatek do nowej obory z zapleczem, wiaty na słomę, nowego domu mieszkalnego, zbiorników na odpady oraz pięknie zagospodarowanego całego terenu gospodarstwa. Dziś zapraszamy do przeczytania rozmowy z przodującym w naszej gminie i województwie rolnikiem- Henrykiem Fitą.

WŻ: Jakie były początki pana gospodarstwa?
HF: Gospodaruję od 1987 roku. Jak większość rolników początkowo nastawiłem się na hodowlę trzody chlewnej. Jednocześnie, by zarobić na lepszy sprzęt, wyjeżdżałem do pracy do niemieckiego bauera. I tam nabywałem nowych doświadczeń rolniczych. Tam też zrodził się pomysł, by przestawić produkcję na krowy, a głównie mleko. I tak trwa do dziś. Obecnie w oborach mam 240 sztuk bydła. Produkcja roślin nastawiona jest na dostarczenie pożywienia właśnie krowom.

WŻ: Ja to się stało, że wybrał pan taki a nie inny taki profil gospodarstwa?
HF: Tu pomogły mi doświadczenia z Niemiec. Po zapaści na rynku trzody przez jakiś czas dojrzewała we mnie decyzja o hodowli jałówek, a od 2002 roku postanowiłem całkowicie się tym zająć, wybudowałem obory.

WŻ: Jak wygląda praca na gospodarstwie dziś, w porównaniu do tej przed dziesięcioma laty?
HF: Zmiany to przede wszystkim mechanizacja. Zakup nowych maszyn to sprawa nieunikniona. Sporo też kosztują, ale wykorzystałam do tego jeszcze przedakcesyjne środki unijne. W 2004 roku uzyskałem pierwsze dofinansowanie z SAPARD-u, byłem wówczas trzecim rolnikiem na Dolnym Śląsku, który z tego skorzystał. Do dziś wspomogłem środkami unijnymi sześć działań w obrębie gospodarstwa, m.in. zakup sprzętu, utwardzenie posesji. W planach mam jeszcze agroturystykę, która od jesieni także może zostać wzbogacona o takie dofinansowanie

WŻ: Ma pan na swoim koncie liczne nagrody. Jak weryfikowane są gospodarstwa, kto je ocenia i jak trzeba się do tego przygotować?
HF: Niespełna dwa tygodnie temu przyjmowałem komisję krajową, która oceniała moje gospodarstwo w kategorii gospodarstw rodzinnych do 300 hektarów. Taka komisja to kompetentni ludzie, znający się na rzeczy. Przede wszystkim zwracają uwagę na bezpieczeństwo, stan obiektów, ogólny wygląd posesji. Nie ukrywam, że nasze wysiłki nakierowane były na takie przygotowanie, by ubiegać się o tytuł najlepszego w kraju. Odłożyliśmy nawet mniej pilne prace polowe.

WŻ: Jakie podjął pan działania na rzecz ekologii?
HF: Mamy na domu solary, dzięki którym latem nie używamy zupełnie innych źródeł energii. W oborze na chłodni funkcjonuje wymiennik ciepła z freonem. Tak więc ciepła woda w tym miejscu do mycia urządzeń, higieny zwierząt i ludzi właśnie dzięki temu urządzeniu. Przy silosach zainstalowaliśmy specjalne pojemniki na odcieki i kwasy. W tym roku kupiliśmy też ekologiczną stację paliw- dwupłaszczową, dobrze zabezpieczoną przed wyciekiem. A z mniejszych rzeczy to także segregujemy śmieci. Dom ogrzewamy ekogroszkiem. Zbudowany został w sposób energooszczędny.

WŻ: Co dalej? Czy dzisiejszy stan gospodarstwa satysfakcjonuje pana? Czy może są nowe pomysły na przyszłość?
HF: Nie lubię stagnacji, tak więc mam pewne plany. A swoją drogą życie przynosi także nowe wyzwania, weryfikujące to, co robimy. W pierwszym rzędzie w starym domu planuję remont, by stworzyć tam miejsca dla turystów. A gdy złapiemy oddech, jedziemy na Bawarię obejrzeć jak funkcjonuje biogazownia, do której się przymierzamy w dalszej przyszłości.



WŻ: Tyle o pracy. A jakie może pan dzięki niej mieć przyjemności?
HF: W tym roku przyjemności mam mniej, gdyż skupiliśmy się całą rodziną na przygotowanie gospodarstwa do udziału w konkursie na najlepsze gospodarstwo w kraju. Ale nie żałuję sobie i rodzinie. W zeszłym roku byliśmy w Brazylii, jest piękna i chętnie pojedziemy tam jeszcze raz. Dla mnie wakacje i podróże to styczeń i luty.

WŻ: Dziękuję za rozmowę.
HF: Ja także, Przy okazji pozwolę sobie podziękować dyrekcji i uczniom Powiatowego Zespołu Szkół w Żmigrodzie za przepracowane w mym gospodarstwie praktyki. Były one dużą pomocą dla naszej rodziny.

[PANEL PRAWY]
 
w numerach archiwalnych

na stronie www
 
 
Wiadomości Żmigrodzkie
rss wykonanie
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług, personalizacji reklam i analizy ruchu. Informacje o sposbie korzystania z witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Korzystając z tej strony, wyrażasz na to zgodę.